Ma pozwolenia, a od trzech lat nic nie może zrobić w swoim domu

Slide
Slide
Slide
Slide
Exit full screenEnter Full screen
previous arrow
next arrow

Ma pozwolenia, a od trzech lat nic nie może zrobić w swoim domu

Krzysztof i Małgorzata z Grzęski razem z dwójką malutkich dzieci cisną się w malutkim pokoiku, mimo iż mają plany, pozwolenia i wszystkie dokumenty pozwalające na rozbudowę małego domu. Problem ciągnie się od trzech lat, bo urzędnik odpowiedzialny za wydawanie pozwoleń popełnił błąd. Czy tak wygląda pomoc młodym rodzinom w Polsce? -pytają rozgoryczeni Drozdowie.

 

 

GRZĘSKA. ma pozwolenia a od 3 lat nic nie moze zrobic w swoim domu_VK_fot3

Fot. Malutki domek, który już dawno mógłby być rozbudowany i dobrze służyć 7 osobom, które teraz w nim mieszkają

 

 

Krzysztof i Małgorzata to młode małżeństwo. Mają 5-letniego synka i 3-miesięczną córeczkę. Mają też plany, pozwolenia i możliwości, by poszerzyć malutki drewniany dom, w którym mieszkają wspólnie z matką pani Małgorzaty i jej dwójką rodzeństwa. Dom potrzebuje generalnej modyfikacji. – Od ślubu reperowałem w tym domu wszystko co mogłem, żebyśmy tu mogli żyć z małym dzieckiem. Wystąpiłem też o dokumenty i pozwolenia, by dom rozbudować. W tym momencie nic nie potrzebujemy tak bardzo, jak dodatkowego miejsca- mówił Krzysztof Drozd. Takowe dokumenty i plany znalazły swoją akceptacje w Urzędzie Gminy Przeworsk. Mężczyzna mając te papiery wylał już fundamenty potrzebne do poszerzenia domu i kupił materiały budowlane. – Zainwestowałem we wszytko już jakieś 30 tys. zł i wszystko stoi, bo nagle urzędnicy zorientowali się, że do naszej działki nie ma drogi dojazdowej. Złość, aż się we mnie zagotowała– mówił K. Drozd.

 

 

GRZĘSKA. ma pozwolenia a od 3 lat nic nie moze zrobic w swoim domu_VK_fot1

Fot. Rodzina Drozdów ciśnie się na ok. 10 m 2

 

 

Batalia w urzędzie

 

 

Urzędnicy wydali pozwolenia, a po 3 latach zorientowali się, że nie ma tam drogi, która jest niezbędna by wydać takie dokumenty. Choć droga jest, tylko nieoficjalna. Jednak nikomu to nie przeszkadzało, gdy Gmina za publiczne pieniądze wylała tam asfalt i jest w posiadaniu dwóch działek, za działką Drozdów, które chce sprzedać jako budowlane. – Jak to się stało , że zrobiono drogę, tam gdzie jej fizycznie nie ma? To na jakich planach się opierano wydając publiczne pieniądze? Jak ktoś wydał mi pozwolenie, jak gmina nabyła działki bez dojazdu?– pytał Krzysztof Drozd. – Wiele razy byłem w tej kwestii u wójta i nic się nie zmieniło. To wina urzędników, którzy bez analizy wydali mi pozwolenie. Gdyby im się coś chciało, oprócz siedzenia za biurkiem, to by nie było tego problemu! Ja ze swoją rodziną, przez ich bałagan w papierach nie mam gdzie mieszkać i wydałem pieniądze inwestując w ten dom. Chciałbym , aby urzędnik odpowiedzialny za ten stan rzeczy poniósł karę finansową za taką absurdalną decyzję- grzmiał Drozd.

 

 

Wyjaśniamy sytuację

 

W sprawie rodziny Drozdów rozmawialiśmy z wójtem Gminy Przeworsk Danielem Krawcem. Ten winę za tą absurdalną sytuację zrzuca na poprzednika, jednak powiedział nam, że o problemie dowiedział się niedawno, kiedy Krzysztof Drozd przyszedł do niego osobiście. – Od tego czasu robię wszytko, aby tą sytuację naprawić. Sąsiedzi w większości przypadków zgadzają się na wyznaczenie oficjalnej drogi, gdzie jest ona obecnie nieformalnie. Koszty gmina weźmie na siebie – poinformował włodarz. O tym, dlaczego w tym miejscu powstała droga za publiczne pieniądze, a jej tam faktycznie nie ma, wójt nie chciał mówić zaznaczając, że to miało miejsce za poprzednich rządów. Daniel Krawiec nie chce też wyciągać konsekwencji od urzędników, którzy podjęli błędne decyzję. Jednak zapowiada, iż jak najszybciej postara się sprawę rozwiązać na korzyć mieszkańców tej części wsi.

 

 

Artykuł ukazał się w Super Nowościach