mp f 7780 pociag osobowo towarowy odjezdzajacy ze stacji przm

Dlaczego Pogórzanin, a nie Dynówka? Niezwykła historia kolejki, którą napędzały… buraki i pasja

PRZEWORSK. Każdy w naszym regionie zna „Dynówkę” – malowniczą kolejkę wąskotorową, która wije się wśród pól i lasów. Jednak jej oficjalna, turystyczna nazwa to „Pogórzanin”. Skąd ta różnica i jaka historia kryje się za powstaniem tej niezwykłej linii? To opowieść o uporze arystokraty, potędze austriackiej armii, włoskich minerach i… cukrowych burakach.

Wszystko zaczęło się pod koniec XIX wieku od rywalizacji i strategicznych interesów. Gdy plany budowy kolei z Przeworska do Sanoka, forsowane przez działaczy ludowych, zostały zablokowane przez dowództwo Twierdzy Przemyśl, inicjatywę przejął ordynat przeworski, książę Andrzej Lubomirski. Mając silne wpływy w Wiedniu, wykorzystał sytuację, by ściągnąć do Przeworska wielką inwestycję – cukrownię, otwartą w 1895 roku. I to właśnie ona stała się gospodarczym sercem i głównym powodem, dla którego kolejka musiała powstać.

Tunel zamiast serpentyn i pierwszy gwizd

Początkowo planowano budowę linii normalnotorowej, jednak na drodze stanęło… wojsko. Cesarsko-Królewskie Ministerstwo Wojny obawiało się, że taka kolej w razie wojny ułatwi Rosjanom transport wojsk. Zdecydowano się więc na kolej wąskotorową. Ale i tu pojawiły się problemy. Władze wojskowe nie zgodziły się na malowniczą, serpentynową trasę przez wzgórza między Jawornikiem Polskim a Szklarami. Zamiast tego nakazały przebicie 600-metrowego tunelu, który w razie konfliktu można by łatwo wysadzić, blokując całą trasę.

Przy drążeniu tunelu pracowała miejscowa ludność, ale do najbardziej specjalistycznych prac strzałowych zatrudniono minerów z Włoch. Ostatecznie, po wielu bataliach biurokratycznych, kolejka ruszyła 8 września 1904 roku, a już jesienią tego samego roku transportowano nią buraki do przeworskiej cukrowni.

Mp F 7784 Transport Burakow Do Cukrowni Przeworsk. Fot. J. Bm
Dlaczego Pogórzanin, a nie Dynówka? Niezwykła historia kolejki, którą napędzały... buraki i pasja 12

Przez wojny, żywioły i czasy świetności

Kolejka przetrwała dwie wojny światowe, służąc zarówno wojskom austriackim, rosyjskim, jak i niemieckim. Po wojnie, już w strukturach PKP, nastały jej złote lata. W rekordowym 1952 roku przewiozła ponad pół miliona pasażerów i ponad 114 tysięcy ton towarów! Była świadkiem wielu modernizacji, w tym zmiany rozstawu szyn na 750 mm i wprowadzenia lokomotyw spalinowych. Nie oszczędzały jej jednak żywioły – potężne powodzie i tragiczny w skutkach huragan z 1960 roku, który zrzucił z nasypu cały pociąg.

Od „Dynówki” do „Pogórzanina”

Wraz z rozwojem transportu autobusowego, rola kolejki malała. Przełom nastąpił w latach 90. XX wieku. W 1991 roku cała linia została wpisana do rejestru zabytków, co uchroniło ją przed likwidacją. W 1993 roku rozpoczęto regularne przewozy turystyczne. I to właśnie wtedy narodziła się nazwa, którą znamy dziś. Pociąg turystyczny kursujący na trasie nazwano „Pogórzanin”, ponieważ przemierza on malownicze tereny Pogórza Dynowskiego. Potoczna, używana przez mieszkańców nazwa „Dynówka” wzięła się oczywiście od końcowej stacji trasy – Dynowa.

Dziś, zarządzana przez Powiat Przeworski, kolejka jest jedną z największych atrakcji turystycznych regionu, żywym pomnikiem historii, techniki i ludzkiego uporu, który ponad sto lat temu dał jej początek.

Źródło: Historia Przeworskiej Kolei Dojazdowej, autor: Paweł Tworek, Powiatowy Zarząd Dróg w Przeworsku