Powrót

Bajkał- „morze Syberii” cz.2

Styczeń 9, 2017

Z cyklu Bajkał- „morze Syberii”- oczami przeworszczanki. 

Po pożywnym śniadaniu przeprawiamy się na drugą stronę Angary do Portu Bajkał i wyruszamy na wycieczkę po trasie Kolei Krugobajkalskiej.

Linia kolejowa zwana Krugobajkalką to historyczna trasa magistrali transsyberyjskiej przebiegająca nad brzegiem Bajkału zbudowana w latach 1899-1949. Trasa ta była nazywana „złotą sprzączką stalowego pasa Rosji”. 

20 21

Makieta Krugobajkalki.

 

Warunki w pociągu zaskakująco dobre. Po drodze niesamowite widoki, przejazdy przez tunele, most, galerie. Podobno do budowy jednego kilometra torów zużywano wagon materiałów wybuchowych, nikt nie jest w stanie powiedzieć ile osób zginęło przy tej budowie.

 

fot-21

Dawna lokomotywa i współczesna. Czasami brak peronu i trzeba korzystać z drabinki. Na Syberii, jak widać również wśród turystów przeważają Chińczycy (80%).

fot-22

 

Po drodze przystanki, czasami przy jakimś punkcie widokowym, czasami w szczerym polu, czasami wizyta u miejscowej gospodyni w prowizorycznej restauracji. Ale jedzenie smaczne. No i zakupy miejscowej naleweczki.

 

fot-23

fot-24 fot-25 fot-26

 

Wieczorem przed nami widok niesamowitych szczytów Sajanu Wschodniego i nocleg w Arszanie. To było kolejne zaskoczenie dla mnie: Syberia nie jest plaska, oprócz szerokich dolin to przepiękne, wysokie, majestatyczne góry ośnieżone nawet w czerwcu.

 

fot-27 fot-28

fot-32

 

Na syberyjskich dolinach widać wolno biegające stada przepięknych koni. Jeżeli dodać do tego miejscowych często jeżdżących na oklep to chwilami obrazy jak z Dzikiego Zachodu.

 

fot-29

 

Noc gorąca, bo udało nam się załatwić dostęp do telewizora i pomimo, że jest środek nocy dzielnie kibicujemy naszym piłkarzom; mecz Polska – Szwajcaria w ramach Euro 2016.

 

Następnego dnia, trochę niewyspana, ale pełna energii, przed śniadaniem wybrałam się na spacer nad brzeg Kyngardii i mogłam poczuć niesamowity klimat syberyjskiej rzeki. Była dokładnie taka jak myślałam, kamienista, teraz spokojna, płytka ale czuć była jej siłę, jak może być groźna.

 

fot-30

Po śniadaniu wyruszamy nad słynne wodospady Kyngargii. Po drodze mijamy święte miejsca Buriatów – rdzennej ludności okolic Przybajkala. Na drzewach setki kolorowych wstążeczek, właściwie towarzysza nam cały czas od Listwianki. Jak się okazuje każda barwa oznacza inną intencję. Ważna jest nie tylko kolor ale i miejsce umieszczenia tasiemki. Dół drzewa to świat zmarłych, środek to ludzie a na wierzchołku intencje do bogów. Często też spotykamy figurki ze święta wodą, którą do różnych, najczęściej plastikowych pojemników nabierają miejscowi. A wodospady przepiękne mimo, że niewysokie. Widoki cudne tylko chwilami ruch jak na szlaku na Morskie Oko.

 

fot-33fot-34fot-38fot-36

 

Tego dnia jeszcze wizyta w uzdrowisku i kolejne święte miejsce szamanizmu i lamaizmu Burchan Baabaj.

 

fot-39 fot-40

 

I to było kolejne moje zaskoczenie. Dwie wielkie panujące religie na Syberii to szamanizm i lamaizm (odłam buddyzmu). Cerkwie można spotkać tylko w większych miastach, nieliczne cerkiewki na wioskach. Miejsca kultu szamanizmu pełne są kolorowych wstążeczek i innych darów dla burchanów, czasami bardzo dziwacznych np. papierosy, ciasteczka czy czapka bejsbolowa. Świeżość i liczba darów świadczą, że wiara ta ciągle jest żywa i popularna. Podobnie wszechobecny jest lamaizm, czego dowodem są często spotykane kolorowe świątynie buddyjskie.

 

Następnego dnia jedziemy do Sludianki. Po drodze mijamy całe połacie osmalonych drzew. Jak się dowiadujemy bardzo częstym zjawiskiem w tajdze są pożary. Czasami są to samozapłony, niestety częściej to celowe podpalenia. Nielegalni „drwale’ mają swoje sposoby np. podpalają szczególnie cenny, chroniony drzewostan, tak by ogień przeszedł tylko koronami drzew. Drewno pozostaje nienaruszone, a pozostałe pnie są wycinane ze względów sanitarnych. Tak to tajga powoli pustoszeje. A Chińczycy zarabiają na tym miliardy.

 

Na stacji kolejowej w Sludance możemy podziwiać jedyny na świecie dworzec kolejowy zbudowany z marmuru.

 

fot-41

 

Trochę biegania po wiaduktach, bo niestety nie ma informacji z którego peronu odjedzie pociąg, sprawdzanie biletów i paszportów i już po chwili siedzimy w wagonie Kolei Transsyberyjskiej. Mamy miejsca w tzw. platzkarcie czyli wagonie otwartym bez przedziałów. Rozmawiamy z miejscowymi i bawimy się z dziećmi.

 

Jedziemy do Ułan-Ude stolicy Buriacji. Pięknie rozłożone miasto na prawym brzegu Selengi. Jesteśmy zaskoczeni porządkiem i urodą miasta. Ludzie na ulicach mają inne rysy, nawet Lenin jakby bardziej Buriat niż Rosjanin. W ogóle miasto jest mieszanina narodowości i religii. Podobno mieszkają tu przedstawiciele ponad dwudziestu mniejszości narodowych a w Ułan-Ude można znaleźć prawosławne cerkwie, kościół rzymskokatolicki, świątynie staroobrzędowców i meczet.

 

Spacer po miejscowym „ Arbacie” czyli głównej ulicy, zachwycają XIX wieczne kamienice z przepięknymi fasadami. Kolorowe sklepy, klomby, rzeźby- czujemy się jak w zadbanym kraju europejskim.

 

fot-42 fot-43 fot-44

 

Podziwiamy cerkiew Hodegetrii, Plac Rewolucji oraz największą na świecie bo 8- metrową głowę Lenina. Waga głowy też imponująca bo 42 tony.

Dawniej pod głową rewolucji odbywały się defilady, a teraz na jej tle fotografują się nowożeńcy i turyści. A obok zdjęcie niedawno postawionego pomnika pamięci matek i dzieci zesłanych na katorgę. Jest na uboczu , nie na centralnym placu, postawiono go niedawno.

 

fot-45 fot-47

 

Okazuje się również że Rosjanie nie bardzo lubią Buriatów. W Buriacji podobnie jak w całej Rosji jest bardzo niekorzystny stosunek liczby kobiet do liczby mężczyzn , ok.1,24 co powoduje duże zapotrzebowanie na osoby płci męskiej. Nasi panowie choć nie byli najmłodsi i nie odnieśliby pewnie wielkich sukcesów na konkursie na mistera często spotykali się z zainteresowaniem miejscowych kobiet.

 

Po południu wizyta w Tarbagataju u zabajkalskich starowierców, których kultura niematerialna ( śpiew polifoniczny) jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

 

fot-48 fot-49 fot-50

 

Zwiedzamy muzeum, cerkiew i mamy znowu prywatny koncert tradycyjnych ruskich pieśni w unikatowym polifonicznym wykonaniu.

 

Starowiercy to ci, którzy odrzucili reformy patriarchy moskiewskiego Nikona. Prześladowani przez lata jako raskolniki (czyli schizmatycy). Dopiero od lat siedemdziesiątych XX wieku czynione są wysiłki na rzecz zniesienia ekskomuniki z 1667 r.

 

Następnego dnia Iwołgińsk – centrum rosyjskiego buddyzmu…ale o tym w kolejnej części.

 

Hanka Dudzic


Copyright 2011 - 2017 Portal MojPrzeworsk.pl
Kucab Heron maszyny