Ponad 20 milionów sadzonek rocznie i bieszczadzki boom. Niezwykła powojenna kronika RDLP Krosno

Jak powojenni leśnicy podnieśli lesistość Podkarpacia z 24% do ponad 30%

Współczesne, gęste i potężne bieszczadzkie puszcze oraz lasy pogórza, które dziś stanowią turystyczną i przyrodniczą dumę Podkarpacia, są w ogromnej mierze efektem tytanicznej pracy powojennych pokoleń leśników. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie przypomniała fascynujące, historyczne statystyki z lat 40., 50. i 60. XX wieku, które obrazują skalę operacji zalesiania dawnego województwa rzeszowskiego. Po zakończeniu II wojny światowej przed leśnikami stanęło monumentalne zadanie zagospodarowania blisko 100 tysięcy hektarów wojennych zrębów, halizn, płazowin oraz opuszczonych gruntów rolnych. To właśnie z owoców ich pracy, determinacji i milionów ręcznie posadzonych drzew korzystamy współcześnie, spacerując chociażby po lasach wokół Przeworska, Sieniawy czy Komańczy.

Pierwsza faza odbudowy zielonego kapitału regionu ruszyła natychmiast po przejściu frontu. Mimo drastycznych braków kadrowych, sprzętowych oraz braku odpowiedniej infrastruktury, w latach 1945–1958 leśnicy na terenie województwa rzeszowskiego zdołali zalesić blisko 28 tysięcy hektarów najtrudniejszych terenów poaustriackich i pokaleczonych wojną nieużytków.

Prawdziwy przełom i logistyczne przyspieszenie nastąpiło jednak w latach 1959–1964. To wtedy akcja obsadzania opuszczonych pól i nieużytków nabrała bezprecedensowego w historii Podkarpacia rozpędu:

  • W ciągu zaledwie pięciu lat leśnicy obsadzili powierzchnię aż 47,5 tysiąca hektarów, co dawało zawrotną średnią 9,5 tysiąca hektarów nowych lasów rocznie!
  • Aby sprostać tak gigantycznemu wyzwaniu, niemal w każdym bieszczadzkim i podgórskim leśnictwie utworzono szkółki leśne.
  • Roczne zapotrzebowanie na młode drzewka w regionie przekraczało wówczas 20 milionów sztuk sadzonek, które trafiały nie tylko w góry, ale też do zadrzewiania odbudowujących się miast i osiedli.

Natura ruszyła z pomocą. Spektakularny skok lesistości regionu

Sztuczne nasadzenia planowe prowadzone przez Lasy Państwowe zyskały potężnego sojusznika w postaci samej natury. W połowie lat 60. XX wieku na opuszczonych gruntach i w bieszczadzkich dolinach nastąpił masowy, naturalny samosiew pionierskich gatunków drzew – głównie olszy szarej oraz sosny.

Synergia ludzkiej pracy i naturalnej sukcesji przyniosła oszałamiające rezultaty statystyczne. Szacuje się, że do połowy lat 60. łączna powierzchnia leśna dawnego województwa rzeszowskiego wzrosła o około 95 tysięcy hektarów, a ogólna lesistość regionu skoczyła z poziomu 24% do aż 30,5%! W ujęciu kolejnych lat (1960–1968) całkowity obszar lasów zwiększył się z 555 tys. ha do 623 tys. ha. Ten przyrost o 68 tysięcy hektarów dał bezcenny zaczątek potężnej zasobności drewna na pniu, którą podziwiamy współcześnie.

Bieszczadzki worek zmienił oblicze

Szczególnym i najbardziej spektakularnym poligonem zalesieniowym były Bieszczady, drastycznie wyludnione i zniszczone w wyniku powojennych zawirowań historycznych. Do 1978 roku Lasy Państwowe zwiększyły tam swój stan posiadania w stosunku do roku 1953 o 30,2 tysiąca hektarów (wzrost o 15,5%).

Z kolei sam obszar faktycznie pokryty lasem wzbogacił się w tym bieszczadzkim okresie o niebywałe 59,5 tysiąca hektarów. Archiwalne fotografie z lat 50. i 60. idealnie pokazują tę niesamowitą przemianę – nagie, kamieniste i puste wzgórza, na których dziś szumią gęste, karpackie buczyny i jodłowe bory, ustępowały miejsca młodym uprawom leśnym chronionym przez ówczesne pokolenia podkarpackich leśników.

Ponad 20 Milionów Sadzonek Rocznie I Bieszczadzki Boom. Niezwykła Powojenna Kronika Rdlp Krosno

Źródło: Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie (Archiwum Lasów Państwowych)