W sobotę, 16 sierpnia, w Zarzeczu odbył się ślub, który na długo zapadnie w pamięci nie tylko pary młodej, ale i wszystkich gości. Zanim druh Sebastian Kluz, strażak z miejscowej OSP, dotarł przed ołtarz ze swoją wybranką Wiktorią, musiał stawić czoła nie lada wyzwaniom. Jego koledzy z jednostki, zgodnie ze strażacką tradycją, przygotowali dla nich wyjątkową bramę weselną.
Pierwsza przeszkoda była pełna humoru. W drodze do kościoła orszak weselny został zaatakowany przez… stado szerszeni. Jak relacjonują z humorem druhowie, walka była zacięta, ale w kluczowym momencie zawiódł sprzęt – skończyła się specjalistyczna gaśnica na owady. Sytuację uratowali starostowie weselni, którzy wraz z panem młodym dostarczyli sprzęt zastępczy w postaci „gaśnicy w płynie”. Po jej użyciu szerszenie zostały pokonane, a strażacy mogli kontynuować uroczystość.
To jednak nie był koniec niespodzianek. Druga brama była już ukłonem w stronę historii i tradycji. Drogę parze młodej zablokowała zabytkowa, konna sikawka strażacka, która, jak przyznają druhowie, zrobiła prawdziwą furorę wśród weselników.
Dzięki pomysłowości i zaangażowaniu kolegów z OSP Zarzecze, Sebastian i Wiktoria dotarli do kościoła bezpiecznie i w doskonałych humorach. Strażacy złożyli młodej parze życzenia, by wszystkie przeszkody w małżeńskim życiu pokonywali wspólnie i z równie dobrym „zapleczem ratunkowym”.



Źródło: OSP Zarzecze

















