Wesele Ulmów

Rocznica wyjątkowego ślubu w Markowej. Dokładnie 91 lat temu Wiktoria i Józef Ulmowie powiedzieli sobie „tak”

We wtorek 7 lipca przypada 91 rocznica ślubu Wiktorii Niemczak i Józefa Ulmy, jednego z najbardziej znanych małżeństw na Podkarpaciu, których tragiczne, a zarazem bohaterskie losy zapisały się na kartach historii świata. Skromna uroczystość zaślubin przyszłych Błogosławionych miała miejsce 7 lipca 1935 roku w kościele parafialnym pod wezwaniem świętej Doroty w Markowej. Wydarzenie to, choć mocno zakorzenione w realiach przedwojennej podkarpackiej wsi, dało początek rodzinie, która kilkunaste lat później stała się symbolem najwyższego poświęcenia i miłości bliźniego w obliczu wojennej pożogi. Od przyszłego roku dzień ten będzie miał także wymiar szczególny dla wiernych, gdyż 7 lipca wejdzie do kalendarza liturgicznego jako oficjalne wspomnienie Rodziny Ulmów.

Bogata gospodyni i starszy sąsiad. Jak połączyły się losy Ulmów?

Wiktoria Niemczak była siódmym dzieckiem Franciszki z domu Hom oraz Jana Niemczaka, szanowanego i bogatego markowskiego gospodarza. Józef Ulma pochodził natomiast z mniej zamożnej rodziny i był pierworodnym synem Franciszki z domu Kluz oraz Marcina Ulmy. Choć narzeczeni byli bliskimi sąsiadami, dzieliła ich spora różnica wieku. W dniu ślubu panna młoda miała 23 lata, podczas gdy jej wybranek liczył sobie już 35 wiosen, co w realiach lat trzydziestych dwudziestego wieku uznawano na wsi za wiek mocno zaawansowany jak na kawalera.

W wyswataniu młodych dużą rolę odegrał starszy brat Wiktorii, Franciszek Niemczak, który prywatnie przyjaźnił się z Józefem. Mężczyźni darzyli się ogromnym zaufaniem, o czym świadczy fakt, że kilka lat później wspólnie zakupili ziemię w Wojsławicach niedaleko Sokala. Planowali tam przeprowadzić się wraz z całymi rodzinami, jednak realizację tych ambitnych zamierzeń bezpowrotnie uniemożliwił wybuch II wojny światowej.

Edukacja w Gaci i markowski konflikt o Uniwersytet Ludowy

Franciszek Niemczak miał także niebagatelny wpływ na wcześniejsze, młodzieńcze wybory swojej siostry. To właśnie za jego wyraźną namową Wiktoria zdecydowała się zapisać na zajęcia w Uniwersytecie Ludowym w sąsiedniej miejscowości Gać. Decyzja ta wymagała od młodej dziewczyny sporej odwagi i stała się dla niej prawdziwą próbą charakteru.

Program edukacyjny prowadzony w Gaci spotkał się bowiem z ostrym sprzeciwem ze strony ówczesnego Kościoła katolickiego w Polsce. Ówczesny proboszcz parafii w Markowej postrzegał te działania jako jawnie wrogie chrześcijaństwu. Choć sami słuchacze, w tym Wiktoria, zupełnie nie odnajdywali w nauce takich motywów, pójście pod prąd lokalnym autorytetom religijnym wymagało od przyszłej błogosławionej ogromnej determinacji.

Powóz, starościna i wesele na sto osób w Markowej

Zgodnie z dawnym podkarpackim zwyczajem, przedślubne zaproszenia osobiście rozwoziła panna młoda w towarzystwie siostry lub starościny. W tym przypadku funkcję gospodyni wesela pełniła Aniela Kluzowa, rodzona siostra Wiktorii. Odświętnie ubrane siostry wspólnie przemierzały wiejskie drogi w powozie, którym powoził mąż Anieli, Michał Kluz. Ten wyjątkowy moment przygotowań został uwieczniony na fotografii, która przetrwała do naszych czasów.

Ślubu młodej parze udzielił wikariusz markowskiej parafii, ksiądz Józef Przybylski. Po uroczystej mszy świętej goście przenieśli się do rodzinnego domu panny młodej.

„Pamiętam, że było gwarno i wesoło, tańczono, ale uroczystość była dość skromna” – wspomina po latach Stanisław Niemczak, bratanek Wiktorii, który jako 5-letni chłopiec brał udział w tym weselu.

Z zachowanych materiałów wynika, że w zabawie uczestniczyło około stu zaproszonych gości.

Rocznica Wyjątkowego Ślubu W Markowej. Dokładnie 91 Lat Temu Wiktoria I Józef Ulmowie Powiedzieli Sobie &Quot;Tak&Quot;

Niespełna 9 lat wspólnego życia i tragiczny finał

Po ślubie Ulmowie zamieszkali w swoim nowym domu, zlokalizowanym na uboczu Markowej. Ich codzienne życie opierało się na prowadzeniu niewielkiego gospodarstwa o powierzchni poniżej 3 hektarów gruntu. Ponieważ ziemia nie przynosiła wystarczających dochodów, Józef Ulma musiał rozwijać swoje liczne pasje społecznikowskie i zawodowe poza rolnictwem. Było to konieczne tym bardziej, że rodzina szybko się powiększała — najpierw na świat przyszła pierworodna Stasia, a po niej kolejnych pięcioro dzieci.

Wiktoria i Józef przeżyli wspólnie niespełna 9 lat. Ich wspólna droga została brutalnie przerwana 24 marca 1944 roku. Wówczas to cała rodzina Ulmów, wraz z ukrywanym przez nich od kilkunastu miesięcy ośmiorgiem Żydów z rodzin Goldmanów, Grünfeldów i Didnerów, została bestialsko zamordowana przez niemieckich żandarmów. Wiktoria była wtedy w zaawansowanej ciąży, a ich siódme dziecko miało przyjść na świat wiosną tamtego roku. Kiedy w lipcu 1935 roku rodzice błogosławili młodych na nową drogę życia, nikt nie spodziewał się, jak heroiczny i bolesny będzie finał tej wspólnej wędrówki.

Źródło: Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej / Instytut Pamięci Narodowej (IPN)
Relacja historyczna: Stanisław Niemczak (wywiad z dnia 12 maja 2022 roku)
Fot.: zbiory cyfrowe MPRŻ