Powrót

Pomóżmy Wioli pokonać guza! 

Wrzesień 17, 2017

Wioletta Dusza z Niżatyc ma zaledwie 21 lat, głowę pełną marzeń i planów, niesamowicie dużo uśmiechu i energii, ma też niestety guza w rdzeniu kręgowym. Z tym guzem musimy pomóc Wioli się uporać. Dziewczyna nie żąda wiele, żeby mogła funkcjonować chce uzbierać ok. 60 tys. zł. 

wioletta-dusza

Fot. pomagam.pl/rehabilitacjawioli


Wiola na portalu, gdzie zorganizowała zbiórkę pieniędzy na rehabilitacje napisała, że wizja śmierci jest bliska, a 21 lat to zbyt mało czas, by przeżyć życie tak jak się chce. Wiola ma rację.

– Znajomi wyjeżdżają na wakacje, a ja na chemioterapię. Chodzą po górach, a ja nie mogę wyjść z domu bez czyjejś pomocy przy wózku. Przez niego straciłam samodzielność. Ale nie poddaję się! Chcę żyć, chodzić i  z tego życia czerpać jak najwięcej. Jednak, aby tak się stało potrzebuję Waszej pomocy. Wymagam intensywnej rehabilitacji, która pozwoli mi chodzić, ale niestety jest bardzo droga- pisała dziewczyna.

Niepełnosprawność zabrała jej to, co kochała najbardziej; podróże, wędrówki po Bieszczadach, nawet spełnianie własnych pasji. – Przez całe dotychczasowe życie byłam niesamowicie aktywną osobą. Uczyłam się w dwóch szkołach jednocześnie – skończyłam szkołę muzyczną I stopnia w klasie trąbki oraz technikum informatyczne. Zawsze miałam czerwone paski na świadectwach, także w szkole muzycznej. Poza nauką udzielałam się społecznie, pomagałam ludziom. Niestety teraz jest to wszystko nie możliwe. Nie mogę aktywnie spędzać czasu tak jak lubię i pomagać innym, a nawet spotkać się z przyjaciółmi, ponieważ moje miejsce zamieszkania jest niedostosowane dla osób poruszających się na wózku. Musiałam porzucić swoje życie, ale bardzo chce do niego wrócić.

Maturę zdałam na bardzo wysokim poziomie. Z zapałem uczyłam się matematyki i fizyki, wiązałam z tym duże plany i nadzieje na przyszłość. Rozpoczęłam studia na politechnice. W tym momencie życia moja piękna historia się kończy. Końcem listopada 2016 roku usłyszałam wyrok – guz w rdzeniu kręgowym. Nie sądziłam wtedy, że czeka mnie tak ciężka i długa droga, na końcu której może stać ŚMIERĆ. Dzięki niesamowitemu szczęściu trafiłam do profesora Andrzeja Maciejczaka z Tarnowa, który zgodził się mnie zoperować praktycznie "od ręki" mimo wielkiego ryzyka paraliżu. Udało się, że już po tygodniu od operacji, dzięki rehabilitacji porzuciłam kule. Niestety moje szczęście nie trwało długo, bo po 3 tygodniach, zaczęłam czuć się coraz słabiej. W przeciągu tygodnia przeszłam z chodzenia na wózek. Byłam przerażona tym, co może mnie czekać. Przyszła ekspertyza guza "Gwiaździak anaplastyczny WHO III". Tak szybko jak siły odzyskałam, tak też je straciłam. Historia zaczęła się powtarzać i rezonans pokazał najgorsze … guz odrósł. Powodował ból, którego nie dało się stłumić żadnymi lekami, który nie pozwalał spać ani funkcjonować. Po drugiej operacji okazało się, że guz się "zezłościł" – glejak wielopostaciowy WHO IV. Od razu po otrzymaniu wyników sprawdziłam co to jest. Niestety jeszcze nigdy nie byłam tak przerażona- pisze Wioletta Dusza. 


Walka
– Już wtedy nie czułam lewej nogi, niestety nadal jej nie czuje. Wiedziałam, że będę walczyć, walczyć z całych sił, dla mamy, taty, rodziny i chłopaka, który jest dla mnie ogromnym wsparciem, a szczególnie dla siebie, bo życie jest piękne, bo chcę żyć. Walczyć nie tylko z chorobą ale przede wszystkim z wózkiem, bo chce się go pozbyć, żeby wykorzystać życie do końca. Dzięki swojemu samozaparciu i pomocy przyjaciół udało mi się zdać sesje z wysoką średnią ocen i nadal kontynuować studia. W marcu tego roku trafiłam do Instytutu Onkologii w Gliwicach, gdzie przeszłam miesięczną radioterapie i rozpoczęłam chemioterapię, którą wciąż kontynuuje.  Marzę o pozbyciu się raka i odzyskaniu sprawności fizycznej. Przede mną bardzo długa i ciężka droga ale jestem silną i zdeterminowaną osobą. Potrzebuje jednak Waszego wsparcia. Chciałabym stanąć na nogi jak najszybciej, a co za tym idzie potrzebuje funduszy na rehabilitacje. Koszt 3-miesięcznego pobytu w ośrodku rehabilitacji to kwota około 50 tys. złotych. A trzy miesiące to i tak dopiero początek góry lodowej i drogi jaka mnie czeka. Pieniądze są mi potrzebne także na zakup przyrządów do rehabilitacji, między innymi rotora oraz poręczy i schodów do nauki chodzenia, sprzętu ortopedycznego, a także na turnus rehabilitacyjny oraz wszelakie wyjazdy i dojazdy związane z leczeniem i rehabilitacją, ponieważ dojeżdżam na chemię ponad 300 km-  kwituje z nadzieją dziewczyna.



Tej nadziei nie można jej odebrać. Pieniądze dla Wioli można wpłacać bezpośrednio na stronie pomagam.pl. Każdy kto chciałaby sie skontaktować z dziewczyną i wesprzeć ją w inny sposób, może do Wioli napisać na jej e-maila wioletta.dusza@gmail.com , lub skontaktować się z nią na Facebooku https://www.facebook.com/wioletta.dusza



Ponadto 7 października o godzinie 16:00 odbędzie się Charytatywny Maraton Zumby dla Wioli, Więcej informacji o tej imprezie przekażemy niebawem. Tymczasem wszyscy pomagamy Wioli!


BO


 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright 2011 - 2017 Portal MojPrzeworsk.pl