Warto przypomnieć dziś niezwykłą postać – Wandę z Sapiehów Dzieduszycką, ostatnią panią pałacu w Zarzeczu, która wraz z mężem, Włodzimierzem Dzieduszyckim, zapisała się w historii nie tylko jako arystokratka, ale przede wszystkim jako czuła, oddana babcia.
Po latach tak wspominają ją wnuki:
„Była prawdziwym autorytetem, ale i ostoją rodzinnego ciepła. Elegancka, pełna klasy i dobroci, z wyrozumiałością, ale i stanowczością dbała o to, byśmy znali dobre maniery i pielęgnowali wartości wyniesione z domu. Była niezwykle wykształcona – biegle władała francuskim i angielskim, którymi z cierpliwością nas uczyła.”
Czasy, w których przyszło jej żyć, były trudne, lecz ona potrafiła stworzyć azyl – dom w Warszawie, który stał się schronieniem dla bliskich i duchowym przedłużeniem Zarzecza. Każdy, kto przekroczył jego próg, czuł się bezpiecznie. Pachniało tam herbatą, słychać było szelest przewracanych kart książek i ciche rozmowy przy stole. Było to miejsce, w którym miłość i tradycja splatały się w jedno.
Wanda Dzieduszycka doczekała się 16 wnuków, którym przekazała nie tylko rodzinne tradycje, ale i siłę ducha. W ich wspomnieniach pozostaje jako kobieta niezwykle dzielna, mądra i kochająca – prawdziwa dama, której serce zawsze biło dla rodziny.
Fotografia z Archiwum Rodu Dzieduszyckich herbu Sas
Źródło: Muzeum Zarzecze


















