Opieka medyczna w Przeworsku w czasie pandemii koronawirusa

Slide
Slide
Slide
Slide
Exit full screenEnter Full screen
previous arrow
next arrow

Opieka medyczna w Przeworsku w czasie pandemii koronawirusa

Nas Czytelnicy od marca wysyłają do nas informacje, o tym jak trudno skontaktować się z lekarzami w przychodni, ciężko o wizytę, bądź sygnalizują różne nieprawidłowości, twierdząc, że „dobrze jest tylko na papierze”.  Czy naprawdę kontakt z przychodnią czy wizyta u lekarza to teraz misja niemożliwa?  Głosy mieszkańców  powiatu przeworskiego są podzielone. 

Prezentujemy niektóre wypowiedzi naszych Czytelników. Z listów celowo usunęliśmy wszystkie dane, które mogłyby wskazać, o które konkretnie przychodnie, czy lekarza chodzi, gdyż nie mamy możliwości zweryfikowania wszystkich sygnałów. PREZENUJEMY JEDYNIE GŁOSY CZYTELNIKÓW, BEZ WSKAZYWANIA KONKRETNYCH MIEJSC. Jednak nasi Czytelnicy pisząc do nas informowali o jednostkach z terenu miasta Przeworska. 

– Dodzwonienie się do przychodni na ul. XXX w Przeworsku to jakiś cud. Siedzi tam kilka babek, telefon dzwoni i nikt nie odbiera. Zabunkrowani są jak na wojnie i łaskę robią, że podniosą telefon. Pofatygowanie się do nich osobiste łączy się z tym, ze trzeba wypełnić karteczkę w malutkiej poczekalni i czego się chce od lekarza, a potem wrzucić do skrzynki, albo przekazać pani w recepcji, które robią ogromną łaskę i są bardzo niemiłe. Rodo przestało funkcjonować. Teraz informacje o swoich chorobach mam przekazać każdemu. Lekarz może do  mnie oddzwoni, ale tylko na teleporadę. Nosz kur…  Jak weszliśmy w system teleporad takiego leczenia, to niech te panie w recepcji odbierają telefon, a nie  snują się po pustej przychodni i piją kawę, pacjenta traktują jak zło konieczne (…) Tam codziennie od rana pod budynkiem jest kolejka, niektórzy  tłoczą się pod przychodnią, starsi ludzie mają swoje krzesełka i czekają… paranoja (…) –   czytamy w jednym z sygnałów.


– Przez pandemię do lekarza XXXX można w końcu umówić się na godzinę wejść do przychodni i zostać normalnie przyjętym. Bez czekania 2 godziny w ogonku na korytarzu. Dało sie? Wcześniej trzeba było siedzieć i czekać, chociaż za każdą wizytę się płaciło, bo lek. XXX w przychodni XXX przyjmował tylko prywatnie, a teraz można przyjść na godzinę, on sam wszystko dezynfekuje po każdym pacjencie i jakoś można było to zorganizować, żeby weszła tam cywilizacja – kolejny głos.


– Przychodzę prywatnie do lekarza XXX, w poczekalni, która ma  może 4 m kw. siedzi pięć osób. Wszyscy umówieni na wizytę u lekarza na jedną godzinę. Lekarz tak umówił. Więc wszyscy czekają w malutkim pomieszczeniu parę gadzin. Nagle przychodzi ktoś twierdzi, że umówił się na pilne spotkanie i wchodzi. Siedzi w gabinecie godzinę po czym kolejka w poczekalni rośnie. Obcy ludzie tłoczą się  w malutkim pomieszczeniu. Co chwilę ktoś wychodzi na zewnątrz, w środku są m.in. kobiety w ciąży. Wszyscy już zdenerwowani, bo umawiali  się na konkretną godzinę, płaca za wizytę, a muszą kilka godzin czekać z obcymi ludźmi w poczekalni. Funduje im to lekarz, który umawia na jedną godzinę kilka osób, wiedząc, że jednego pacjenta przyjmuje około 30 min. Czy lekarz powinien fundować pacjentom, którzy są bardziej narażenie na infekcje niż inni takie atrakcje?- pisze nasza Czytelniczka.


– Dodzwonienie się do przychodni rodzinnej XXX w Przeworsku  to jakiś cud. Co zrobić z chorym dzieckiem? Jak  pani usłyszała, że dziecko ma wysoką temperaturę i duszności to od razu przez telefon stwierdzono koronawirus. Pobyt w szpitalu, na oddziale dziecięcym w zamkniętej części wykluczył modną teraz chorobę. Diagnoza postawiona przez telefon, malutkiemu dziecku jest straszna. Za chwilę wszyscy umrzemy na choroby współistniejące, bo nie są leczone (…) – pisała nasza Czytelniczka.


– Do marca jak chciałem receptę czy zwolnienie, albo skierowanie na badania to musiałem iść do przychodni siedzieć tam i czekać, aż lekarz łaskawie mnie przyjmie. Teraz można wszystko załatwić przez telefon. Recepta, proszę bardzo, skierowanie dzwonię i odbieram w drzwiach. Z tego koronawirusa są jakieś plusy! –  wskazywał nasz Czytelnik.


TMP