Powrót

Odważnie, szaleni, zakochani w świecie

Listopad 16, 2015

Joanna Grzymkowska-Podolak i Jarosław Podolak – to małżeński duet medialno-podróżniczy. Asia była reporterką i wydawczynią “Pytania na Śniadanie” TVP 2, zaś Jarek stoi po drugiej stronie kamery kręcąc materiały dla Polsatu. Razem wpatrzeni w siebie, nie tylko dzięki kamerze, w którą spoglądała reporterka i trzymał operator, a przede wszystkim dlatego, że dzielą wspólną pasję – zakochali się w świecie.

150220141211


Joanna i Jarek mieli poukładane życie. Z fascynującą i stabilną pracą, z regularnymi przelewami na konto. Jarek pracuje dla Polsatu, Joanna miała biurko na Woronicza, pracowała w TVP 2. Stwierdzili jednak, że chcą robić coś więcej i inaczej. Wspólnie uznali, że marzenia nie są po to, żeby były, ale żeby się spełniały. Życie najpierw sprowadziło ich do Afryki. To w Maroko powstała pierwsza książka – ZAKOCHANI W ŚWIECIE. MAROKO i wówczas wszystko się zaczęło. W listopadzie w księgarniach pojawi się druga publikacja Joanna Grzymkowskiej-Podolak – ZAKOCHANI W ŚWIECIE. INDIE. Jak zapewniała nas autorka, jest nie mniej osobista, wzruszająca i prawdziwa, niż ta pierwsza.


W pierwszą waszą podróż do Maroka, podczas której powstała książka wybraliście się własnym samochodem, pieszczotliwie nazwanym przez was Dragonem. Już wtedy zapowiedziałaś, że na następna wyprawę Dragona nie zabierzecie. Jak zwiedzaliście Indie?

– Planując wyprawę do Indii wiedzieliśmy, że bierzemy plecaki i lecimy samolotem, by tam na miejscu poruszać się ich komunikacją. To ułatwiło kontakt z ludźmi, sprawiło, że Indie były nam jeszcze bliższe. Samochód ma swoje plusy. Podróżując Dragonem spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, było wygodniej, ale klimat świata, który chcieliśmy poczuć, był zawarty również w tej komunikacji indyjskiej. Siedzieliśmy dwie doby w tamtejszym pociągu, czy jechaliśmy jako piętnaści pasażerowie czteroosobowej rikszy. Przez to obcowanie poznaliśmy lepiej ten kraj – tak myślę.


W Indiach byliście dwa razy. Na cztery miesiące i na miesiąc. Jak pakuje się kobieta w taką podróż do jednego plecaka?

– To nie ma szans się dobrze spakować! Jak jesteś początkującym podróżnikiem to popełniasz mnóstwo błędów. Po dwóch tygodniach naszej wyprawy mieliśmy radykalne trzepanie plecaka. Jak po 14 dniach wiesz już, że nosisz kilkanaście kilogramów na plecach, a przed tobą, jeszcze kilka miesięcy, to bez żalu robisz selekcję i wyrzucasz wszystko co zbędne. Dzisiaj wiem, ze najgłupsza rzeczą jaka spakowałam był fluid. Tam nie ma możliwości go używać. Cały czas pot się z ciebie leje. Nakładanie na twarz maski tylko utrudnia wszystko.

W Maroko korzystałaś z dobrodziejstw tamtejszych fryzjerów, czy czegoś w rodzaju naszej kosmetyczki. Rozumiem, że skusiłaś się na to w Indiach, skoro już kosmetyków się pozbyłaś?


– Pozwoliliśmy sobie na masaż będąc na południu Indii, ale szczerze mówiąc nic po za tym. Ta podróż nauczyła nas pewnej surowości. Jak była woda to się kąpaliśmy, jak jej nie było, to wykąpać się nie mogliśmy. To nam dało taką umiejętność podróżowania.


Survival dla nowoczesnej kobiety…


– Przyznam, że kobiety zawsze o to pytają. Jak jestem w Warszawie to idę do kosmetyczki czy fryzjerki. Ale będąc w Indiach make up był mi całkowicie niepotrzebny. Cztery miesiące bez kosmetyków dobrze robią. Myślę, że każda kobieta, która gdzieś dalej podróżuje jest w stanie nauczyć się tego.


A co cię kompletnie oczarowało w Indiach? Może zobaczyłaś coś w Hindusach, czego nie dostrzegasz na co dzień w warszawiakach?


– Odpowiem przewrotnie. Gdy rozmawiałam z ludźmi, którzy często odwiedzają Indie zaznaczali, że im częściej tam jesteś tym mniej o Indiach wiesz. Ja też mam w sobie tyle pokory, że nie umiem jednoznacznie wskazać czegoś, co mnie zafascynowało najbardziej. Hindusi oczarowali mnie jakąś prawdą, którą mają w sobie. Oni nic nie udają. Od razu widzisz, czy dany człowiek jest wściekły czy szczęśliwy. Są bardzo ciekawi świata, byli ciekawi nas, przez to nie musieliśmy się ukrywać z naszą ciekawością. Ta ich prawda i autentyczność urzeka mnie najbardziej.


Czy indyjska bieda pojawia się w Twojej książce?

– Jestem Europejką. Z perspektywy zachodu nie umiem ocenić tej ich biedy. Ja ją widziałam, jest ogromna. Każdy kto odwiedza Indie otrze się o nią w mniejszym bądź większym stopniu. Nie chciałam jednak tego rozwijać. Co ja mogę więcej powiedzieć oprócz tego, że ta bieda tam jest i że ja widziałam. Nie mam na nią recepty, nie wiem jak jej zapobiec, nie wiem jak z nią walczyć. Nie skupiłam się na niej w książce, ale zaznaczyłam, iż nie można mówiąc o Indiach nie widzieć tego wielkiego ubóstwa.


Co tym razem dostali najbliżsi znajomi z podróży. Klapki, kolorowe motyle z tkaniny, mydełka już były, co przywieźliście z Indii?


– Jak przez cztery miesiące nosi się na plechach 17 kg, to przywozi się jeden pierścionek. Odpuściliśmy prezenty zupełnie. Jarek kupił sobie nóż, a ja faktycznie jedno świecidełko na palec. Już pod koniec naszej podróży, jak wiedzieliśmy, że nie będziemy musieli tego długo nosić to wyszukaliśmy sobie sandały.


A jak po czterech miesiącach podróży wracasz do swojego mieszkania na Pradze, to co najbardziej cieszy cię w Warszawie?


– Po takiej podróży wracasz do domu, siadasz na własnej desce klozetowej i myślisz, że jesteś największym szczęściarzem. Kładziesz się we własną zakurzoną pościel i wydaje ci się, że jesteś w mega luksusowym hotelu, bo przez kilka miesięcy spałeś w małym śpiworze w hotelach bez okien. Te pierwsze dni są błogie. Możesz się wykapać we własnej wannie. To niesamowity komfort nie musieć dzielić wiadra wody na dwoje i zrobić jeszcze w tym prania.


Udało się wam, macie niesamowicie komfortową sytuację i przede wszystkim wielką odwagę. Rzucić wszystko i pojechać w nieznane…


– To była jedna z najbardziej radykalnych decyzji w moim życiu. Ja musiałam zrezygnować z pracy w TVP, bo przez miesiąc można prowadzić program zastępstwami, ale przez cztery miesiące jest to niemożliwe. Zostawiłam biurko na Woronicza, Jarek dostał bezpłatny urlop. Szefowie Jarka wykazali się dużym zrozumieniem. Za to jesteśmy im bardzo wdzięczni, bo to ogromny komfort móc pojechać na cztery miesiące i wiedzieć, że jak wrócisz czeka na ciebie praca.

okladka 1 strona


Zdradzisz, jaki tytuł będzie miała kolejna książka? Jak już ZAKOCHANI W ŚWIECIE. INDIE się sprzeda, na półki wejdzie ZAKOCHANI W ŚWIECIE…


– Nie chcę jeszcze nic zdradzać stuprocentowo. Mogę powiedzieć, że dalej kusi nas Azja. Jakoś dobrze nam w tamtym miejscu. Czujemy się tam bezpieczni. To cięgle tańszy kierunek. Mamy jakieś pomysły, ale nie będę jeszcze nic zapeszać. – Asia uśmiecha się do nas na koniec, a w jej oku pojawia się błysk zwiastujący chęć przeżycia kolejnej wielkiej przygody.



Mając możliwość rozmowy z Jarkiem, który jest pierwszoplanowym bohaterem ZAKOCHANI W ŚWIECIE. MAROKO musimy zapytać, dla kogo jest wasza historia?

– Jest dla wszystkich, którzy są ciekawi świata. Może nawet myślą o samodzielnych wyjazdach, ale nie robią tego z różnych powodów. My pokazujemy, że nie trzeba być zawodowym podróżnikiem, żeby samodzielnie ruszyć w świat. Jest też dla tych, którzy z różnych powodów nie mogą sami podróżować. My staramy się pokazać, jak taka podróż może wyglądać, bo tak naprawdę każda podróż jest inna i każdy przeżyje i zobaczy w niej coś innego, a może pozna też innego siebie. Siebie w podróży.


FILMY I ZDJĘCIA Z PODRÓŻY JOANNY I JARKA można obejrzeć na stronie zwierciadlo.pl i fanpage Zakochani w świecie na facebooku.

Beata Olejarka


Copyright 2011 - 2017 Portal MojPrzeworsk.pl