Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu przypomina niezwykłą historię, która pokazuje, jak wielką rolę w promocji lokalnego rzemiosła odegrał hrabia Włodzimierz Dzieduszycki. W 1890 roku, podczas wielkiej wystawy przemysłowej w Wiedniu, to właśnie dzięki jego determinacji i współpracy z Władysławem Fedorowiczem, galicyjskie kilimy po raz pierwszy zyskały europejski rozgłos i zachwyciły samego cesarza Franciszka Józefa.
Wydarzenie miało miejsce w wiedeńskim Praterze. Pawilon galicyjski, którego aranżacją kierował Włodzimierz Dzieduszycki, został ozdobiony setkami metrów tkanin z manufaktury Władysława Fedorowicza. Fedorowicz, ziemianin i kolekcjoner, założył w swoim majątku w Oknie (dziś Ukraina) szkołę i wytwórnię kilimów, które czerpały inspirację ze sztuki ludowej i wpływów orientalnych.
Walka o miejsce dla Galicji
Jak relacjonuje muzeum, droga do sukcesu nie była łatwa. Inne delegacje próbowały zagarnąć przestrzeń przeznaczoną dla Galicji, a eksponaty bywały przestawiane lub usuwane.
To Fedorowicz — często samotnie — stawał w obronie galicyjskich twórców. (…) W tych starciach wsparciem był mu jedynie Dzieduszycki. Obaj dosłownie pilnowali pawilonu, godzinami, dzień po dniu.
Konflikty były tak ostre, że w pewnym momencie omal nie doszło do pojedynku.
Kulminacyjny moment nastąpił podczas uroczystego otwarcia, gdy przed galicyjskim pawilonem zatrzymał się sam Cesarz Franciszek Józef. Wówczas Włodzimierz Dzieduszycki wskazał na Władysława Fedorowicza, mówiąc, że to on najbardziej zasłużył na pochwałę. Rozmowa, która się wywiązała, przeszła do historii galicyjskiego rzemiosła.
Cesarz, patrząc na rozwieszony kilim, zapytał: „Kto to robi?”
– „To dzieło naszych galicyjskich chłopów” — odpowiedział Dzieduszycki.
– „Czy jest na to szkoła?” – dopytywał monarcha.
– „Tak, jedna i założył ją pan Fedorowicz.”
Franciszek Józef wypowiedział wtedy słowa, które były największym uznaniem:
„Mają Państwo wielkie zasługi.”
To cesarskie uznanie otworzyło drogę do serii audiencji u arcyksiążąt, a później u samego cesarza, podczas których rozmawiano o przyszłości przemysłu domowego i jego roli w życiu wiejskich rodzin. Dzięki tej wystawie Galicja po raz pierwszy zaistniała na europejskiej scenie rzemiosła, a manufaktura w Oknie umocniła swoją renomę.
Dowodem współpracy i przyjaźni obu wizjonerów jest zachowany do dziś kilim z dedykacją dla Włodzimierza Dzieduszyckiego.
Źródło: Facebook / Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu

















