532123390 1187669703389909 2915299305180202575 n

Bieszczady. Tragiczna historia polany, którą dziś odwiedzają tysiące turystów. Rocznica mordu na Brenzbergu

Każdego dnia setki, a nawet tysiące turystów wędrują na wieżę widokową na grzbiecie Jeleniowatego nad Mucznem, by podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę Bieszczadów. Niewielu z nich zdaje sobie sprawę, że polana Brenzberg, którą mijają po drodze, jest niemym świadkiem jednej z najtragiczniejszych zbrodni w historii tego regionu. Jutro przypada rocznica bestialskiego mordu, jakiego 15 sierpnia 1944 roku dopuścił się tu oddział UPA na 74 Polakach.

Przed wojną Brenzberg tętnił życiem. Stała tu leśniczówka, którą zarządzał Franciszek Król, legionista i absolwent szkoły leśnej. Było to centrum administracyjne dla okolicznych lasów. W sierpniu 1944 roku, w obliczu narastającego terroru ze strony ukraińskich nacjonalistów, w odizolowanej leśniczówce schronienie znalazło kilkanaście polskich rodzin. Wierzyli, że w głębi lasu, z dala od głównych dróg, będą bezpieczni. Niestety, ich nadzieje okazały się złudne.

15 sierpnia 1944 roku leśniczówka stała się sceną niewyobrażalnej tragedii. Bojówka UPA dokonała mordu na 74 osobach – mężczyznach, kobietach, starcach i dzieciach. Zbrodnia została przeprowadzona w okrutny sposób, poprzez tzw. cichą egzekucję, bez użycia broni palnej. Zmasakrowane ciała ofiar nigdy nie zostały godnie pochowane, a miejsce przez lata owiane było złą sławą.

Szczególnie poruszającą relację z tamtych dni pozostawił Alfred Steinhard, Żyd, który w czasie wojny ukrywał się pod przybranym nazwiskiem Tadeusz Buczkowski, pracując w zarządzie lasów w Sokolikach. W liście do redakcji pisma „Na Rubieży” z 1998 roku opisał moment, gdy Polacy decydowali się na wyjazd do leśniczówki na Brenzbergu:

„Jeden z Polaków, pracownik w zarządzie lasów w Sokolikach, miał znajomego leśnika, mieszkającego w jednej z tych malowniczych odosobnionych leśniczówek […] i gdy ten zaofiarował się gościć go u siebie, zebrała się grupa chętnych do wyjazdu. Byłem świadkiem, jak przyjechały fury i kilka rodzin złożonych z dzieci, rodziców i starszych ludzi, wsiedli na wozy i odjechali. Wszyscy byli w przygnębiającym nastroju […]. Dwie małe dziewczynki stały z boku, płakały i nie chciały odjechać, ale rodzice wytłumaczyli, że tam w lesie będzie im dobrze”.

Steinhard opisał również to, co stało się później. Jego świadectwo jest jedynym tak bezpośrednim opisem losu ofiar i ich rodzin:

„Po kilku dniach pojawił się w Sokolikach 16-letni syn leśniczego ze straszną wieścią. Ukraińcy zaatakowali leśniczówkę i zamordowali wszystkich oprócz niego. On zdążył uciec, będąc poza domem w czasie rzezi. Po kilku dniach chłopak, nie mogąc sobie znaleźć miejsca, pomimo rad od nas wszystkich, postanowił wrócić do domu i zobaczyć, co się stało z całą jego rodziną. On nigdy nie wrócił. Po kilku dniach przyszedł wieśniak ukraiński, porządny człowiek (byli też tacy), i opowiedział, że banderowcy złapali chłopca i zabili go, ale po znęcaniu się i torturach. Ja do dzisiaj często myślę o tych dziewczynkach, które nie chciały jechać w nieznane, ponieważ przeczuwały tragiczny koniec…”.

Z całej rodziny leśniczego Króla ocalał jedynie jego średni syn, Stanisław, który w tym czasie przebywał na robotach przymusowych w Niemczech. Po wojnie mieszkał w okolicach Ustrzyk Dolnych, ale na Brenzberg, do miejsca kaźni swojej rodziny, już nigdy nie powrócił.

Przez dziesięciolecia tajemnica zbrodni była skrywana w wyludnionej po wojnie dolinie górnego Sanu. Dopiero staraniem Nadleśnictwa Stuposiany pamięć o ofiarach została przywrócona. We wrześniu 2010 roku na polanie uroczyście odsłonięto obelisk z pamiątkową tablicą i drewnianym krzyżem. Kilka lat później odkopano zarys fundamentów spalonej leśniczówki, oczyszczono ruiny kamiennej piwnicy i czarny otwór studni – jedyne materialne ślady po miejscu, które miało być bezpiecznym schronieniem.

533128174 1187669720056574 8205106470366976407 N
Bieszczady. Tragiczna historia polany, którą dziś odwiedzają tysiące turystów. Rocznica mordu na Brenzbergu 4

Źródło: Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie