Powrót

Izrael- kraina dumy i strachu

Październik 5, 2018

Izrael jest niesamowitym krajem. To kraina dumy i strachu, gdzie ludzie z niepokojem patrzą na samochody i autobusy bojąc się intifady, a jednocześnie z dumą masowo wieszają swoje flagi na domach. Mówi się, że Izrael ma trzy oblicza – że to kraj wielkiej finansjery (Hajfa), wielkiej modlitwy (Jerozolima) i wielkiej zabawy (Tel Aviw). To kraj ortodoksyjnych Żydów, którzy całe swoje życie poświęcają studiowaniu Tory i modlitwie i kraj, którego młodzież potrafi w trakcie zabawy zdemolować hotele czy restauracje. 


Ale też i kraj mądrych, sympatycznych ludzi, którzy chcą żyć i bawić się tu i teraz, bo nauczeni historią wiedzą że przyszłość jest zawsze niepewna. W Izraelu podobno mówi się, że tańczyć można nawet w takt spadających rakiet. I jak patrzę na te młode dziewczyny z wojskowymi plecakami, z przewieszonym karabinem na szyi, to jestem pewna, że ich głowy zaprząta coś innego niż wojskowy regulamin.


Ale pisząc o Izraelu i wędrując po śladach Abrahama nie można pominąć Palestyny. Choć nie wszyscy uznają to państwo, to ono rzeczywiście istnieje, choć jest odgradzane wysokim murem, jakby chciano go ukryć. A tam żyją zwykli ludzie – Palestyńczycy. Ograbieni z dziedzictwa, które przechodziło z ojca na syna przez pokolenia, zamknięci na niewielkim skrawku ziemi, pozbawieni dostępu do szpitali, szkół, pracy. Na granicznym murze niesamowite murale opowiadają historię i pokazują teraźniejszość Palestyny.


Dla obu tych nacji to Ziemia Święta, obydwa narody kochają ten kraj, tu są ich historyczne i emocjonalne korzenie, żadna ze stron na pewno nie odpuści. Tam bardziej niż gdzie indziej jest potrzebny kompromis, ale na razie zwyciężają emocje. A my właściwie cały czas mamy na horyzoncie wieże strażnicze. Osobne, wrogie państwa; zapomniano że Abraham to ojciec Izaaka i Izmaela, ojciec Żydów i Arabów. Ich historia i teraźniejszość przeplata się i jest nierozłączna, co widać zwłaszcza w Hebronie, gdzie  dąb w Mamre nadal stoi  na świadectwo przymierza Abrahama i Jahwe. To tam Abraham, kiedy ugościł aniołów usłyszał obietnicę Boga, że Sara urodzi mu syna. 


To właśnie Hebron jest kolejny na naszej trasie. Miasto jest  podzielone na dwie części: H1 – 18km² zarządzanych przez Palestyńczyków oraz H2 – 4,5km² pod nadzorem Izraela. Przed wjazdem do arabskiej części jest tablica, że robi się to na własne ryzyko, bo państwo nie gwarantuje tam bezpieczeństwa. Podobno Żydzi i Palestyńczycy regularnie częstują się tam kamieniami, koktajlami Mołotowa i oczywiście gazem. Pojechaliśmy zobaczyć tam Grobowiec Patriarchów w którym znajdowały się grobowce proroka Abrahama i jego żony Sary. Tak naprawdę miejsce pochówku to grota Makpela. (Ks. Rodzaju 23:1-5, Biblia Gdańska): „I dostało się pole Efronowe (które jest w Machpelu przeciwko Mamre, pole i jaskinia, która jest na niem, i wszystkie drzewa, które były na polu, które były na wszystkich granicach jego w około). Abrahamowi w osiadłość przed oczyma synów Hetowych, i wszystkich, którzy wchodzili w bramę miasta onego. A tak pogrzebał Abraham Sarę, żonę swoję, w jaskini pola w Machpelu przeciwko Mamre, to jest Hebron, w ziemi Chananejskiej. I oddane jest pole i jaskinia, która była na niem, Abrahamowi w osiadłość grobu, od synów Hetowych”.


Obecnie nad grotą stoi wielki, masywny budynek, w którym mieszczą się dwie świątynie: meczet Ibrahim i synagoga, ich częścią wspólną jest pomieszczenie zawierające cenotafy (symboliczne grobowce) Abrahama i Sary (tutaj nikt nie może wchodzić). I tu sytuacja podobna jak w całym kraju, święte miejsce zamiast łączyć dzieli. Obecnie żaden Żyd nie może wejść na teren meczetu oraz żaden muzułmanin nie ma prawa wstępu do synagogi.
To miejsce w którym kilka razy polała się krew (25 lutego 1996 roku izraelski osadnik Baruch Goldstein wkroczył do meczetu podczas modlitwy z odbezpieczonym karabinem M-16 i otworzył ogień do modlących się muzułmanów. Zabił 29 osób, a kilkadziesiąt ranił).


Obecnie obowiązują dość dziwne zasady, przez 10 dni w roku udostępniono są obie świątynie. Przez dokładnie 10 dni w roku cały kompleks jest zamknięty dla Żydów i muzułmanie mogą w tym czasie przebywać i modlić się zarówno po stronie synagogi jak i meczetu. Przez inne 10 dni w roku Grobowiec Patriarchów zamknięty jest dla muzułmanów, a otwarty w obu częściach dla Żydów.


My bez zbędnych komplikacji przechodzimy przez posterunek kontrolny na stronę palestyńską, aby wejść do meczetu. Meczet, jak każdy inny – ascetyczny, tylko kolorowe dywany i bogato zdobione cenotafy Izaaka i Rebeki przykuwają uwagę. Ale przecież w tym miejscu nie chodzi o zachwycanie się budowlą. Niestety, część żydowska nie była dla nas dostępna tego dnia. Ale dzieci tam były takie same jak wszędzie, trochę ciekawskie, obserwujące nas bacznie ale z bezpiecznej odległość, tylko jedno ośmieliło się pokazać nam znak victorii. Ale jest szaro, smutno, biednie. 


Następny na naszej trasie – Herodion. Patrzymy na ruiny twierdzy zbudowanej przez Heroda Wielkiego. Wyobraźnia podsuwa sceny z musicalu Jesus Christ Superstar. W tym miejscu w 1973 roku nakręcono część scen. Kto nie oglądał lub zapomniał- polecam. Pałac w nietypowej lokalizacji – na krawędzi pustyni, na sztucznie usypanym wzgórzu; jedna z jego wież miała 18(!) metrów średnicy. Mówi się zamek na piasku to coś kruchego a tu proszę. Jeżeli się chce to można, dużo fantazji i odrobina geniuszu, a może odwrotnie; podziwiamy podziemne przejścia i cysterny na wodę. Zwiedzając pałac, podziwiamy freski i mozaiki, które często są inspirowane krajobrazami odległych geograficznie krain. Widać że w tamtych czasach turystyka i handel musiały być nieźle rozwinięte. I tak tu na pustyni Judzkiej podziwiam obrazy inspirowane Rzymem i krajobrazy Nilu. Pomimo ruin nieodparcie nasuwa się wrażenie luksusu, który tu kiedyś panował. Moja wyobraźnia podsuwa obraz Mędrców ze Wschodu. Musieli być pod wrażeniem potęgi Heroda i jego pałacu (podobno dokładnie nie wiadomo ilu ich było).


Na naszej trasie jeszcze Beer – Szeba gdzie odnaleziono ruiny twierdzy rzymskiej, świątyni pogańskiej i pałacu z czasów panowania króla Heroda. Odrestaurowane są tylko fragmenty izraelskiego miasta. Nazwa Beer – Szewa z języka hebrajskiego tłumaczy się jako „siedem studni” albo w wersji starożytnej „studnia przysięgi”. Słuchając fragmentu biblii, siadam na kamieniu i usiłuję wyobrazić sobie jak Abraham stoi przy studni z Abimelekiem i ustalają warunki przymierza. W owym czasie Abimelek z dowódcą swego wojska Pikolem tak powiedział do Abrahama: „Bóg pomaga ci we wszystkim, co czynisz. Złóż mi więc teraz tu na tym miejscu przysięgę na Boga, że ani wobec mnie, ani wobec mego potomstwa bliższego i dalszego nie dopuścisz się zdrady; że jak ja obszedłem się z tobą łaskawie, tak też i ty będziesz postępował względem mnie i tej ziemi, w której jesteś gościem”. Abraham rzekł: „Przysięgam!”. Równocześnie jednak Abraham zrobił Abimelekowi wymówkę z powodu studni z wodą, zabranej mu przemocą przez ludzi Abimeleka. Abimelek odpowiedział: „Nie wiem, kto to uczynił, boś ty mi nie dał o tym znać. Dopiero teraz dowiaduję się o tym”. A potem Abraham dał Abimelekowi owce i woły, i tak obaj zawarli przymierze. Abraham wydzielił nadto z trzody siedem jagniąt. Abimelek zapytał Abrahama: „Co znaczy tych siedem jagniąt, które oddzieliłeś?”. Odpowiedział Abraham: „tych siedem jagniąt przyjmiesz ode mnie, żebym mógł mieć dowód, że to ja wykopałem ową studnię”. Dlatego nazwano tę miejscowość Beer – Szeba, że tam obaj złożyli przysięgę. 


    Kolejny punkt programu to Jordan i miejsce chrztu Jezusa. Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”. Jezus mu odpowiedział: „Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. Właściwie w Izraelu są takie dwa miejsca. 10 lat temu jak byłam w Izraelu to odnawiałam chrzest w Yardenit. Nie wspominam tego miejsca zbyt dobrze, ogromny supermarket, pełny pamiątek jak na odpuście, zgiełk, hałas, harmider. Prawdziwe, historyczne Qasr el-Yahud (Kasr al-Jahud) od czasu wojny sześciodniowej w 1967 roku było zamknięte dla zwiedzających. Teraz rozminowano cześć terenu, wybudowano bezpieczna drogę i można dojechać na miejsce. Co prawda rzeka żółtomętna, na miejscu tylko mała toaleta i sklepik, ale czuję że takie oczyszczenie jest bardziej prawdziwe. Odpustowy i głośny Yardenit zostawię dla innych.


Mogłabym jeszcze długo pisać o miejscach i zabytkach Izraela ale tekst już robi się za długi, wiec wspomnę jeszcze tylko o dwóch rzeczach. Pierwsze to bezcenne rękopisy z Qumran. Uważane są one za najstarsze spisane kopie Starego Testamentu. Wśród tekstów najliczniejsze były Psalmy, Księga Powtórzonego Prawa oraz Księga Izajasza. Były one spisane w języku hebrajskim, aramejskim i greckim. Jak to w życiu bywa odnalezione przypadkowo. Pierwsze odkryte w 1944 roku przez beduińskiego pasterza Mohameda ed-Dib, który szukając zagubionej kozy przypadkiem natrafił na jaskinię a w niej znalazł gliniane naczynia ze zwojem. Podobno rzucił do środka kamień, żeby wypłoszyć kozę a usłyszał dźwięk tłuczonego dzbana. Przetłumaczono już i udostępniono całość, ale emocje wokół znaleziska nie opadły. 


I na koniec cud sam w sobie czyli oaza En Gedi. To tam Dawid ukrywał się przed zazdrosnym i mściwym królem Saulem, o czym mówi I Księga Samuelowa (24:1): „Dawid odszedł stamtąd i zamieszkał w miejscach niedostępnych w En Gedi”. A w „Pieśni nad Pieśniami” (1:14) czytamy: „Gronem kwiatu wonnego jest mój umiłowany w winnicach En Gedi”. 


Wspinamy się pomimo upału, nagrodą jest zimny prysznic pod wodospadem Dawida. Dla chętnych jaskinia Dodim (Kochanków). Oczywiście w programie było jeszcze kilka atrakcji na przykład niesamowita błotna kąpiel w Morzu Martwym gdzie człowiek unosi się na wodzie (pływać się nie da). Z reguły nie wracam do tych samych miejsc drugi raz, Izrael był wyjątkiem ale warto było.


Trochę rozciągnęła się ta moja opowieść, w międzyczasie byłam w Iranie i przeszłam szlak camino Primitivo. I już mnie ciągnie żeby o tym Wam napisać……


Hanka Dudzic


Copyright 2011 - 2017 Portal MojPrzeworsk.pl
Kucab Heron maszyny