Mroczna, zadymiona papierosowym dymem, gwarna, ale pełna kultowych smaków – taka była słynna „Piwiarnia u Słysza”, która przez dekady działała przy ulicy Krakowskiej 25 w Przeworsku. Muzeum w Przeworsku Zespół Pałacowo-Parkowy przypomina historię kolejnego kultowego miejsca na mapie dawnego miasta, które przez lata budziło ogromne emocje wśród mieszkańców.
Lokal mieścił się na Przedmieściu Łańcuckim, przy obecnej ulicy Krakowskiej 25 (wcześniej ulica Krakowska, a następnie Piłsudskiego 199). Usytuowany w zabudowie na rogu ulicy Szkolnej drewniany, tynkowany dom parterowy wykończony był charakterystycznymi lizenami. Parterowy budynek wznosił się pomiędzy siedzibą Kasy Zaliczkowej z 1900 roku a powstałą około 1911 roku willą Zajączkowskich i Jakubskich.
Przed wojną nieruchomość należała do Józefa i Schandli Feldsteinów. Po opuszczeniu go przez właścicieli, w obiekcie urządzono pięć mieszkań oraz sklep połączony z wyszynkiem trunków. Od 1944 roku punkt ten prowadził Władysław Krupa, a w późniejszych latach przejęli go Helena i Mieczysław Słyszowie.
„Nie udzielamy kredytu ze względu uczciwości / Bo wpierw tracimy towar, a następnie gości” – takie słynne motto wisiało tuż obok lady w piwiarni państwa Słyszów.
Kultowe zakąski Heleny Słyszowej i smak dawnego Przeworska
Choć lokal nie cieszył się dobrą sławą i często określano go mianem „mordowni”, „speluny” czy po prostu „knajpy”, do dziś w pamięci wielu mieszkańców pozostał smak serwowanych tam przekąsek. Do piwa Helena Słyszowa serwowała m.in.:
- suchy solony bób,
- ser salami z papryką,
- gomółki suszonego sera.
Zwyczaj zagryzania piwa bobem miał zresztą w Przeworsku znacznie dłuższą tradycję. Paweł Stepkiewicz wspominał o przedwojennym „hajse bobełes” jadanym w piwiarni Izaaka Wachtla w Rynku. Z kolei Leon Trybalski pisał o dawnej karczmie obok szlabanu na „trakcie cesarskim”, gdzie serwowano bób lub gotowany na sucho groch polny z solą i pieprzem.

Mroczne wnętrze, wiersze i wpisy w dzienniku ks. Penca
Jak zapamiętali mieszkańcy, w połowie lat 70. XX wieku wnętrze lokalu było wyjątkowo mroczne, mocno zadymione od papierosów i gwarne. Szczególny tłok panował tam co roku po zakończeniu oficjalnych pochodów 1-Majowych.
Krótki wiersz o kultowym miejscu ułożyli w 1963 roku Marek Lenik i Henryk Kwiatkowski:
„Przy ulicy Krakowskiej stoi karczma Słysza
Gdyby był fotograf pękła by mu klisza
Pełno tam pijaków siedzi, wiedzą o tym sąsiedzi
Słysz się martwi i trudzi, skąd wziąć wódki dla ludzi
A wciąż jej za mało, więcej by się zdało…”
Lokal pojawił się również we wspomnieniach ks. Romana Penca. Kronikarz pod datą 20 kwietnia 1949 roku zanotował: „Wielkanocne święta przeszły spokojnie, jedynie w Wielki Piątek w pobliskim szynku Krupy słychać było pijackie śpiewy”.
Historyczny budynek wraz z piwiarnią przestał istnieć pod koniec lat 70-tych XX wieku, kiedy to został ostatecznie rozebrany.
Źródło: Muzeum w Przeworsku Zespół Pałacowo-Parkowy Tekst: KI / Muzeum w Przeworsku Zdjęcia: Zygmunt Świechowski, 1954 r.,













![Pamięć o bezimiennych i zapomnianych. Wolontariusze z Zespołu Szkół w Kańczudze uporządkowali groby na cmentarzu [ZDJĘCIA] Przełom października i listopada to na cmentarzach w całym powiecie przeworskim czas wzmożonego ruchu, porządkowania nagrobków i przygotowań do modlitewnej zadumy. Pośród tysięcy zadbanych pomników znajdują się jednak mogiły, o których czas lub brak bliskich sprawiły, że popadły w zapomnienie. Uczniowie z Kańczugi po raz kolejny udowodnili, że pamięć o zmarłych to wartość, którą warto pielęgnować bez względu na upływ lat. Lekcja empatii i szacunku na kańczuckiej nekropolii Coroczna akcja porządkowania opuszczonych miejsc spoczynku to w Zespole Szkół w Kańczudze stały punkt jesiennego kalendarza wolontariatu. Młodzi ludzie pod okiem opiekunów koła poświęcili swój wolny czas, by usunąć zalegające liście, chwasty i oczyścić nagrobki, przy których od dawna nikt nie zapalił światełka. Zakres działań podjętych przez młodzież: oczyszczenie zapomnianych i zaniedbanych nagrobków z mchu, zeschłych liści i gałęzi, uporządkowanie bezpośredniego otoczenia starych mogił ziemnych, zapalenie zniczy pamięci na grobach, których nikt już nie odwiedza, symboliczne odwiedzenie i rozświetlenie płomieniem zniczy nagrobków najmłodszych mieszkańców gminy, którzy odeszli zbyt wcześnie. Wolontariusze ze Szkolnego Koła Caritas wraz z opiekunami, jak co roku, zadbali o opuszczone i zapomniane groby na cmentarzu w Kańczudze. To piękny gest pamięci, szacunku i troski o tych, których nie ma już wśród nas. Wolontariusze zapalili również symboliczne znicze na mogiłach dzieci, dając wyraz pamięci o najmłodszych, którzy odeszli zbyt wcześnie – podsumowują koordynatorzy akcji z Zespołu Szkół w Kańczudze. Tego typu inicjatywy mają dla dorastającej młodzieży wymiar znacznie głębszy niż samo sprzątanie alejek cmentarnych. Uczą wrażliwości społecznej, empatii, szacunku dla przeszłości oraz uświadamiają, jak wielką rolę w lokalnej wspólnocie odgrywa bezinteresowna pomoc. Źródło informacji: Zespół Szkół w Kańczudze](https://mojprzeworsk.pl/wp-content/uploads/2026/10/864383093_1721316693171346_3965652687008455815_n-300x195.jpg)

