W mediach społecznościowych pojawił się mocny głos organizacji „Wolne Rzeki” dotyczący funkcjonowania małej elektrowni wodnej w naszym mieście. Aktywiści zajmujący się ochroną ekosystemów rzecznych wskazują na negatywny wpływ tej instalacji na dorzecze Mleczki.
Według udostępnionych przez nich informacji, obiekt ten ma stanowić barierę nie do przebycia dla ryb:
Elektrownia wodna w Przeworsku uniemożliwia migrację ryb do ponad 300 kilometrów rzek w zlewni Mleczki. Mówiąc wprost, jest przyczyną braku ryb w kilkunastu małych rzekach.
Autorzy wpisu kwestionują również efektywność energetyczną przeworskiej elektrowni w stosunku do strat przyrodniczych, jakie ich zdaniem generuje. Porównują oni produkowaną moc do zasilania zaledwie 30 czajników elektrycznych. Krytyka dotyczy także infrastruktury technicznej – organizacja twierdzi, że w obiekcie brakuje sprawnej przepławki, która umożliwiałaby rybom wędrówkę w górę rzeki.
Temat „zielonej energii” z małych elektrowni wodnych od lat budzi dyskusje w całym kraju. Z jednej strony wskazuje się na odnawialne źródła prądu, z drugiej – jak w przypadku apelu „Wolnych Rzek” – na naruszenie naturalnego biegu rzeki i spadek populacji ryb w regionie.
Co o tym sądzicie? Czy Waszym zdaniem małe elektrownie wodne to szansa na ekologiczną energię, czy może zbyt duża ingerencja w naszą lokalną naturę?


















