W rocznicę imienin przypominamy barwną postać związaną z rodem Dzieduszyckich
Wśród wielu wybitnych postaci rodu Dzieduszyckich, których historia nierozerwalnie splata się z Zarzeczem i regionem przeworskim, szczególne miejsce zajmuje hrabia Wojciech Dzieduszycki (1848–1909) – postać nietuzinkowa, ekscentryczna, a przy tym niezwykle zasłużona dla kultury Galicji i intelektualnego życia końca XIX wieku.
Urodzony 13 lipca 1848 roku w Jezupolu (obecnie Ukraina), od najmłodszych lat zdradzał niezwykłe zdolności intelektualne. Studiował filozofię, historię i prawo we Lwowie oraz Wiedniu, gdzie uzyskał doktorat z filozofii. Był filozofem, pisarzem, politykiem, historykiem sztuki, a nawet dramaturgiem i nowelistą. Jego pierwsza powieść, „Władysław”, ukazała się już w 1872 roku.
Choć po śmierci matki, Antoniny z Mazarakich, odziedziczył majątek w Jezupolu, nigdy nie interesował się rolnictwem. Swój czas poświęcił działalności politycznej i naukowej. Przez kilka kadencji zasiadał w Sejmie Krajowym Galicji, był również posłem do parlamentu austriackiego, gdzie reprezentował interesy polskie jako niezależny konserwatysta. Opowiadał się za decentralizacją monarchii i poszanowaniem praw narodów.
Choć znany był z powagi urzędu i głębi myśli filozoficznej, równie dobrze znano go z niecodziennego poczucia humoru. Jego żarty przeszły do legendy – jak choćby ten, gdy na oficjalne zaproszenie od premiera Kazimierza Badeniego odpowiedział kartką z napisem „DUPA”. Dopiero później wyjaśnił z rozbrajającym uśmiechem, że to skrót od: „Dziękuję Uprzejmie, Przyjdę Akuratnie.”
W rodzinnym Jezupolu zasłynął również z bardziej psotnych zachowań – potajemnie dzwonił do drzwi mieszkańców i uciekał, jakby znów był uczniem. Arystokrata-filozof z duszą figlarza.
Zmarł 23 marca 1909 roku w Wiedniu. Na własne życzenie został pochowany w Jezupolu. Jego pamięć przywołuje dziś tablica pamiątkowa umieszczona na Katedrze Łacińskiej we Lwowie.
Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu z dumą przypomina tę barwną i inspirującą postać, której życie było nie tylko służbą idei, ale i sztuką bycia sobą – nawet na salonach politycznych i naukowych monarchii austro-węgierskiej.

Oprac. Katarzyna Szarek
Na zdjęciu: akwarela Juliana Fałata z 1909 roku – własność Fundacji Radziwiłłów „Trzy Trąby”.
Źródło: Muzeum Zarzecze

















