Powrót

Wyspy Zielonego Przylądka oczami przeworszczanki

Marzec 27, 2017

Kto pokaże Ci
Tę odległą drogę?
Kto pokaże Ci
Tę odległą drogę?
Tę drogę
do Sao Tomé 

Tęsknota, tęsknota
Tęsknota
Za moja ziemią Sao Nicolau 

Jeśli napiszesz do mnie list
Odpiszę Ci
Jeśli mnie zapomnisz
Zapomnę Ciebie
Aż do dnia
Twego powrotu 
Tak śpiewała Cesaria Evora w swoim wielkim przeboju  Sodade
Wyspy Zielonego Przylądka.


Trudno byłoby mi tak naprawdę odpowiedzieć na pytanie czym się kieruję przy wyborze moich kierunków podróży. Za każdym razem powód jest trochę inny. Czasami jakieś usłyszane czy przeczytane zdanie, czasami jakieś wspomnienie, czasami po prostu nieodparta chęć żeby pojechać gdzieś daleko, żeby zobaczyć jak tam żyją ludzie. Czasami, żeby odpocząć  i wyciszyć się  lub odwrotnie  zmęczyć ciało i pobudzić umysł. 


Wyspy Zielonego Przylądka już od kilku lat błąkały się po mojej głowie. Jakieś strzępy informacji: ostatni raj na Ziemi, najbiedniejsze państwo świata, ukochany kraj swoich mieszkańców, czy wreszcie bosonoga Cesaria Evora. Co zdecydowało o wyjeździe? pewnie wszystko po trochu a najbardziej zapowiadany trekkingowy charakter wyprawy. Zbliżająca się zima powodowała u mnie chęć  ruchu fizycznego ( a sportów zimowych od kilku lat już nie uprawiam). Za to od kilku lat preferuję zwiedzanie świata jak najwięcej na własnych nogach. Od kilku lat też zmieniłam sposób przygotowania na wyjazdy. Wcześniej byłam oczytana na wszystkie dostępne tematy teraz najczęściej wyjeżdżam bez wiedzy wstępnej, a dopiero po powrocie czytam jeszcze raz o danym kraju. Stwierdziłam, że wtedy w głowie zostaje zdecydowanie więcej bo czytam o miejscach które już znam, widziałam. 

DSC_0098


Jak to zwykle bywa moja podróż zaczęła się na lotnisku Chopina w Warszawie. Lot na Sal trwał około 9 godzin. Pierwsze wrażenie trochę zaskakujące, żadnej zieleni na Wyspach Zielonego Przylądka!!!  Moja koleżanka patrząc z góry na prawie pustynny charakter wyspy westchnęła trochę żartem, trochę serio: A mogłam siedzieć w domu i oglądać „Rolnik szuka żony”. Rzeczywiście pierwsze wrażenie było niezbyt zachęcające: ani zielono, ani kolorowo, ani ciekawie. Z lotniska im. Amilcara Cabrala pojechaliśmy do Santa Maria i zostaliśmy zakwaterowani w malutkim hotelu. Nie raz jeszcze później słyszałam o tym bohaterze narodowym bo Amilcar Cabral to tutejsza  ikona walki o wolność, życie poświecił walce z kolonializmem. Był synem Kapowerdyjczyków urodzonym w Gujanie Portugalskiej. 
Bo Wyspy Zielonego Przylądka to po portugalsku Capo Verde a mieszkańcy to Kapowerdyjczycy. Dlaczego Zielone?  Nazwa państwa pochodzi od znajdującego się na wschód od wysp Przylądka Zielonego – najbardziej, po przylądku Almadi, na zachód wysuniętego punktu kontynentalnej Afryki. Same zaś wyspy są wulkaniczne, bardzo suche. Woda – pozyskiwana poprzez odsalanie wody morskiej jest dokładnie reglamentowana. Rolnictwo rozwija się tylko na niektórych wyspach a żywność i inne towary są eksportowane ze stałego lądu.  

DSC_0198
Wyspy przez długi czas były niezamieszkałe, dopiero w XV wieku kiedy to stały się ważnym punktem na mapie handlu niewolnikami zaczęły się zaludniać. Dzisiejsi mieszkańcy to Kreole, potomkowie  niewolników ( Senegal, Gambia itp.) oraz kolonistów czyli Portugalczyków. Dlatego na wyspach spotyka się ludzi o różnym odcieniu skóry i rysach ale dla nikogo nie stanowi to problemu. 


Państwo jest niepodległe dopiero od 1975 roku i chociaż rozwija się bardzo dobrze i wiele usług jest już na poziomie europejskim to  w dalszym ciągu to jeden z biedniejszych krajów świata. 

 

DSC_0085
Może na przekór tragicznej historii i trudnej teraźniejszości Kapowerdyjczycy prowadzą bardzo nieśpieszny, spokojny tryb życia urozmaicany częstymi biesiadami z rodzina i znajomymi. A zdenerwowanym turystom powtarzają tylko „ no stress”  pokazując piękną plażę czy góry. Ale jednocześnie jest w nich jakiś dziwny smutek, nostalgia, może rezygnacja. Coś co samo Kapowerdyjczycy określają słowem sodade.

CSC_0419
Nigdy nie zapomnę pewnego starszego mężczyzny. Przez przypadek trafiliśmy do jego domu szukając kawiarni. Kawiarni nie było, ale kawą zostaliśmy poczęstowani, a on wziął gitarę , usiadł na progu domu zaczął śpiewać mornę.  Nie rozumiałam słów ale można się było domyślić o czym śpiewa. Śpiewał o wielkiej, nieszczęśliwej miłości, o rozstaniu z ukochaną, o rozłące z rodziną. Śpiewał o tęsknocie za ojczyzną, za słońcem Capo Verde, za pięknymi górami. Śpiewał o tragicznej historii tego miejsca, o  krwi i pocie jaki wsiąkał  przez lata w suchą ziemię. Ten specyficzny gatunek muzyki z melancholijną, nostalgiczną nutą muzyczną wywodzący się z Wysp Zielonego Przylądka nazywa się morną. 

DSC_0458
Chociaż pieśń była smutna, chwila była bardzo piękna. Nawet teraz jak to piszę, widzę ten obraz i słyszę tą przejmującą muzykę i pewne emocje w moim życiu wracają na swoje miejsce.


To dziwna ziemia i dziwny kraj. Na Wyspach mieszka około pół miliona ludzi, tyle samo w USA  i następne pół miliona w Europie. Średni wiek mieszkańców  to około 17 lat. Nie wynika to z jakiegoś szczególnie wysokiego przyrostu naturalnego tylko z olbrzymiej migracji dorosłych.  Większą  część społeczeństwa stanowią samotni rodzice lub osoby żyjące w wolnych związkach, jedynie co piąta rodzina zawarła formalny ślub. To trochę szokuje zwłaszcza że to kraj  katolicki.  Zwyczaj niezawierania małżeństw jest chyba skutkiem wcześniejszego systemu, który zabraniał małżeństw pomiędzy wolnymi a niewolnikami. Ale ci co emigrują cały czas pomagają materialnie i niematerialnie. Przyjeżdżają tu na wakacje, tu wydają zarobione za granicą pieniądze i tu wracają ze swoją emeryturą. Bez wsparcia rodaków ciężko byłoby przeżyć na tych wyspach.

DSC_0149
Wyspy Zielonego Przylądka to archipelag 15 wysp, nie wszystkie są zamieszkałe. Zobaczyłam trzy z nich: Sal, Sao Vincente i Santa Antao, Ale o tych miejscach, o kapowerdyjskiej kuchni, trekingu i codziennej walce tych ludzi o przetrwanie w następnym odcinku. 

Hanka Dudzic

DSC_0061 DSC_0070 DSC_0075 DSC_0127 DSC_0185 DSC_0194 DSC_0197 DSC_0206 DSC_0232 DSC_0274 DSC_0298 DSC_0335 DSC_0363 DSC_0378 DSC_0384 DSC_0389 DSC_0414 DSC_0444 DSC_0450 DSC_0471 DSC_0499 DSC_0500 DSC_0522 DSC_0525 DSC_0535 DSC_0618 DSC_0647 DSC_0649

 

 


4 thoughts on “Wyspy Zielonego Przylądka oczami przeworszczanki”

  1. Mateusz J. pisze:

    Świetna historia! Niesamowite zdjecia!
    Bardzo fajnie się czyta te opowiadania, bo to już nie pierwsze, które jest tutaj publikowane. Czekam na więcej i pozdrawiam panią podróżniczkę ! 🙂

  2. Klaudia pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł. Zdjęcia przepiękne, jestem pod wrażeniem, a widoki zapierają dech w piersiach. Oby więcej takich postów. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  3. Klaudia pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł. Zdjęcia przepiękne, jestem pod wrażeniem, a widoki zapierają dech w piersiach. Oby więcej takich postów. Pozdrawiam serdecznie

  4. krystyna S. pisze:

    Z niecierpliwością oczekiwałam na tak ciekawe relacje i przepiękne zdjęcia z fascynującej podróży.
    DZIĘKUJĘ HANIU ❤️

Comments are closed.

Copyright 2011 - 2017 Portal MojPrzeworsk.pl