Jan Balawender Puchacz żołnierz niezłomny z Nowosielec

Jan Balawender ps. „Puchacz” – matematyk, nauczyciel i legendarny dywersant z Nowosielec

Marzec to czas, w którym w sposób szczególny wspominamy żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Wśród nich jaśnieje postać Jana Balawendra, ps. „Puchacz” – syna ziemi przeworskiej, człowieka o niezwykłym intelekcie, odwadze i tragicznych losach, którego życie mogłoby posłużyć za scenariusz niejednego filmu wojennego.

Jan Balawender urodził się 29 maja 1920 roku w Nowosielcach. Był wybitnie zdolnym uczniem – po prestiżowym Gimnazjum w Łańcucie rozpoczął studia matematyczno-przyrodnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jego marzenia o nauce i pracy naukowej przerwał wybuch II wojny światowej. Choć na ochotnika zgłosił się do wojska, nie otrzymał przydziału. Po dramatycznej tułaczce na wschodzie i ucieczce z rąk sowietów, pod osłoną nocy wpław pokonał San i wrócił do rodzinnych Nowosielec.

Nauczyciel w cieniu konspiracji

Zamiast poddać się rezygnacji, Balawender natychmiast zaczął działać. Stał się jednym z filarów tajnego nauczania w regionie. W prywatnych domach, pod nosem okupanta, uczył matematyki i fizyki, dbając o to, by młodzież nie straciła szansy na wykształcenie. Był tak cenionym pedagogiem, że zorganizował tajne komplety nawet w gminie Markowa.

Jednak praca pedagogiczna była tylko częścią jego misji. Jako żołnierz ZWZ-AK o pseudonimie „Puchacz”, szybko awansował w strukturach konspiracyjnych. Odpowiadał za propagandę (pisał teksty do „Odwetu”) oraz kolportaż prasy podziemnej na cały Inspektorat Przemyski.

„Puchacz” – oficer od zadań specjalnych

Pod koniec 1942 roku Jan Balawender objął funkcję oficera dywersji Obwodu AK Przeworsk. To on planował i dowodził najbardziej brawurowymi akcjami w naszym regionie. Jego oddział:

  • wykonał wyrok na konfidentach Gestapo, m.in. na Józefie Lupie i Anieli Baworównie,
  • pod okiem granatowej policji wykradł maszynę drukarską z Przeworska,
  • rozbroił ukraiński Baudienst w Przeworsku, zdobywając broń i amunicję,
  • brał udział w niebezpiecznych akcjach na magazyny broni w Sarzynie,
  • ubezpieczał słynną akcję „Jula” – wysadzenie mostu kolejowego na Wisłoku w Tryńczy.

Podczas akcji „Burza” dowodził walkami z Niemcami w okolicach Kańczugi, Lipnika i Sieteszy.

Piekło NKWD i katorga w kopalniach

Koniec okupacji niemieckiej nie przyniósł mu wolności. 30 października 1944 roku został aresztowany przez sowietów w Nowosielcach. W rzeszowskim więzieniu przeszedł przez piekło – był torturowany, przetrzymywany w lodowatej wodzie, a nawet poddany pozorowanej egzekucji nad wykopanym przez siebie grobem.

Został wywieziony do łagru w Stalinogorsku, gdzie pracował katorżniczo w kopalni węgla. Choć podjął próbę ucieczki, został schwytany, gdy nie chciał zostawić chorego kolegi. Do Polski wrócił w 1946 roku – skrajnie wycieńczony, chory na gruźlicę i opuchnięty z głodu.

Wyrok śmierci i przedwczesny koniec

Mimo zrujnowanego zdrowia, Balawender nie zaprzestał walki o wolną Polskę. Za działalność w szeregach Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” (WiN) został ponownie aresztowany i skazany na karę śmierci. Ostatecznie wyrok zamieniono na 10 lat więzienia, z którego wyszedł warunkowo w 1954 roku ze względu na krytyczny stan zdrowia.

Ostatnie lata życia spędził pracując jako księgowy w Żołyni i angażując się społecznie w budowę lokalnej sieci elektrycznej. Zmarł 8 stycznia 1960 roku w szpitalu w Łańcucie. Miał zaledwie 39 lat.

Postać Jana Balawendra pozostaje symbolem pokolenia, które dla wolności poświęciło wszystko: naukę, zdrowie i życie. W uznaniu zasług został odznaczony Krzyżem Walecznych. Obszerny biogram tego niezwykłego mieszkańca Nowosielec można znaleźć w V tomie „Przeworskich Studiów Regionalnych”.

Źródło: Muzeum w Przeworsku Zespół Pałacowo-Parkowy / „Przeworskie Studia Regionalne”
Autor opracowania: Henryk Prochowski