Policjanci z Łańcuta interweniowali wobec 58-letnia mieszkańca gminy Łańcut, który pijany jechał „pod prąd” drogą krajową nr 94. Mężczyzna nie reagował na sygnały do zatrzymania się, a podczas swoje jazdy uszkodził znak oraz barierki rozgraniczające pasy ruchu. Za niezatrzymanie się do kontroli drogowej grozi mu do 5 lat pozbawiania wolności. 58-latek odpowie także za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości.
Do zdarzenia doszło w czwartek, na drodze krajowej nr 94 w Łańcucie. Około godz. 19, funkcjonariusze zauważyli Volkswagena, którego kierowca, na wysokości MOSiR-u, wjechał w znak drogowy, następnie przejechał przez pas zieleni i kontynuował jazdę przeciwległym pasem ruchu w kierunku Głuchowa.
Funkcjonariusze, przy użyciu sygnałów świetlnych i dźwiękowych próbowali zatrzymać samochód do kontroli. Mężczyzna nie reagował na wydawane sygnały do zatrzymania się i kontynuował jazdę „pod prąd”. W jej trakcie uderzył w barierki oddzielające jezdnię i zmusił jadącego z naprzeciwka kierowcę do ucieczki na zatoczkę autobusową. Policjanci wyprzedzili Volkswagena swoim pasem ruchu i na pobliskim rondzie zablokowali mu dalszy przejazd. Wtedy kierowca zatrzymał się.
Kierującym Volkswagenem okazał się 58-letni mieszkaniec gminy Łańcut. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niego ponad 2 promile alkoholu w organizmie.
Mieszkaniec gminy Łańcut stracił prawo jazdy. Mężczyzna odpowie nie tylko za jazdę w stanie nietrzeźwości, ale także za niezatrzymanie się do kontroli.
Źrodło: KPP Łańcut
















