BIESZCZADY – Bieszczadzki Park Narodowy znalazł się w ogniu krytyki po uruchomieniu zapisów na patriotyczne wejście na szczyt Opołonek, planowane na 11 listopada. Zapisy na 150 dostępnych miejsc trwały zaledwie siedem minut, co wywołało falę niezadowolenia i hejtu w internecie. W odpowiedzi na zarzuty, Park wydał obszerne oświadczenie, w którym tłumaczy sytuację i zapowiada zmianę formuły wydarzenia.
7 minut, 150 miejsc i ponad 3000 chętnych
Władze Bieszczadzkiego Parku Narodowego poinformowały, że formularz zgłoszeniowy na patriotyczne wyjście na Opołonek pojawił się na stronie internetowej o godzinie 8:30 i był dostępny zaledwie przez siedem minut. W tym czasie wszystkie 150 miejsc zostało zajętych. Skala zainteresowania przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów.
„Po zdjęciu formularza nasz serwer zarejestrował jeszcze 923 próby wejścia na formularz. Ponieważ średnio jedno wejście oznaczało 3 osoby próbujące zarejestrować się, to należy oszacować liczbę chętnych w wydarzeniu na około 3000+ osób” – czytamy w oświadczeniu Parku.
Dlaczego tylko 150 miejsc?
Park stanowczo podkreśla, że limit 150 osób nie jest przypadkowy. Jest on podyktowany dobrem przyrody i koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom. Opołonek leży na terenie o szczególnej wartości przyrodniczej, a wpuszczenie tam jednocześnie kilku tysięcy osób mogłoby spowodować nieodwracalne szkody.
„Limit 150 miejsc jest maksymalną liczbą podyktowaną jak najmniejszą potencjalną ingerencją w środowisko przyrodnicze w tamtym terenie” – tłumaczy BdPN.
Dla porównania, w poprzednich latach w wydarzeniu uczestniczyło maksymalnie 130 osób.
Park odpowiada na zarzuty i hejt
Po zamknięciu zapisów na Park wylała się fala hejtu. W oświadczeniu czytamy o „ogromnej liczbie wiadomości e-mail oraz trudnej do policzenia ilości telefonów, w których dominowały treści nieprawdziwe oraz obraźliwe”. Park odpiera zarzuty o rzekomym losowaniu miejsc, podkreślając, że decydowała kolejność zgłoszeń w przejrzystym systemie cyfrowym.
Władze BdPN zwracają również uwagę na problem dezinformacji i przekłamań w mediach, które przyczyniły się do eskalacji negatywnych emocji. Jednocześnie przypominają, że jako instytucja państwowa podlegają ochronie prawnej, a publiczne znieważanie może mieć poważne konsekwencje.
Będą zmiany w formule wydarzenia
W związku z bezprecedensowym zainteresowaniem i zaistniałą sytuacją, Bieszczadzki Park Narodowy zapowiedział konieczność zmiany formuły wydarzenia. Nowa propozycja ma uwzględnić wszystkich chętnych, którzy chcą spędzić Święto Niepodległości w Bieszczadach, jednak celebracja odbędzie się „już tylko i wyłącznie na udostępnionej do zwiedzania trasie w dolinie górnego Sanu, na terenie Parku”. Szczegóły nowej formuły mają zostać podane wkrótce.
Źródło: Facebook / Bieszczadzki Park Narodowy

















