Brenzberg - tragiczna tajemnica bieszczadzkiego lasu. Historia 74 Polaków

Brenzberg – tragiczna tajemnica bieszczadzkiego lasu. Historia 74 Polaków

Bieszczady kojarzą się nam z wolnością i pięknem przyrody, ale ich lasy skrywają miejsca, w których szum drzew brzmi inaczej. Jednym z nich jest polana na zboczu góry Jeleniowate, gdzie niegdyś stała leśniczówka Brenzberg. To właśnie tam, w sierpniu 1944 roku, rozegrał się jeden z najbardziej dramatycznych rozdziałów w historii podkarpackiego leśnictwa. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie przypomina o losach 74 Polaków, którzy padli ofiarą brutalnego mordu.

Dziś Brenzberg to tylko fundamenty ukryte w trawie, ale pamięć o tym miejscu powoli powraca do świadomości mieszkańców regionu i turystów. Historia leśniczówki to opowieść o technice, codziennym trudzie i wielkiej tragedii.

Skąd wzięła się nazwa Brenzberg?

Nazwa tego miejsca jest intrygująca i bezpośrednio wiąże się z dawnym leśnictwem. Jak wyjaśnia Edward Marszałek z RDLP w Krośnie, pierwotnie brzmiała ona „Bremsberg”, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza „górę hamulcową”.

W tym miejscu funkcjonowała niegdyś unikatowa kolejka leśna. Wykorzystywano tu system przeciwwagi – ciężkie wagony wyładowane drewnem, zjeżdżając w dół, wyciągały puste platformy na górę. Kluczowym elementem systemu były potężne hamulce („bremsy”), od których nazwę wzięło całe wzniesienie. Do dziś w leśnej ściółce można natknąć się na żelazne gwoździe służące niegdyś do mocowania szyn tej zapomnianej już infrastruktury.

Cicha egzekucja w sierpniu 1944

Przez lata Brenzberg był domem dla leśniczego Franciszka Króla i jego rodziny. W sierpniu 1944 roku, gdy front zbliżał się do Bieszczadów, w leśniczówce szukało schronienia 74 Polaków – okoliczni leśnicy z rodzinami oraz uchodźcy z doliny Górnego Sanu. Wierzyli, że ukryte głęboko w lesie zabudowania będą bezpieczną przystanią.

Niestety, miejsce to zostało odnalezione przez oddział UPA. Doszło do tzw. „cichej egzekucji” – Polacy zostali zamordowani w sposób niezwykle okrutny, bez użycia broni palnej. Przez kolejne dekady o tej zbrodni milczano. Dopiero w latach 90. leśnik Antoni Derwich, we współpracy z IPN, zaczął odkrywać prawdę o tamtych wydarzeniach, docierając do nielicznych świadków.

Pamięć zaklęta w kamieniu i jodłach

Przez lata natura niemal całkowicie pochłonęła ślady po leśniczówce. Dopiero w 2010 roku, z inicjatywy nadleśniczego Jana Mazura, w miejscu tragedii ustawiono obelisk oraz drewniany krzyż. Dziś zwiedzający mogą zobaczyć odsłonięte podwaliny dawnego budynku oraz piwnicę, która dziś przypomina kamienny sarkofag.

Obok pomnika rośnie potężna, stara jodła – niemy świadek, który jako jedyny przetrwał tamte czasy i wciąż góruje nad polaną. Leśnicy z Podkarpacia pielęgnują tradycję „Gałązek Pamięci” – zamiast sztucznych kwiatów, kładą na mogiłach i pod pomnikami gałęzie jodły ze wstążką „Pamiętamy”.

Brenzberg jest dziś częścią ścieżki historyczno-przyrodniczej, która prowadzi z Mucznego na wieżę widokową na Jeleniowatem. To miejsce uczy pokory i przypomina, że podkarpackie lasy rosną na fundamentach trudnej historii, której nie wolno nam zapomnieć.

Źródło: Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie / Echa Leśne TV
Fotografii: Zbiory IPN, Nadleśnictwo Stuposiany