Bieszczady po raz kolejny zaskoczyły i zachwyciły niezwykłym spektaklem natury. W piątek, 28 listopada, turyści, którzy zdecydowali się na wyjście w wyższe partie gór, mogli podziwiać zapierające dech w piersiach morze chmur, które spowiło doliny. Jak informuje Bieszczadzki Park Narodowy, żadne prognozy pogody nie zapowiadały tak zjawiskowej inwersji.
Zjawisko inwersji termicznej sprawiło, że na połoninach było znacznie cieplej niż w spowitych mgłą i chmurami dolinach. To jednak nie wszystko.
Doskonała widoczność pozwalała na dalekie obserwacje, nie tylko Bieszczadów po ukraińskiej stronie, ale również ośnieżonych szczytów Tatr.
Możliwość zobaczenia Tatr z Bieszczad to niezwykle rzadkie i wyczekiwane przez fotografów zjawisko, które wymaga idealnych warunków atmosferycznych. W piątek pogoda okazała się łaskawa, oferując tym, którzy byli w górach, prawdziwą ucztę dla oczu.
Zdjęcia opublikowane przez Bieszczadzki Park Narodowy doskonale oddają magiczną atmosferę tego dnia – wierzchołki gór wystające ponad gęstą warstwę chmur, zalane słońcem, tworzyły krajobraz niczym z innej planety. To kolejny dowód na to, jak nieprzewidywalne i piękne potrafią być Bieszczady.


Źródło: Facebook / Bieszczadzki Park Narodowy

















