Powrót

Bajkał- „morze Syberii”- oczami przeworszczanki

Styczeń 6, 2016

Wyprawa na Syberię wypadła trochę przez przypadek. Planowałam podróż może gdzieś do Indonezji, ale nie było w tym czasie odpowiedniej wycieczki a urlop był już zaplanowany. Pomyślałam Bajkał ? czemu nie? na pewno oderwę się trochę od codzienności. Jechałam tam z trochę stereotypowym wyobrażeniem, że będzie zimno, komary i bezkresna tajga i że raczej na zdobycze cywilizacji nie mam co liczyć. Rodzina, trochę już przyzwyczajona do moich nietypowych wyjazdów tylko westchnęła i kazała mi uważać na siebie. Na lotnisku okazało się, że oprócz mnie sześć innych osób wpadło na ten sam pomysł. Wszyscy byli wytrawnymi podróżnikami, dzięki temu wieczorne spotkania w bani były bardzo interesujące i zabawne nie tylko dzięki lokalnym napitkom.

fot. 1



Na początek lot do Warszawy, potem Warszawa- Moskwa i lotnisko Szeremietiewo. Tam czekaliśmy kilka godzin na nasz lot do Irkucka. Panowie chcieli „wejść w klimat ” i trochę przesadzili z alkoholem i trzeba było im trochę pomóc przy wsiadaniu. Okazało się, że w Moskwie dość często zdarzają się przypadki nie wpuszczania na pokład nietrzeźwych pasażerów i koledzy musieli bardzo pilnować pionu. Na szczęście bez większych problemów po kilku godzinach lotu powitało nas lotnisko w Irkucku. Miasto jak na warunki azjatyckie małe, niespełna 600- tysięczne, ale jest stolicą Syberii Wschodniej. Po drodze zgubiliśmy kilka (7) godzin i zamiast popołudnia mamy godziny ranne, przed nami śniadanie i dalsza podróż do położonej nad Bajkałem Listwianki.

fot. 2



Jest to jedyna miejscowość nad Bajkałem do której można dojechać asfaltową drogę. Wybudowano ją na przyjazd amerykańskiego prezydenta Dwighta Eisenhowera, który ostatecznie nie dojechał ale droga została.

fot. 3


Nazwa miejscowości pochodzi od popularnego na Syberii i często występującego tutaj modrzewia, które po rosyjsku znaczy listwiennica. Listwianka to taki rosyjski Sopot, pełen daczy wysoko postawionych członków partii komunistycznej, ale również inna baza noclegowa jest dobrze rozwinięta.


fot. 4
fot. 5

Jak widać również na Syberię dotarły gargamele.


fot. 6



Po zakwaterowaniu w klimatycznym pensjonacie pierwsza wyprawa nad Bajkał i polowanie na wędzone omule ( ryby występujące tylko w Bajkale) na miejscowym bazarze.


fot. 7


Choć nie jestem amatorką ryb muszę przyznać, że jak człowiek siedzi na piasku i je rybę z papieru (nie była to gazeta!) i nie ma serwetki, musi oblizać palce to smakuje niesamowicie. „Popływać w Bajkale, zjeść omula, a potem można umrzeć”. Bajkał jak każde magiczne miejsce ma swoje powiedzenie turystyczne. Ryba zaliczona, na pływanie przyjdzie pora a z tym umieraniem … jeszcze parę miejsc do obejrzenia mi zostało.



fot. 8

Psy na Syberii są przyjacielsko nastawione do obcych. Nie zdarzyło się żeby jakiś zwierzak nas obszczekał, może też dlatego, że głównie to psy rasy husky, a te jak wiadomo rzadko szczekają.


fot. 9


Nasze domki w Listwiance, Umywalki trochę prowizoryczne Toalety bardzo tradycyjne.

fot. 10

fot. 11


Wieczorem po raz pierwszy korzystamy z bani. I tutaj przyjemna niespodzianka. Bania była dość luksusowa jak na warunki syberyjskie. Składała się z trzech izb. Najpierw duże pomieszczenie jakby bawialnia, w której można się przebrać, posiedzieć, pojeść, popić i pośpiewać. Jednym słowem impreza ręcznikowo- prześcieradłowa. Potem przechodziło się do nagrzanego pomieszczenia z wielkimi baniami wody, w jednej była gorąca w drugiej zimna woda i jeszcze kilka wiązek rózg wierzbowych. Wodę nabiera się wielkimi chochlami. Po umyciu, sucha sauna, która kryła się za następnymi drzwiami. Po saunie, zimna woda, rózgi, sauna i tak można całą noc. Jak się później okazało, banię nawet najskromniejszą musi posiadać każdy mieszkaniec Syberii ( nawet rybacy pracujący sezonowo zaczynają od postawienia bani na plaży).


fot. 12


Na początek poznajemy rosyjski sposób picia alkoholu w modyfikacji syberyjskiej. Alkohol, oczywiście miejscowej roboty pijemy małymi kieliszkami. Kieliszek musi stać na stole, nie wolno nalewać w powietrzu. W bardzo złym tonie jest odmowa lub zasłanianie kieliszka ręką. Pić nie musimy, ale przed nami musi stać pełny kieliszek, który powinniśmy podnosić do ust przy toastach. Dodatkowo na Syberii najpierw należy poburchanić czyli zdobyć przychylność miejscowych bóstw i duchów opiekuńczych. Burchanienie polega na tym, że wkładamy mały palec prawej ręki do kieliszka i rozlewamy kilka kropel na cztery strony świata. Ma to zapobiec wszystkim nieszczęściom i przeszkodom, ale również uchronić od kaca. Nie wiem czy to zasługa alkoholu, powietrza czy burchanów, ale rzeczywiście kaca nigdy nie mieliśmy i innych nieszczęść również. Po burchanieniu wypijamy alkohol jednym duszkiem i zagryzamy przekąskę (bez przepitki !!). Zagryzka bywała różna, od dziwo najlepiej smakował surowy ogórek, czego się oczywiście nie spodziewałam, ale także miejscowy świeży kawior (oczywiście zupełnie różny od znanego nam z puszki), ser czy słonina. A syberyjskie alkohole to już zupełnie inny temat. Degustowaliśmy różne począwszy od tradycyjnej limbóweczki aż do samogonu robionego przez starowierców (podobnie jak nalewki benedyktyńskie najwyższy poziom).

fot. 13


Następnego dnia zwiedzamy Listwiankę i aklimatyzujemy się nad Bajkałem. Wyciągiem narciarskim wjeżdżamy na szczyt Gór Przymorskich nazwany na cześć polskiego zesłańca i geologa Kamieniem Czerskiego. Jest to także święta góra szamanizmu buriackiego o czym świadczą liczne kolorowe wstążeczki i dary na okolicznych drzewach . Przepiękny widok na Bajkał i źródła Angary (jedyna rzeka wypływająca z jeziora, a wpływa ponad 300).

fot. 14

fot. 15



Potem wizyta w Muzeum Bajkalskim.


Ale może zacznę od początku. Skąd się wzięła nazwa Bajkał?. Jedni mówią, że to od tureckiego „Baj-kul”, które oznaczają „bogate jezioro” inni, że od mongolskiego „Bajkał Dałaj”, czyli „wielkie jezioro”. A inni, że to tylko diabli ups burchani wiedzą. Ale za to jakie jezioro!- 1942 m. głębokości(!), 636 km. długości, 79km. szerokości. Bajkał jest największym na świecie zbiornikiem wody słodkiej. Jego objętość to 23 000 km3, co stanowi 20% całych światowych zasobów wody pitnej!. Woda w Bajkale jest tak czysta, że można ją pić bez gotowania, czy uzdatniania w jakikolwiek inny sposób ale przyznam się szczerze, że nie próbowałam. Przejrzystość wody imponuje, dochodzi do 40 a nawet 60m!. W muzeum zwiedzanie odbywa się siedząc w kapsule, która imituje batyskaf. Zniżając się w głąb zaglądamy przez okrągłe okna i poznajemy przeszłość i historię Bajkału, jego florę i faunę. Niesamowite są zwłaszcza nerpy bajkalskie (pusa sibirica) gatunek endemiczny występujący tylko tutaj, mnie przypominały krople tłuszczu.

fot. 16



Nerpa bajkalska.


Przez miejscowych Bajkał jest nazywany Małym Morzem albo Świętym Jeziorem. Niektórzy wierzą, że nad Bajkałem znajduje się pozaziemski korytarz łączący galaktyki.


Wieczorem idziemy na koncert miejscowego barda do Teatru Pieśni Autorskiej. Jesteśmy jedynymi widzami więc w zasadzie to prywatny koncert dla nas. Oprócz swoich utworów zaśpiewał znane utwory Wysockiego i Okudżawy – przypomniały się nam studenckie czasy.


Następnego dnia po pożywnym śniadaniu przeprawiamy się na drugą stronę Angary do Portu Bajkał i wyruszamy na wycieczkę po trasie Kolei Krugobajkalskiej.


fot. 18



Ale o tym w następnym artykule z serii Bajkał- „morze Syberii” oczami przeworszczanki.


Na koniec dziękuję Redakcji za możliwość zamieszczenia moich relacji. Z okazji zbliżającego się Nowego Roku 2017 życzę Redakcji i wszystkim czytelnikom wielu szczęśliwych chwil i pamiętajcie co powiedział Marek Twain:


Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.


Hanka Dudzic



Copyright 2011 - 2017 Portal MojPrzeworsk.pl
Kucab Heron maszyny