Powrót

„Kebabowa wojna” w Przeworsku

Styczeń 13, 2017

Kebab – potrawa kuchni arabskiej. Określenie obejmuje ponad dwadzieścia odmian tej potrawy (m.in. iskender kebab, adana kebabı czy şiş kebabı) i nie jest jednoznaczne. W Polsce słowo kebab oznacza zazwyczaj döner kebap (po turecku ‘obracające się pieczone mięso’), czyli danie kuchni tureckiej[1] w postaci baraniny (może być to również mięso cielęce lub drobiowe, ale nigdy wieprzowe, co wynika z Halalu) skrawanej z pionowego rożna, podawane z surówką i owczym serem, współcześnie przekształcone w danie typu fast food, podawane w macy, picie lub bułce z surówką warzywną oraz różnymi sosami – łagodnymi lub ostrymi.*

 

Wiele razy wywoływaliśmy do tablicy przeworskich restauratorów, którzy raczej nie powinni pracować z ludźmi, a już na pewno ich karmić. Od pewnego czasu słyszymy o „przeworskiej wojnie kebabowej”, jednak na początku ignorowaliśmy te sygnały. Wszak tych lokali nie jest aż tak dużo, że na palcach jednej ręki można je policzyć. Później trochę nas to bawiło. To takie małomiasteczkowe, przecież w Warszawie na ulicy Świętokrzyskiej, właściciele takich lokali powinni się zastrzelić już dawno, a ciągle istnieją i nie ma z tym problemu. A tam lokale tego typu są umiejscowione niemalże okno w okno. W Przeworsku, choć to tak malutkie miasteczko, taka sytuacja jest nie do wyobrażenia. W końcu postanowiliśmy przyjrzeć się tej „kebabowej wojnie”. O smaku dań serwowanych w tutejszych kebabach nie będziemy się wypowiadać. Po pierwsze nie próbowaliśmy, po drugie, to nie ma znaczenia, bo każdemu smakuje co innego, po trzecie nie o smak kebabów toczy się batalia.

 

 

Zła konkurencja

 

To rozbawiło nas najbardziej. Miasto które ma niespełna 16 tys. mieszkańców wliczając w to niemowlaki i osoby starsze. O klienta ciężko. W mieście łącznie trzy kebaby, produkt specyficzny. Nie każdy lubi. A pracownicy/właściciele/sympatycy tych miejsc potrafią się zniżyć do takiego poziomu, że aż zapiera dech w piersiach. Zacznijmy od tego co w Internecie. Jedna z pracownic kebabu odpisuje do klienta, że ona „nie odjeb… by jakiegoś kiepskiego kebaba”. Brawo! Pracownicy drugiego kebaba nazywają klientów „przydup…. konkurencji”, za wystawienie nieprzychylnej oceny. Ostatni z kebabów konta na popularnym profilu społecznościowym nie ma. Czytamy recenzje pierwszego z kebabów. Raz lepiej raz gorzej, nie nam oceniać. Oprócz naprawdę głupiej i dziecinnej odpowiedzi pracownicy nie ma większego dramatu. Wchodzimy na forum drugiego kebabu. Jak u poprzedników oceny różne, lepsze gorsze, ale niestety jest coś jeszcze. Mnóstwo odpowiedzi od prowadzącego fanpage. Fajnie, ok. Tylko dlaczego pod każdą krytyczną opinią jest stwierdzenie, że to musi być ktoś z konkurencji? To już zwykłemu przeworszczaninowi nie może nie smakować produkt danego lokalu? Jest taka zasada, jak wyjdzie od nas zadowolony klient dowie się o tym 5 osób, jak klient wyjdzie niezadowolony dowie się o tym 100 osób. Zazwyczaj krytykujemy, gdy jesteśmy niezadowoleni, o pozytywną recenzją klienta, gdy wyjdzie zadowolony trudniej. Tak już jest.

 

kebab

 

Oko za oko

 

Jak już wspomnieliśmy smak i jakość kebabów niech oceniają klienci, nawet w Internecie, jeśli mają na to ochotę. Zwracanie uwagi Klientowi, że pisze źle o lokalu w sieci jest słabe. Skoro ma taką możliwość, to może to zrobić, koniec kropka. My zastanawiamy się, czy napisanie o kimś, czegoś złego, piętnowanie, go za wyrażenie negatywnej opinii i publiczne nawoływanie do karcenia osoby, który odważyła się wyrazić swoją opinię przysporzy nowych klientów? Mamy nadzieję, że nie! Gdyż to dziecinne, groteskowe, wręcz niesmaczne. Jak nazwać instytucję, która na wspomnianym portalu społecznościowym, na swoim profilu pozwala się ludziom nawzajem obrażać? Może konkurs, kto wymyśli najgłupszą obelgę na konkurencję wygra kebaba? Czy w tym malutkim mieście nie może obok siebie funkcjonować kilka podobnych lokali? A może lepszy pomysł, zamiast nawzajem pluć jadem, właściciele wspomnianych lokali powalczą o klientów jakością usług i oferowanych towarów? Wiemy, to najtrudniejsze, ale może warto spróbować? Gdyż po tym co czytamy w Internecie i na co administratorzy profili pozwalają klientom tracimy ochotę nawet na wodę mineralną z takiego miejsca…

 

BO

*https://pl.wikipedia.org/wiki/Kebab


1 thought on “„Kebabowa wojna” w Przeworsku”

  1. Fabio pisze:

    Byłem raz w arraraacie arafacie czy jakoś tak w rynku bezczelność ekspedientki mnie zaskoczyła gdyż polałem sobie kebaba sosem który stał na ladzie tuż przede mna zostałem zbluzgany że to nie jest do kebaba tylko do czegoś tam innego i tego nie wolno ruszać to było gdzieś na początku jak to otworzyli chciałem zobaczyć i zobaczyłem chodzę od czasu do czasu do Byrinci czy jakoś tak pozdrawiam smacznego

Comments are closed.

Copyright 2011 - 2017 Portal MojPrzeworsk.pl
Kucab Heron maszyny