ZARZECZE – W zbiorach Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu znajduje się niezwykła, marmurowa rzeźba Heraklesa, która liczy sobie ponad 200 lat. Dzieło, przywiezione z Włoch przez pierwszą właścicielkę pałacu, hrabinę Magdalenę Morską, jest nie tylko pięknym przykładem sztuki neoklasycznej, ale także nośnikiem fascynującej, mitologicznej opowieści.
Prezentowana w muzeum rzeźba przedstawia Heraklesa – najsłynniejszego z greckich herosów, znanego Rzymianom jako Herkules. W dłoni dzierży on swoją potężną maczugę, a na ramionach ma narzuconą skórę lwa nemejskiego. To właśnie to trofeum jest kluczem do jednej z najsłynniejszych opowieści o jego dwunastu pracach.
Jak głosi mit, lew nemejski był potworem o skórze tak twardej, że nie mogło jej przebić żadne ostrze. Herakles, w ramach swojej pierwszej pracy, musiał pokonać bestię. Dokonał tego, dusząc ją gołymi rękami. Następnie, używając ostrych pazurów samego lwa, zdarł z niego skórę. Od tamtej pory nosił ją jako nieprzebijalny pancerz, a głowę chronił mu łeb potwora.
Motyw Heraklesa z maczugą i lwią skórą był niezwykle popularny w sztuce od starożytności aż po czasy nowożytne. Rzeźba z zarzeckiego pałacu pochodzi z drugiej połowy XVIII wieku i została wykonana we Włoszech. Widnieje na niej sygnatura „De Rossi”, która jest prawdopodobnie nazwiskiem artysty lub nazwą warsztatu, w którym powstała.
Jak przypuszcza muzeum, dzieło to zostało przywiezione do Zarzecza przez samą Magdalenę z Dzieduszyckich Morską z podróży do Włoch, którą odbyła wraz z mężem w 1793 roku. Dziś, ponad dwa wieki później, majestatyczny Herakles wciąż czuwa w salonie górnym rotundy i robi na zwiedzających ogromne wrażenie.

Źródło: Facebook / Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu

















