Powrót

Takie mamy standardy…

Październik 7, 2015

W jednej z przeworskich restauracji standardy przewidują, że można dostać na wpół surowe mięso od kelnerki, która rano prosiła o zwolnienie z powodu grypy żołądkowej, ale nie dostała go, bo nie znalazła za siebie zastępstwa.

Jest tu kucharz, który niestety za kołnierz nie wylewa. Przychodząc do pracy daleko mu do pierwszej świeżości. Z resztą kto by się przejmował takimi szczegółami, jeśli ten sam pracownik nawet nie posiadał książeczki sanepidowskiej wymaganej w gastronomii. Gdy w lokalu pojawił się sanepid, właściciele wyprosili owego kucharza i zaznaczyli, że to dostawca towaru.

Gdy do naszej redakcji zadzwoniła była już pracownica i obecnie pracująca kelnerka z jednej z przeworskich restauracji, uśmiechnęłam się do siebie myśląc, że znowu będą żalić się, że mało zarabiają, narzekać na nieuczciwą konkurencję. One jednak zaznaczyły, że chcą podzielić się informacjami o tym, jak pracuje się w lokalu, którego są lub były częścią, dla dobra mieszkańców.

Po tym jak na naszym portalu internetowym Twoje Miasto Przeworsk zaczęliśmy punktować niedociągnięcia w przeworskiej gastronomi pojawiło się wiele podobnych głosów. To co powiedziały nam Sylwia i Natalia przeraziło nas zupełnie.


Kontrola sanepidu i wyproszenie kucharza
Kucharz został wyproszony z lokalu, w którym pracuje, ponieważ nie miał podpisanej umowy. Właściciel udawał, że owy kucharz jest dostawcą. Korzystając z chwili wolnego pracownik poszedł do innego lokalu, tam zatopił swoje troski w alkoholu. Do restauracji wrócił dwa dni póniej, a jak relacjonowała pracująca tam kelnerka – wyglądał tak, jakby przez te dwa dni w ogóle nie był w domu. Gdy wszedł do kuchni, wąską przestrzeń tego pomieszczenia wypełnił swoisty zapach. Był tak zmęczony, że wszystko robił bez żadnego starania się. Klienci nie byli zadowoleni. – Nawet było mi głupio zapytać, czy im smakowało, bo widziałam przecież, że nie. Gdyby jednak klient powiedział, że nie smakowało, to miałyśmy odpowiadać: „Takie mamy standardy, jak panu/pani nie smakuje, to proszę się stołować w innym miejscu” – nauczyłam się tego jak mantrę, bo to najczęstsze słowa wypowiadane przez właścicieli… – opowiada dziewczyna.


Odchodzi dwadzieścia kelnerek w ciągu roku
– Obecnie w tej restauracji szefem kuchni jest osoba, która ma niewiele ponad dwadzieścia lat, o prawie zerowej praktyce. To ona uczy nowych. Choć to i tak lepiej jak robi to ona, bo gdy uczy szefowa, to nowe kelnerki są uczone, że gdy klient nie widzi, to do drinka trzeba wlewać mu tańszą wódkę niż przez niego zamówiona. Szefowa zawsze nam powtarzała, że przyzwyczaiła się do tego, że przyjmuje 20 nowych osób w roku, a szef, żebyśmy się nie odzywały, bo na nasze miejsce jest pięć innych zdolnych i gotowych do pracy i on na siłę nas trzymać nie będzie. Choć to i tak najmilsze słowa jakie można od niego usłyszeć, zazwyczaj pomiata ludźmi i wszystkich traktuje z góry. Jakby on wszystko umiał najlepiej i był nadczłowiekiem.


Nie ma chorobowego
– W tym roku na wakacjach jedna z kelnerek zadzwoniła do szefostwa, które było na urlopie, że nie najlepiej się czuje i nie da rady przyjść do pracy. Odpowiedzieli jej, że jak znajdzie kogoś na swoje zastępstwo, to może nie przychodzić, a jeśli nie, to widzą ją za 10 minut na kamerach. Nie znalazła, taka chora przyszła do pracy i obsługiwała klientów. Szkoda, że tego nie widzieli na kamerach, bo wszystko inne widzą. Cały czas na telefonach patrzą co robimy, traktują nas jak potencjalnych złodziei. Jak ktoś przypadkiem stłucze szklankę, to płaci za nią 5 złotych. Choć tam nie tylko za szklanki się płaci. Podczas tych najgorszych upałów, musiałyśmy przychodzić z własną wodą na 12 godzin pracy. Wodę kupuje się tam w markecie, czyli całe grosze za pięć litrów, do wody dodawałyśmy zazwyczaj troszkę soku, szef wyliczył nam, że za taką szklankę wody z sokiem mamy płacić po 1,75 zł plus koszt lodu, bo to też woda… A jak dziewczyna wzięła sobie wodę z cytryną to dostała 50 zł kary, bo cytrynę można dać klientowi.

Kpił sobie z kar sanepidu, bo ma znajomości
– Sanepid ukarał właściciela kilka razy za brud w lokalu. Ten zawsze się śmiał z tego, mówił, że nic mu nie mogą zrobić, bo on ma takie znajomości, że jak będzie chciał, to i te baby pozwalnia. Szkoda, że kontrola nie przyszła podczas upałów, jak z wszystkich lodówek na kuchni lała się woda i ledwo chłodziły, ale oszczędność w przypadku sprzętu to norma. Frytkownica kopała prądem, trzeba było ją uruchamiać wykałaczką. Ananasy stojące w kuchni, gdzie było z 50 stopni, bo nie ma żadnego chłodzenia, fermentowały, a dawano je do pizzy. Czasem był taki ruch, że pierogi walały się po całej zamrażarce. Nikt raczej tego nie posprzątał. Jak ktoś następny zamówił pierogi, to pozbierało się z te rozwalone z zamrażarki i gotowało. Choć to jeszcze nic. Tam zawsze, po każdej zmianie ciasto na pizzę pakuje się do plastikowej miski i wstawia na podłogę do ubikacji, bo w kuchni nie ma miejsca. Tak stoi do rana. Nie raz było też tyle śmieci na kuchni, że obsługa potykała się o odpadki, bo brakowało osób, które miały to posprzątać. Czasem do lokalu przyszło ok. 150 osób, a dwie kelnerki nie są w stanie tego obsłużyć i posprzątać. Na kuchni też nie ma lżej, bo tam dodatkowo upał. Wymagania ze strony szefostwa są, ale czego można wymagać za taką stawkę?


Kary za wszystko
-50 zł, które odcinali z wypłaty to najpopularniejsza kara za wszystko. Jak chcieli coś znaleźć to znajdywali. Raz nawet kelnerka dostała karę, gdy odpowiedziała, że nie jest służbą a kelnerką. Kierowca kiedyś dostał 100 zł kary za to, ze źle zaparkował samochód na mieście.


Na każdej zmianie coś wraca do kuchni
-Jeśli chodzi o jedzenie to bez cienia wątpliwości powiem – brzydzę się tym co podaję ludziom. Widzę jak to jest robione, z jakich produktów. Czasem podgniłą część warzywa obcina się i używa. Właściciele zawsze skąpili na produktach , wszytko najtańsze, wszystko z promocji. Na każdej zmianie wraca coś, bo nie da się tego przełknąć. Pamiętam, niedawno wróciły cztery dania, bo mięso w środku było surowe. A sos śmietanowy? Ja jestem kelnerką, ale wiem, że wlanie śmietany 12% na patelnię i dodanie pieprzu i soli to jeszcze nie jest sos. Według szefów tej restauracji jest.


Łapę na napiwkach trzyma szefowa
To takie żenujące, że nawet mówić mi o tym głupio. Napiwki nigdy nie są nasze. Cały czas jak coś dostaniemy zapisujemy to na kartce. Wszystko wkładamy do kasy, potem rozlicza to szefowa pomiędzy wszystkich według jakiegoś chorego systemu. Muszę oddać każdą złotówkę i dostaję coś na końcu miesiąca, po tym jak szefowa porozdziela całość. Jeśli zapomnimy wpisać napiwek na kartę podczas zmiany, to kasa nigdy nie trafiła do nas, tylko do kieszeni właściciela. Właściciele uważają się za ludzi obytych w świecie i mądrych, a chcą kontrolować napiwki. Coś, na co każda kelnerka pracuje sama. Normalnego szefa nie obchodziłoby to, ile dostajemy napiwków. Ich obchodzi.


Brudne naczynia
– To, że coś jest podane na brudnym talerzu i gość się upomina o czysty zdarza się bardzo często. U nas jest tak, że na zmywaku stoi kierowca. Proszę sobie wyobrazić,że przychodzi na 10 rano i cały czas jeździ, bo jest też chłopakiem na posyłki. Potem jest ruch, więc rozwozi zamówienia, a międzyczasie myje naczynia. Robi to szybko i niedokładnie. Po skończonej zmianie, kiedy zamykamy już lokal on musi wszystko umyć. Więc siedzi czasem i do 2 w nocy i myje. To chyba normalne jak ktoś jest już tak zmęczony, że ledwo na oczy widzi, to na pewno nie wyczyści jak trzeba.



Restauracja nie dla każdego
– Niestety nie wszyscy mogą wejśćdo królestwa naszego szefa. Jak ktoś odejdzie od nich z pracy, a takich osób jest mnóstwo, to nie jest on już mile widziany. Kilka razy byli pracownicy przychodzili, choćby z ciekawości i sympatii do byłych współpracowników, ale nawet to nie umknęło czujnemu oku szefa, który jest w stanie wyrzucić ich, pokazać, że nie powinni przychodzić, oraz, że nie będą obsługiwani.

– Zadzwoniłyśmy do redakcji, żeby pokazać, że takie obozy pracy w Przeworsku istnieją. Dobrze , że w końcu ktoś zaczął mówić o standardach w gastronomii, bo niestety w naszym mieście, a już na pewno w naszym lokalu jest to dramat. Nie chcę, żeby mu zamknęli tą restaurację., choć to by było bezpiecznejsze dla ludzi się tam stołujących. Chciałybyśmy, aby nasi wszystko wiedzący najlepiej właściciele w końcu zobaczyli coś więcej aniżeli czubek własnego nosa, bo o gastronomii pojęcia nie mają. To, co przekazują młodym jest potem powielane i mamy to, co mamy. Porządku tam nigdy nie było i póki właściciel będzie szczerzył zęby i mówił, że zna sanepid, nie będzie. A ludzie będą jeść ten syf, płacić za to słono i myśleć, że siedząc w reprezentacyjnym lokalu w mieście jedzą coś lepszego… A nie jedzą, bo standardy mamy takie…


Beata Olejarka


*imiona zostały zmienione


takie_mamy_standardy


42 myśli na temat “Takie mamy standardy…”

  1. ktos_z_bliska pisze:

    czyli jebac przeworsk i nie jadac w przeworskich „restauracyjach”

    1. t pisze:

      Pastewnik dobry jest.

  2. hmmm pisze:

    Ratuszowa?

  3. beata pisze:

    Witam tak czytam ten reportaż i bardzo sie zastanawiam o jaki lokal chodzi jeżeli dobrze myslę to o Ratuszową poniważ sama tam jadłam nie jeden raz. Jedzieniem tego nie można nazwać a jeżeli chodzi o pizze to masakra surowe produkty na surowym cieście. Raz rozmawialam z kucharzem to mi powiedział że on pizze robi w 5 min w 360 stopniach 🙂 a potem sie dziwić ze pizza jest surowa. Szkoda słów na temat tego lokalu przestałam tam chodzić .

    1. Modest Amaro pisze:

      A Twoim zdaniem to w jakiej temp. Pieczesz pizze… skoncz szkole gastronomizna a pozniej sie wypowiadaj.. syf tam jest okropny. duzo slyszalem o ratuszowejczy avocado.. ja sie dziwie ludziom ze tam chodza ale jak lubia takie wspaniale jedzenie i czystosc to w swoich domach maja tak samo.

  4. Jan pisze:

    Restauracja Ratusz hahaha i bardzo dobrze ze ktos nareszcie powiedzial jak jest

  5. Jestem w stanie w to uwierzyc, lecz fakt autorki tekstu sugeruje podkrecona historie (nie pierwszy raz)

    Jesli w Psku dana restauracja nie ma wiekszej konkurencji to po co ma sie starac ? klasyka gatunku.. niestety

  6. xyz pisze:

    Nie byłem tam klientem, ale domyślam się co czują osoby tam jadające pizzę – TAK TEN DZIWNY POSMAK CIASTA, TO OPARY SZCZOCHÓW Z KIBLA :d

  7. t pisze:

    „restauracja” ratusz – oby jak najszybciej to zamkneli a zajal sie tym ktos uczciwy i z pasja! Gratulacje za naglosnienie sprawy, tak trzymac!

  8. mmm pisze:

    Bardzo dobrze, że wyszedł taki artykuł. Moja noga już tam nie postanie ! nie raz jak tam siedziałem to aż żal mi było tych kelnerek jak One to ogarniają przy tak dużej ilości osób. Dlatego cieszę się, że w końcu miał ktoś odwagę o tym powiedzieć, chodź pewnie nie wiele to zmieni. Cieszy mnie też fakt, że potwierdziło się moje przypuszczenie odnośnie właścicieli. Chamstwo na bardzo wysokim poziomie i inaczej określić tego nie można.

  9. gryps pisze:

    Patrząc czasem po klientach to ludzie zjedzą wszystko co im się podstawi pod nos i jeszcze za to sporo zapłacą. Ja w mieście się od dawna nie stołuję jedynie piwko a do restauracji wypady parę razy w miesiącu na Rzeszów gdzie mi zawsze dochodzi 20zł na przejazd autem ale skoro miejscowy rynek nie zaspokaja popytu na poziomie to trzeba szukać alternatywy.

  10. o pisze:

    właściciele olewają klientów.. czas aby klienci pokazali gdzie mają ten lokal i właścicieli !!!!!!

  11. ed pisze:

    pizza w ratuszu najlepsza w p-sku a co do reszty to nie wiem

  12. ed pisze:

    mi to bardziej pasuje na pastewnik

    1. Modest Amaro pisze:

      Płacą Ci za pozytywne komentarze i łania wody:D

  13. ggffff pisze:

    To może czas nie zatrudniać się w takich lokalach i odwazyc się wyjechać do innego miasta (czyt.: większego, turystycznego) gdzie z pracy w gastro można się i utrzymać i sobie odłożyć. każdy jest panem własnego losu. Może gdyby już nikt kompletnie dla tych właścicieli nie chciał pracować, a oni sami zmuszeni by byli chwycić za tacę, to poszliby po rozum do głowy?

  14. aju pisze:

    Reprezentacyjna restauracja to Ratuszowa albo Pastewnik. Napiszcie „reprezentacyjna w samym centrum miasta” albo „reprezentacyjna, witająca turystów przyjeżdżających od strony Rzeszowa” i wszystko będzie jasne, bo tak, to dalej nie wiem gdzie mam nie chodzić. Obstawiam jednak Ratusz, bo Pastewnik od lat ma raczej dobrą opinię i chyba nie robią tam pizzy. Tak ogólnie to w Ratuszowej po „rewolucji” byłem kilka razy na jedzeniu i nie powiem, żeby mi nie smakowało ale to było jakiś czas temu. Możliwe, że zaczęli oszczędzać i się popsuło.

  15. Karo pisze:

    Jestem na 100 % pewna, że artykuł jest o Ratuszowej… aż żal pomyśleć co podaje się tam ludziom do konsumpcji ;/

  16. xyz pisze:

    Chodzi o Avocado – tam ostatnio miała miejsce akcja z robalem w sałatce. Ratusz po części też obrywa bo właściciele Ci sami, a więc i tam pewnie oszczędzają na wszystkim.

    1. nieprawda pisze:

      A od kiedy to Avocado jest reprezentacyjne w Przeworsku? Oczywiście że nie chodzi o Avocado

      1. xyz pisze:

        Gdzie w artykule masz napisane, że chodzi o „reprezentacyjną” restaurację? To ludzie w komentarzach sobie wymyślili

        1. Czytanie ze zrozumieniem się kłania, mądralo. Przedostatnia linijka tekstu ci uciekła?

          1. xyz pisze:

            Przyznaję, że tak, ponieważ czytałem artykuł w nowej gazecie i nie powtarzałem go tutaj – mój błąd.
            Tak czy siak – Ratusz i Avocado to knajpy poniżej krytyki…

  17. hhh pisze:

    Hmmm w restauracji Ratuszowa byłam z 2 razy, byłam tylko na piwie, zjeść nie było mi dane, bo albo kelnerki biegały i nie dały się zatrzymać, albo ciężko się było do nich dostać. Osobiście nie lubię tego lokalu, brak tzw klimatu, oraz mało sympatyczna obsługa.

  18. anna pisze:

    hm , ja mam inne zdanie, jedzenie : sałatki czy też pizza bardzo nam smakowało, a jeśli chodzi o kelnerki niestety – sama musiałam chodzić i zamawiać – ale czy to wina właścicieli ?

    1. anna pisze:

      a jeszcze jedno, czyżby ta Pani, która wypowiada się w artykule została zwolniona???> natura ludzka kiedy wylatujesz – obsmarowujesz innych …

      1. xyz pisze:

        czytanie ze zrozumieniem się kłania ;]
        „Gdy do naszej redakcji zadzwoniła była już pracownica i obecnie pracująca kelnerka…”

  19. I dobrze pisze:

    I bardzo dobrze ze Ktoś w końcu napisał jak tam jest. Nie raz jak byłem w awokado czy ratuszu jedna kelnerka miała ogarnąć sale plus ogródki na zewnątrz. Pot lał się po twarzy, a one biedne zapierdzielaly. Rozumiem ze ruch może być ale obsługi jest za mało i do tego za takie pieniadze szok!! I na takich nie ma sposobu?! Bo Właściciel wraz z zona głowę w chmurach mają i przecież prawo do zwalniania nawet ludzi z sanepidu. Pamiętam też artykuł na temat czynszu który płaci się za ratusz kiedyś również tutaj o tym było. Oby jak najmniej klientów tam chodziło

  20. Anonimus pisze:

    Pierogi są tylko w Ratuszu i to tam się mogą z nimi takie rzeczy dziać. A większość innych rzeczy to oczywiście Avocado. Właściciele są oczywiście ci sami, więc te same rzeczy są kupowane w Ratuszu i Avocado, a więc po kosztach. No i owszem miało miejsce nie raz wyrzucenie osoby, która kiedyś pracowała w Avocado za nic, a to szczyt chamstwa… A teraz państwo Z. próbują się jakoś ratować. Niech w końcu poniosą zasłużoną karę, bo tego wszystkiego jest już stanowczo za dużo. Wszystko zostało bardzo przejrzyście i na temat napisane, co zachwalam. A o reszcie można było przeczytać w moim komentarzu zamieszczonym pod skandalem z sałatką.

  21. Anonimus pisze:

    Chętnie dowiem się co o tym sądzą czytające to osoby, więc proszę o śmiałe wypowiadanie się.

    1. Pierogi pisze:

      Pierogi masz jeszcze w Teresie 🙂

  22. była.... pisze:

    Brawoooo Brawooo za tak prawdziwe dowody. !!! Dodam jeszcze nawet na maszynke do mielenia bylo szkoda ;/ zeby 10kg sera zmielic na raz trzeba bylo zepsutym tepym tarkiem trzyc aaa jak było dużo zamowien na pizze. to na pizze sie tarlo bo szkoda maszynka kosztuje dla wlascicieli majatek. !! Na WSZYSTKO SZKODA SKĄPSTWO !!!!!!!! niech w koncu zrobia z wami porzadek. Wy nabijacie kase aaa inni sa traktowani jak śmiecie aaa nie ludzie. obóz pracy !!!!!!

  23. Dd pisze:

    Tragedia na pewno chodzi o Ratuszową powinni zamknąć ten przepraszam za słowo ale po prostu „chlew ”
    Szkoda mi tylko tych ludzi co tam jadali mogli się nawet zatruć może to by właścicieli nauczyło czegoś….

  24. mmm pisze:

    W głównej mierze chodzi zarówno o jedzenie jak i traktowanie pracowników przez właścicieli.
    Mnie osobiście boli takie traktowanie pracowników, bo to jest po niżej pasa. Jeszcze rozdzielanie tych napiwków itd to jest żenada !! Wieżę całkowicie w całą prawdę jaka jest napisana w tym artykule, bo już nie raz się słyszało jacy to Ci właściciele są, a teraz się to potwierdziło. Także młode dziewczyny szanujcie się i swoje zdrowie, czasy są jakie są i o pracę nie jest łatwo gdziekolwiek, ale nie warto być poniewieranym za 5 zł za 1h pracy często w warunkach ekstremalnych, i raptem jak z big brothera bo kamer tam macie nie mało, a na sam koniec jesteście łojeni z napiwków, czyli z własnej pracy.

  25. przeworszczanin pisze:

    Jak się zatrudnia młodych pracowników to się myśli że da się im 5 czy 6 zł za godzinę i będą zapierniczac gdyby jednak zatrudnili kogoś z doświadczeniem trzeba wtedy dac większa stawkę bo nikt z doświadczeniem powiedzmy kucharza nie będzie pracował za parę złotych. Stąd ta jak mi się wydaje dziewczyna na kuchni bez doświadczenia i w dodatku tak młoda musi ogarnąć ten bajzel jaki dzieje się na kuchni, a dzieje się na pewno skoro przechodząc obok ratusza są się usłyszeć przez otwarte okno – zrób to tak i tak, to jest źle itd itd takie dyrygowanie. Dziewczyno szkoda ciebie i twojego zapału do pracy bo nawet jak wychodzisz z kuchni kiedy jest zajebisty ruch i tak masz uśmiech od ucha do ucha, szukaj pracy która nie będzie kojarzona z syfem i żenada jaką jest ratusz. I nie powiem, czy zamawialem makaron czy pizzę czy sałatkę zawsze mi smakowało. A kelnerki też mają nie lepiej. Jak szefowa wpada to tak chce wam pomóc ze tylko miejsce zajmuje bo nie wie co ma ze sobą zrobić.

  26. serio... pisze:

    artykuł jest prawdą jaka ukrywa się w RATUSZU! tak! pracowałam tam i nie będę już dodawać więcej szczegółów bo szkoda słów… Pani A.Z powinna pierwsze nauczyć się pisać poprawnie a później prowadzić restauracje 😀 bo nie raz uśmialiśmy się z jej błędów ortograficznych w prostych słowach… a trzeba dodać, że uważa się za bardzo wykształconą osobę… czy kuchnia czy bar to jeden pies tak naprawdę. Oszczednosc, oszczednosc, oszczednosc. Zapierdzielasz jak za przeproszeniem debil a i tak będą Ci tłumaczyć po swojemu. Nie znają się na niczym kompletnie. Kiedyś mielismy szkolenie z drinków, przeprowadzało go była już pracownica. Szkoda było dziewczyny bo napracowała się a i tak nawet nie kupili tego co obiecali… Dziewczyna tj K. wszystko tłumaczyła bo ma doświadczenie z innego baru, a oni tylko kiwali głowami i wtrącali swoje trzy grosze.. po co? nie maja o tym zielonego pojęcia a uważają się za wielce obeznanych. Ciekawe czy gdyby dostali w restauracji takie GÓWNO na talerzu na swoich wakacjach w Chorwacji to czy by za to zapłacili….

  27. zozolek pisze:

    to co tu czytam ,to niestety czes tego co sie wyrabia w tej psełdo resturacji,powiem tylko tyle ze lepiej to czasem swinie jedza niz ci panstwo podaja swoim gosciom w lokalu ,moja sasiadka tam pracowala na kuchni i wszystko opowiadala ze szczegolami ,wiec polecam pizze z łazienki lub przeterminowane skladniki potraw , zepsute skladniki to norma , brudne talerze, skisniete ciasto na pizze ktore stoi cały dzien ,, mozna tak pisac bez konca w sumie o kazdym daniu , to samo sei tyczy avocado , no i wyzysk pracownikow bo pracuje sie tam prawie 300h w miesiacu , a i tak g,,sie zarobi ,dziwi mnie tylko ze nikt jeszcze tego do inspekcji pracy niezglosil , choc wiez ze inspekcja tam pare razy juz zawitala ,

  28. aninim pisze:

    Napewno chodzi o Ratuszowa…W Pastewniku takie sytuacje nie maja miejsca.Ile razy tam jestem jedzenie jest wysmienite,swieze bardzo dobrze zrobione.Widac ze pracuja tam osoby z doswiadczeniem.Wszystkim polecam odwiedzic to miejsce bo warto…czysto.przyjemnie,mila atmoswera.

  29. lila pisze:

    Coś się tu wyklucza … Byłam nie raz w ratuszu i byłam wraz z mężem zadowolona jedzenie wyśmienite. Super atmosfera. Ja pochwalam i polecam. Nie pracowałam w danej restauracji więc nie osądzam. Wiem z doświadczenia ze ludzie są różni i piszą różne rzeczy aby kogoś,,wykończyć” anonimy to nie dowody . Pozdrawiam

    1. lali pisze:

      pierdu pierdu super atmosfera i wyśmienite jedzenie na chłamie z biedronki 😀

  30. Allah pisze:

    Do tego wszystkiego warto też dodać, ze o ile komukolwiek sie poszczesci i jakikolwiek papierek dostanie to nie obejmuj on wszystkich godzin, ktorych szczegolnie kierowcy maja ogrom. Pracujac tam jeszcze pamietam jak jeden z kierowcow przyznał, ze na zleceniowce wpisane ma ponad 1/3 godzin mniej niz w rzeczywistosci pracuje. A te wspomniane wyzej 300h to absolutnie nie jest nic zawyzone ani podkoloryzowane.
    Przypuszczam, ze zapewne oprocz mnie to cala gama bylyxh praciwnikow wspomina tepa tarke na ktorej codziennie kilka blokow sera sie tarlo.

    Artykul niby prawdziwy ale jakby okrojony.
    Nikt nie wspomnial ze napiwki byly dzielone wedlug ilisc godIn takze. Jesli nawet jedna dziewczyna ‚calodniowa’ tak zwana po pracy miala 20 zl a druga ‚ dochodzaca’ (od 18 do 22/24) miala 60 (co nigdy sie nie zdazali bo napiwki potrawily opierac sue na kilku zlotych nawet) to i tak po podziale ta pierwsza dostawala wiecej bo godziny. Pomijajac juz te niby premie uznaniowe tez wyplacane z uzbieranych napiwkow jak miedzy soba sie mowilo i faworyzowanie tych, ktorzy donosili i rzucali klody pod nogi innym. Jak np Liderka Sylwia.

    Szwfostwo zawsze wyzej sralo niz dupy mialo. Tak naprawde gdyby nie zdeterminowani pracownicy i ogolna bieda w ilosci miejsc pracy to dawno Panstwo Zardzewialy biegaliby miedzy stolikami sami i platali sie w pomylonych zamowieniach Pani Wielkiej Szefowej.

  31. karny k**** pisze:

    chodzi o dwie restauracje niby!!! jesli to mozna nazwac restauracja wogole… prawde napisali pracowalem w avocado jako kierowca a robilem wszystko nawet pizze kazali robic… Wielkie panstwo Z….. prawda taka Stary ma znajomosci a synek ma „klientów” w nosie. zeby kasa sie zgadzala…. zabieraja kazdy grosz pracownikowi i traktuja jak smiecia

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Copyright 2011 - 2017 Portal MojPrzeworsk.pl
Kucab Marek Rząsa Heron maszyny