Biblioteka pałacowa w Przeworsku

Starodruki na bibułki do papierosów. Tragiczne losy biblioteki Lubomirskich

Była jedną z najcenniejszych prywatnych bibliotek w tej części Europy, liczącą przed wojną blisko 24 tysiące woluminów. Dziś w przeworskim pałacu po dawnym księgozbiorze Lubomirskich pozostały głównie wspomnienia i puste miejsca po szafach. Muzeum w Przeworsku przybliża bolesną historię rozproszenia i niszczenia narodowego dziedzictwa, które padło ofiarą wojennej zawieruchy, okupantów oraz zwykłego wandalizmu.

Początki biblioteki w przeworskiej rezydencji sięgają zbiorów Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej, słynnej Pani na Łańcucie. Po jej śmierci w 1816 roku, część jej imponującej kolekcji odziedziczył Henryk Lubomirski, pierwszy ordynat przeworski. Zbiór rósł przez dekady dzięki pasji kolejnych właścicieli, posagom i starannym zakupom, stając się unikatowym zapisem historii Polski i Europy.

24 tysiące tomów i unikatowe ekslibrisy

W 1926 roku badacz Edward Chwalewik pisał o Przeworsku:

„Biblioteka polsko-francuska w wydawnictwa ilustrowane zasobna. Posiada własny ekslibris”

Lubomirscy byli prawdziwymi bibliofilami. Książki Henryka zdobił herb Szreniawa z dewizą Nil conscire sibi (Nie mieć sobie nic do zarzucenia). Późniejszy zbiór Andrzeja Lubomirskiego posiadał ekslibris z wizerunkiem zachodniej fasady przeworskiego pałacu.

Księgozbiór był podzielony funkcjonalnie: parter mieścił dzieła historyczne, pokoje przy gabinecie księcia – nowości, a korytarz oficyny gościnnej – beletrystykę, którą wypożyczano gościom i mieszkańcom, co skrupulatnie odnotowywano w specjalnym zeszycie.

Wojenna agonia – kradzieże i barbarzyństwo

Kres świetności biblioteki przyniósł rok 1939. Po aresztowaniu ordynata Andrzeja przez Niemców, pałac stał się miejscem kwaterunku różnych formacji. W 1942 roku robotnicy z niemieckiej służby budowlanej Baudienst skradli pięć szaf pełnych książek.

Prawdziwe barbarzyństwo przyszło jednak w 1944 roku wraz z Armią Czerwoną. Żołnierze radzieccy, nie zważając na wartość historyczną, zużyli ponad 100 bezcennych starodruków jako… bibułki do skręcania papierosów. W pałacowych piecach spalono również bezcenne, gromadzone przez wieki archiwum rodzinne Lubomirskich.

Scalanie resztek i wywóz do Krakowa

Ratowaniem tego, co ocalało, zajęli się w 1945 roku lwowscy bibliotekarze: Antoni Knot oraz Mieczysław Opałek. Ten drugi przez blisko rok scalał i spisywał pozostałości księgozbioru. Bilans był tragiczny: z 24 tysięcy tomów udało się odnaleźć jedynie około 10 tysięcy.

Wiosną 1946 roku ocalałe starodruki, rękopisy, mapy i muzykalia spakowano do 82 skrzyń i wywieziono do Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie. Nie był to jednak koniec wędrówki przeworskich skarbów.

Gdzie dziś są przeworskie książki?

W 1949 roku większość materiałów z Krakowa trafiła do Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, gdzie znajdują się do dziś. Część dzieł beletrystycznych przekazano bezpośrednio z pałacu do Powiatowej Biblioteki Publicznej w Przeworsku oraz Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rzeszowie.

Szacuje się, że bezpowrotnie zaginęło lub zostało zniszczonych około 14 tysięcy woluminów. Historia biblioteki Lubomirskich to smutne memento o tym, jak łatwo w obliczu wojny i braku poszanowania dla kultury można utracić dorobek wielu pokoleń. Dziś rozproszone po Polsce książki z przeworskim ekslibrisem są jedynym śladem po dawnej potędze intelektualnej tego miejsca.

Ekslibris Biblioteka Przeworska Z Inicjałami Xal, Herbem Szreniawa Bez Krzyża I Wizerunkiem Zachodniej Fasady Pałacu. (Autorem Tego Ekslibrisu Opracowanego W 1917 R. Jest Witold Giżbert – Studnicki.)

Ekslibris BIBLIOTEKA PRZEWORSKA z inicjałami XAL, herbem Szreniawa bez krzyża i wizerunkiem zachodniej fasady pałacu. (Autorem tego ekslibrisu opracowanego w 1917 r. jest Witold Giżbert – Studnicki.)

Źródło: Muzeum w Przeworsku Zespół Pałacowo-Parkowy / Opracowanie Agnieszki Fludy-Krokos
Fot. Roman Aftanazy, ok. 1938 r. (Biblioteka na parterze pałacu)