Kolejna rozprawa ws. wyłudzeń z PFRONu

Slide
Slide
Slide
Slide
Exit full screenEnter Full screen
previous arrow
next arrow

Kolejna rozprawa ws. wyłudzeń z PFRONu

21 czerwca 2017 roku w Sądzie Rejonowym w Przeworsku odbyła się siedemnasta rozprawa dotycząca wyłudzeń z PFRON.  Oskarżonych jest kilkanaście osób, w tym pracownik Gminy Przeworsk Daniel K., który w sądzie pojawił się wraz z siostrami.

 

Z 16 oskarżonych na sali rozpraw pojawiło się dwoje, Maciej P., oraz Daniel K., który był obecny tylko przez chwilę podczas próby przesłuchania jego sióstr przez sąd. Wśród oskarżonych są m.in. byli pracownicy firmy produkującej okna, która należała do Stanisława T. Przed Sądem Rejonowym w Przeworsku zeznawali już Danuta Ś., Mateusz Dz., Elżbieta G., Daniel K., Krzysztof P., Maciej P. Mariusz T., Bogusław Z., Marek F., Irena P., Grażyna N., Jan K., Krzysztof N., Mirosław K., Mariusz M., oraz  Piotr H. 


Sąd wezwał jako świadków dwie siostry Daniela K. Jednak prezes sądu, sędzia Krzysztof Gaca po skierowaniu pytań do świadków uznał, że kontakt z nimi jest niemożliwy. Nie orientują się w sytuacji, w której się znalazły. Nie potrafiły odpowiedzieć na żadne podstawowe pytanie dotyczące ich osoby. Biegli na podstawie otrzymanej dokumentacji i orzeczeń o stanie niepełnosprawności i obserwacji świadków w sądzie stwierdzili, że nie ma normalnego kontaktu z obiema kobietami. W związku z tym, należy domniemywać, że nie są zorientowane w sytuacji, w której się znalazły. Ponadto według opinii  biegłych sprawiały wrażenie osób zlęknionych i zagubionych. Siostry Daniela K. przed sądem nie zeznały nic.

zeznania pfron


Daniel K. pytał czy chcę pracować


Przed sądem zeznawał jeden z oskarżonych Maciej P., były pracownik firmy produkującej okna, który oznajmił – pierwszy raz załatwił mi to pan Daniel K.*. Jedna sąsiadka przyszła do mnie, czy nie chce pójść do roboty. Ona kazała mi iść do Daniela K. zapytać o robotę. Poszedłem do niego. On pytał czy nie chce iść do roboty, do tej firmy. Zgodziłem się na to. Daniel K. przyjechał do mnie na drugi dzień, pokazałem mu jakieś papiery. Daniel K. nie wziął ich, tylko powiedział mi, które papiery mam wziąć do kierownika. Pytałem co miałbym robić w tej firmie. Daniel K. mówił, że mógłbym zamiatać, to się zgodziłem. Mogę zamiatać. Na drugi dzień poszedłem do tego kierownika On się pytał czy chcę tam pracować. Zapytałem jak mam pracować, powiedziałem, że mogę zamiatać. Potem kierownik mi powiedział, że nie muszę przychodzić zamiatać. Mogę tyko przychodzić po pieniądze i podpisywać listę. To nie pracowałem chodziłem tylko po podpisy i pieniądze. (…) Dostawałem różne wypłaty, czasem 300 zł, czasem 100. Kierownik płacił mi każdego miesiąca. A pod koniec któregoś miesiąca dostałem wezwanie do CBA(…) Jak przyszedłem do tej firmy to dostałem, umowę, ale jej nie przeczytałem, bo kierownik szybko mi ją zabrał. Tylko ją podpisałem. Nie chciałem nikogo oszukać, podpisałem tą umowę, bo chciałem tam coś robić. Mogłem zamiatać- mówił Maciej P. Biegli potwierdzili, iż mężczyzna z uwagi na lekkie upośledzenie umysłowe i inne schorzenia w chwili popełniania czynu miał znacznie ograniczoną poczytalność.

 

akta pfron
Komornik ściągnął tylko 1680 zł 

Właścicielem firmy produkującej okna w ówczesnym czasie był znany przeworski przedsiębiorca Stanisław T., który już został skazany za wyłudzenia z PFRONU  w związku ze sprawą Mirosława Karapyty. Prokuratura oskarżyła przedsiębiorcę, iż ten miał wręczyć Mirosławowi Karapycie 30 tys. złotych, za to, ówczesny marszałek województwa podkarpackiego miał załatwić wypłatę kolejnych pieniędzy z programu unijnego. Biznesmen nie dysponował odpowiednimi dokumentami, aby takie wypłaty uzyskać.


Stanisław T. miał wyłudzić 500 tys z PFRONU. Przedsiębiorca dobrowolnie poddał się karze, został skazany na 3 lata więzienia w zawieszeniu na 4 lata i 15 tys. złotych grzywny. Ma zwrócić dotację. Komornikowi ustanowionemu w powyższej sprawie do tej pory udało się ściągnąć cztery raty w kwotach 180 zł i trzy raty po 500 zł. 

 

*W wypowiedzi świadka funkcję oskarżonego zamieniono na Daniel K.

BO