W Dzień Dziadka, Muzeum w Przeworsku przybliża niezwykłą i nieco zapomnianą postać z otoczenia rodziny Lubomirskich – Leonarda Dąbrowskiego, wieloletniego administratora folwarku w Nowosielcach, którego wszyscy czule nazywali „Dziadzią”. Był on kimś więcej niż pracownikiem – był przyjacielem i niemal członkiem książęcej rodziny.
Leonard Dąbrowski przez lata z ogromnym oddaniem nadzorował ordynacką stadninę koni, opiekował się bażantarnią i przygotowywał plany wielkich polowań dla księcia Andrzeja Lubomirskiego. Był postacią niezwykle szanowaną, co w swoich wspomnieniach opisywał Paweł Stepkiewicz:
Służył familii Lubomirskich jeszcze za życia śp. Księcia Jerzego, ojca dzisiejszego ordynata, a tego ostatniego znał od małego dziecka, nic więc dziwnego, że z jego zdaniem liczono się w pałacu, a wszyscy w pałacu tytułowali go »dziadziem«. Był uważany prawie za członka rodziny.
„Bardzo smutno bez Dąbrowskiego…”
Gdy „Dziadzio” zachorował na zapalenie płuc, książę Andrzej Lubomirski osobiście sprowadził do niego wybitnego, lwowskiego specjalistę. Niestety, Leonard Dąbrowski zmarł w kwietniu 1937 roku.
Jego śmierć była ogromnym ciosem dla księcia, który w swoim prywatnym dzienniku zapisał:
Jadę na pogrzeb (…) ukochanego Dziadzi Dąbrowskiego. Przemawiam.
Smutek po stracie wiernego przyjaciela towarzyszył mu jeszcze długo. Dwa miesiące później, wizytując stadninę w Nowosielcach, zanotował krótko: „Bardzo smutno bez Dąbrowskiego…”.
Dziś, dzięki potomkini Leonarda Dąbrowskiego, Annie Tomalskiej, która udostępniła muzeum fotografie z rodzinnego albumu, możemy zobaczyć, jak wyglądał ten niezwykły człowiek. To piękna i wzruszająca opowieść o lojalności, przyjaźni i szacunku, które łączyły ludzi ponad podziałami społecznymi.


Źródło: Facebook / Muzeum w Przeworsku Zespół Pałacowo-Parkowy

















