Przez dziesięciolecia był szanowanym leśniczym w bieszczadzkiej głuszy, a o jego partyzanckiej przeszłości wiedzieli nieliczni. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie przybliża sylwetkę Seweryna Stylińskiego, ps. „Szrapnel”, którego życie – od konspiracji pod Tuchowem, przez walki w Armii Krajowej, aż po budowę leśnej osady w Wetlinie – stanowi gotowy scenariusz na film.
Seweryn Styliński urodził się 26 maja 1926 roku w Burzynie. Jego związek z lasem zaczął się już w dzieciństwie, gdy wraz z rodziną zamieszkał w leśniczówce odziedziczonej przez matkę. Spokojną młodość i plany nauki w prestiżowym Gimnazjum w Chyrowie przerwał wybuch wojny, który stał się początkiem wieloletniej tułaczki i walki o przetrwanie.
Wojenny dramat i ucieczka przed Gestapo
Rodzinna tragedia dotknęła Stylińskiego w 1941 roku, gdy Niemcy aresztowali jego ojca, burmistrza Tuchowa i działacza ruchu oporu. Ojciec zginął w obozie Auschwitz rok później. Młody Seweryn, chcąc czynnie włączyć się w walkę, nawiązał kontakt z partyzantką.
W marcu 1944 roku uniknął aresztowania przez tarnowskie Gestapo w brawurowy sposób – gdy funkcjonariusze otoczyli leśniczówkę, wyszedł na dach i skoczył z wysokości w miejscu, którego nikt nie pilnował. Od tego momentu musiał się ukrywać, by ostatecznie trafić do oddziału 6 Dywizji Armii Krajowej w okolicach Dobczyc. Uzbrojony w karabin SW-t 40 i granaty, brał udział w akcjach dywersyjnych pod Mszaną Dolną. Jego oddział topniał w oczach – po jednej z bitew z żandarmerią z 30-osobowej grupy przeżyło zaledwie ośmiu żołnierzy.
Przetrwanie w cieniu NKWD i UB
Koniec wojny wcale nie oznaczał bezpieczeństwa. W styczniu 1945 roku w Gdowie Styliński został zatrzymany przez NKWD. Dzięki sprytowi uniknął rozstrzelania, które spotkało jego towarzysza. Po powrocie do Tuchowa, zaledwie po dwóch miesiącach nauki, po Seweryna przyszło UB. Ponownie dopisało mu szczęście – wartownik, strzelając w powietrze, pozwolił mu na ucieczkę.
Szukając schronienia i nowego celu w życiu, Seweryn Styliński ukończył Państwowe Gimnazjum Leśne w Limanowej. Praca leśnika stała się dla niego idealnym sposobem na „zniknięcie” z oczu nowej władzy, która wciąż poszukiwała dawnych żołnierzy AK.


Leśna legenda Wetliny i „Na Beskidniku”
Po ośmiu latach pracy na Pogórzu Przemyskim, gdzie wciąż natykał się na ślady walk i opustoszałe wsie, Styliński w 1957 roku trafił do Wetliny. Otrzymał tam dekret na leśnictwo Rawka, obejmujące gigantyczny obszar 4 100 hektarów – od Połoniny Wetlińskiej aż po granicę ze Słowacją.
W tamtych czasach Bieszczady były niemal odcięte od świata. Do Wetliny prowadziły gruntowe drogi, a po prowiant leśnicy musieli chodzić pieszo do Cisnej. Styliński zamieszkał w leśniczówce „Na Beskidniku”, gdzie spędził większość życia. Był postacią niezwykle charyzmatyczną – w okresach przejściowych wielokrotnie pełnił obowiązki nadleśniczego, ciesząc się ogromnym autorytetem wśród podwładnych i mieszkańców.
Zasłużony dla kraju i natury
Seweryn Styliński za swoją niezłomną postawę został uhonorowany licznymi odznaczeniami, m.in. Krzyżem Armii Krajowej, Medalem Wojska oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2001 roku otrzymał nominację na stopień podporucznika.
Zmarł 25 marca 2012 roku. Jego grób na cmentarzu w Wetlinie jest dziś symbolem pokolenia, które potrafiło połączyć miłość do ojczyzny z pasją do ojczystej przyrody. Pamięć o „Szrapnelu” wciąż trwa wśród leśników RDLP w Krośnie.


Źródło: Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie

















