Jak wyglądał prywatny gabinet jednej z najbardziej niezwykłych arystokratek XIX-wiecznej Galicji? Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu, dzięki unikatowej rycinie z 1836 roku, uchyla rąbka tajemnicy i zabiera nas w podróż do zaginionego wnętrza pałacu, które należało do Magdaleny z Dzieduszyckich Morskiej – pierwszej właścicielki posiadłości.
Dziś wygląd gabinetu znamy wyłącznie z tej jednej ilustracji, którą sama hrabina Morska zamieściła w swojej książce „Zbiór rysunków wyobrażających celniejsze budynki wsi Zarzecza…”. Jak informuje muzeum, było to wnętrze niezwykłe – proste, kameralne i pozbawione przepychu, ale jednocześnie pełne artystycznych inspiracji.
Czym zachwycał gabinet?
Dzięki szczegółowemu opisowi, opartemu na rycinie, możemy niemal poczuć klimat tamtych czasów. Gabinet miał jasnozielone ściany, ozdobione dekoracyjnym fryzem. Wzdłuż nich stały okazałe, jesionowe szafy, na których umieszczono ryciny przedstawiające antyczne ruiny – prawdopodobnie autorstwa słynnego włoskiego grafika, Gianbattisty Piranesiego. Na szafach stały popiersia antycznych postaci.
Całość uzupełniały meble w modnym wówczas stylu wczesnego biedermeieru. Jednak prawdziwą perełką był niezwykły świecznik z wbudowanym zegarem. Dziś ten unikatowy przedmiot można podziwiać w Muzeum w Jarosławiu w Kamienicy Orsettich.
Na rycinie uwieczniono samą Magdalenę Morską, siedzącą przy biurku, oraz jej bratanicę Henrietę Dzieduszycką, która wypoczywa na kanapie.
Smutny koniec gabinetu
Niestety, to wyjątkowe wnętrze nie przetrwało do naszych czasów. W drugiej połowie XIX wieku, na skutek zawalenia się sufitu, gabinet uległ znacznemu zniszczeniu. Dziś pozostaje po nim jedynie piękna rycina i wspomnienie o miejscu, które było świadkiem pracy, lektury i twórczych inspiracji niezwykłej hrabiny.

Źródło: Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu

















