Muzeum w Przeworsku, w ramach cyklu „OBLICZA KORONOWANYCH”, zaprezentowało kolejny unikat ze swoich zbiorów – miedzianego szeląga, tzw. boratynkę, z wizerunkiem króla Jana II Kazimierza Wazy. Ta niewielka moneta, wybita w 1665 roku, jest nie tylko cennym numizmatem, ale przede wszystkim świadkiem jednego z największych kryzysów finansowych w historii Rzeczypospolitej.
W roku Tysiąclecia Korony Polskiej, przeworska placówka przybliża historię poprzez wizerunki władców na monetach. Prezentowany szeląg litewski pochodzi ze zbiorów muzeum, które w 1958 roku założył Józef Benbenek.
Czym była „boratynka”?
Moneta wzięła swoją potoczną nazwę od Tytusa Liwiusza Boratiniego, dzierżawcy mennic, który w 1658 roku zaproponował Sejmowi wybicie drobnej, miedzianej monety. Rzeczpospolita była wówczas wyniszczona wojnami ze Szwedami i Tatarami, skarb państwa świecił pustkami, a długi, zwłaszcza wobec nieopłacanego wojska, były ogromne.
Pomysł Boratiniego miał być ratunkiem dla finansów państwa. Sejm zgodził się na masową produkcję miedzianych szelągów, którymi planowano spłacić zaległy żołd i napełnić pusty skarbiec. Jeden ówczesny złoty liczył 30 groszy, a na jeden grosz przypadały trzy miedziane szelągi.
Jak wyglądała siła nabywcza „boratynki”?
Choć moneta miała pomóc państwu, dla zwykłych ludzi oznaczała ogromną dewaluację i kłopoty. Muzeum przytacza obrazowy przykład: aby w tamtych czasach kupić w Krakowie czy Lublinie kopę jaj, czyli 60 sztuk, trzeba było mieć w sakiewce od 75 do nawet 100 takich miedzianych monetek.
Prezentowany w przeworskim muzeum szeląg został wybity w mennicy w Kownie. Na jego awersie znajduje się głowa króla Jana Kazimierza, a na rewersie herb Litwy – Pogoń.


Źródło: Muzeum w Przeworsku Zespół Pałacowo – Parkowy

















