Powrót

KABARET POD WYRWIGROSZEM- W Przeworsku postanowili, że płyty zamienią na książki

Kwiecień 4, 2015

Czy wierzą w magię, kto z kim najczęściej się kłóci, czy chętnie pomagają, z czego nigdy nie żartują, kto myje u nich zęby 11 razy dziennie, a kto pytał proboszcza: jak tam twoja dziewczyna? Oraz jaką ważną decyzję w rozwoju kabaretu podjęli w Przeworsku … Słów kilka od „Wyrwigrosza”.


W ostatni czwartek zimy tj. 19 marca 2015 roku w Przeworskim Miejskim Ośrodku Kultury pojawił się Kabaret pod Wyrwigroszem. Wcześniej zagrali w Sieniawie, następnie przez ponad dwie godziny bawili przeworszczan. Na scenie tryskali energią, przebierali się w klika minut, ubrali przynajmniej kilkanaście zachwycających kreacji. Tańczyli, śpiewali, grali na różnych instrumentach np. na konewce ogrodniczej.

Po występie podpisywali płyty, rozmawiali z każdym kto chciał się z nimi czymś podzielić, robili sobie zdjęcia, na koniec poszli do garderoby, by po kilku minutach, gdy salę widowiskową opuścili już wszyscy widzowie, zgasły światła i ucichły brawa powrócić znów w pełnym składzie i porozmawiać chwilę z nami.

TwojaTV (25 z 70)



Czekając na Kabaret przypadkiem słyszę rozmowę z garderoby jak Łukasz i Beata (małżeństwo prywatnie, często również na scenie również) rozmawiają o za dużym pasku do spodni mężczyzny. Ot zwyczajna przyziemna dyskusja, ktoś tam przeklął, ktoś coś upuścił w końcu stwierdzili, wychodzimy. Najpierw pojawił się najmłodszy- Andrzej, dużo szczuplejszy niż na ekranie telewizora, oraz na pewno przystojniejszy. Potem Łukasz, Maurycy, ten pierwszy bardziej męski niż na szklanym ekranie, ten drugi, jakby taki sam, tylko jeszcze szczuplejszy. Na końcu najpiękniejszy filar „Wyrwirgoszy” – Beata, ubrana modnie, lekko, seksownie, wygląda powalająco, mimo iż pora bardzo późna,a oni są po kilkunastu godzinach na nogach. 

Wyszli bardzo już zmęczeni, bez scenicznych stroi, zapewne jedynym marzeniem jakie mieli wówczas, było wsiąść do busa i odjechać do domu, do Krakowa, ale rozmawiają…

TwojaTV (35 z 70)


Ciężko się z Wami umówić, nie lubicie rozmawiać z dziennikarzami?

Łukasz- Naprawdę ciężko? Jak nie mamy nic do powiedzenia to nie mówimy. Choć to pewnie wynika z naszego grafiku. Często gramy dwa spektakle dziennie tak jak dzisiaj, gdzie przerwy pomiędzy jednym a drugim jest może z 20 minut. To żadna złośliwość, po prostu zabieganie.


Uważasz, że nie macie nic do powiedzenie? Całkiem fajnie się Was słucha…

Łukasz- Dzięki, ale no wiesz, to zależy od pytań, jak trzeba zawsze mówimy.

Beata- Rozmawiamy- nie słuchaj go, tylko pracę mamy taką, ze zawsze w biegu, w trasie, na scenie….


Zawsze o to pytam gwiazdy, bo o to najczęściej po wywiadach pytają moi znajomi. Sami prowadzicie sobie fanpage na Facebooku, sami odpisujecie ludziom?

Beata- Akurat to Łukasz prowadzi wszystko…

TwojaTV (44 z 70)



Serio!? A na scenie mówiłeś, że nie wiesz jak się to nazywa i że jesteś z pokolenia nieinternetowego…

Maurycy- ale my nie odpisujemy na facebooku raczej

Łukasz- Odpisujemy! Ja odpisuję! jak piszą coś fajnego to zawsze jest reakcja z mojej strony. To taki sceniczny żart z tym, że nie wiem co prowadzę. Raz faktycznie zapomniałem jak się to nazywa( fanpage) i do teraz żartujemy z tego. Ale sam osobiście umieszczam tam posty. Jak ktoś prosi nas o jakąś pomoc, płytę na licytację charytatywną czy coś w tym rodzaju, staram się to załatwić przez prywatną rozmowę, ale powiedz znajomym, że jak kiedyś napiszą coś fajnego i pojawi się np. ikonka z wesołym ryjkiem od kabaretu to mają ją ode mnie.


A jak już poruszyłeś temat dobra i akcji, które mają większy sens, to wiem, że nie jesteście obojętni. Fajnie rozreklamowaliście w 2014 roku akcję zapisywania się jako dawca do DKMSu

Łukasz- To nic nadzwyczajnego. Czasem trzeba zrobić coś dobrego . Co innego jest z szeroko pojętą ideę ukrytą pod nazwą koncerty charytatywne. Uwierz, że nie ma jednego dnia, aby ludzie nie prosili nas, żebyśmy gdzieś zagrali za darmo dla kogoś tam. Ok, my możemy czasem to zrobić, ale mamy jasny wymóg. Tak czy siak musimy zapłacić naszemu kierowcy i jak to zwykle bywa komuś jeszcze, musimy dojechać na miejsce. To takie koszty, które ponosimy zawsze. Zgadzamy się wystąpić charytatywnie, gdy impreza jest dobrze zorganizowana. Dostajemy jasną rozpiskę. Kto ile bierze, ile kosztuje nagłośnienie, oświetlenie, po ile są bilety, ile ludzi może się pojawić i tak dalej. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Ja chcę po takim koncercie wręczyć czek na jakąś sumę dziecku, czy jego rodzicom. To dla nie mnie ma sens, a nie jakieś imprezy, na których zarabiają wszyscy, oprócz nas. Zawsze to zastrzegamy i do tej pory niewiele osób zdecydowało się na taką formę. Jak coś robię, to chcę mieć jasność. Raz zagraliśmy taki występ w Limanowej. Wszystko dokładnie zaplanowane, po koncercie wręczyliśmy realny czek dziecku i jego rodzicom na 15 tys. chyba. Potem zaprosili nas tam drugi raz, za jakiś czas. Już na zwykły występ i to dziecko pojawiło się znów. Był włodarz miasta, kwiaty. Najważniejsze jest to, że zobaczyliśmy dziecko, któremu pomogliśmy. Wiemy, że ta nasza akcja była po coś…


TwojaTV (6 z 70)


Jest prawie 23.00, jesteście po dwóch występach, a ja wprowadziłam Was w taką melancholię. Przepraszam już się naprawiam…

Beata- Nie, to nie to, tylko dotknęłaś ważnego tematu. Chcemy by odbiorcy zdawali sobie sprawę, z tego. Żeby jakakolwiek gwiazda zdecydowała się zagrać za darmo powinna mieć argumenty. Powinna chcieć pomóc, czuć, że to co robi jest zorganizowane dobrze i przyniesie komuś realną, wymierną korzyść.


A macie jakiś swój dekalog? Coś z czego się śmiać nie wolno czy Wy nigdy nie będziecie?

Łukasz- ze wszystkiego można się śmiać. Po to jest też kabaret. Piętnujemy rzeczy dziwne, absurdalne, i niepoważne w śmieszy sposób- czyli tak jak umiemy najlepiej. Mnie denerwowało całe to zamieszanie wokół tupolewa w Smoleńsku. Wyciągania ciał z samolotu i tak dalej. Dlatego mięliśmy o tym skecz. Te całe insynuacje wokół tej sprawy i ta otoczka jest przynajmniej niepoważna.


Swoją drogą za ten skecz mocno Was krytykowano…

Łukasz- Bo w Polsce jeszcze nie ze wszystkiego umiemy się śmiać. Są nienaruszalne tematy tabu i już. Ale za ten skecz mieliśmy różne pogróżki i nawet groźby spalenia domu. Może jeszcze nie jak w Charlie Hebdo, ale podobnie. Dostawaliśmy nawet e-maile od skrajnych sympatyków danej nacji politycznej, z kogo możemy się śmiać, a z kogo nie. I tak żarty z byłego prezydenta były nie na miejscu, ale z byłego premiera już jak najbardziej…


TwojaTV (9 z 70)


Nie wierzę. Grożono Wam za skecz o Smoleńsku?

Beata- Tak. Często dostawaliśmy też wiadomości o tym, że np. kpina z nieżyjącego prezydenta jest zwyczajnie haniebna

Łukasz- pousuwaliśmy wówczas te skecze z YouTuba i ze strony, skąd tylko mogliśmy, ale ci co się nie umieli śmiać z siebie nigdy się tego nie nauczą.


A żarty z kościoła? To w Polsce przejdzie… Często macie w swoich skeczach popa?

Maurycy- Pop jest niegroźny. Nie uderza w instytucję . Choć w latach ’90 nie puszczono nam całego skeczu o naukach przedmałżeńskich. Które tak naprawdę skeczem nie były…

Łukasz- To prawda. Były takie czasy i nie puszczono tego.


Ale co mieliście w tym skeczu, że go nie puszczono?

Beata- Prawdę. Dwa razy w życiu odbyliśmy z Łukaszem nauki przedmałżeńskie w kościele. Raz przed naszym ślubem, drugi raz poszliśmy tam, żeby żywcem przepisać co przekazuje się tym młodym ludziom

Łukasz- Wiesz co ksiądz wtedy mówił. Widziałem na własne oczy dzieci, które się urodziły ze sprężyną w ręce, bo ich rodzice stosowali antykoncepcję. Ksiądz napisał nam scenariusz, uwierz, że myśmy tam nic nie zmieniali, nic, poszło tak jak było na tych naukach, nie puścili tego…

TwojaTV (38 z 70)

Tak zamilkłam na chwilę, bo ja ciągle przed jakimikolwiek naukami przedmałżeńskimi i nie mogę uwierzyć, że takie rzeczy mówi się normalnym, zdrowym ludziom…

Andrzej- No jak chcesz fajny artykuł to idź na takie nauki… Oni byli dwadzieścia lat temu, może coś się zmieniło i antykoncepcja nie jest już taka zła, jak kiedyś, jak pójdziesz to daj znać.


Teraz już siedzicie zmęczeni, a ja Was ciągnę po desputach polityczno- kościelnych. Powiedzcie mi czy na co dzień jesteście jajcarzami? Takimi jak na scenie?

Łukasz- to zależy czasem jesteśmy, czasem nie. Wiesz jak to w życiu bywa.


Ale Wy to chyba się częściej kłócicie, niż Maurycy z Andrzejem…

Beata- To aż tak widać? Popatrz, mówiłam Ci, że ludzie będą tak o nas mówić . Wiesz jesteśmy ze sobą tak długo. Jakieś zgrzyty wynikają z normalnej egzystencji…

Łukasz- …a tam z normalnej egzystencji. Patrz na nią, cały czas mi przerywa chce gadać, jakby miała tyle do powiedzenie. Musimy się kłócić, bo jesteśmy razem wszędzie, w domu na scenie, poza sceną, cały czas razem, to wiesz, jakbyśmy się nie pokłócili, to nie oczyścilibyśmy atmosfery…

TwojaTV (20 z 70)



A dlaczego w informacjach o sobie podajecie swoje znaki zodiaku? Wierzycie w magię i te sprawy?

Andrzej- Ja trochę wierzę. Wszystko jest konsekwencją czegoś. Może magii właśnie.

Łukasz- Podaliśmy znaki zodiaku, bo coś trzeba było podać. Choć to co jest przypisane mojemu znakowi utożsamia moje rzeczywiste cechy i zachowania.


A Maurycy- on jest lwem czy bykiem, choć ponoć nie widać…

Beata- to nasz byk, choć faktycznie nie widać.

Maurycy- Widać, widać, tylko nie na pierwszy rzut oka!


Przeglądałam Waszą stronę. Jest tam dosłownie wszystko czego dusza zapragnie, choć mnie zabrakło jednego. Można kupić Wasze kubki, parasole, płyty, wszystko. W zakładce dobra intelektualne usługi, zamówić poematy, felieton, przemówienia, a ja szukałam książki, gdzie macie zebraną swoją twórczość. Przepis jak zostać świetnym kabaretem, czy jakieś historie zza kulis i nie znalazłam….

Beata- Wiesz co książki nie mamy. Właśnie dlaczego nie mamy książki?

Łukasz- Dobre pytanie… nagrywamy płyty i tak dalej, a moglibyśmy jakiś zbór twórczości mieć.

Beata- no takie scenariusze do skeczy na przykład.

Maurycy- Może faktyczne DVD już się przejadło.

Andrzej- To co teraz książka? To się chyba pisze latami?

Łukasz- Wiesz co zainspirowałaś nas..


TwojaTV (58 z 70)



Ja nie kupię sobie Waszej płyty, bo wszystko co mogę teraz zobaczyć będzie na YouTubie, a przeczytać coś na papierze to inna bajka. Robert Górski ma swój przepis „Jak zostać premierem” Ja chętnie poczytam coś Waszego…

Łukasz- Może masz racje. Powinniśmy coś takiego zrobić. To będzie nasza ostatnia płyta, następna będzie książka. To może być krok w dobrą stronę zawsze jest szansa, że trafimy do innego odbiorcy. dziękujemy ci bardzo…


Jakiego innego odbiorcy? Patrząc na salę macie cały wachlarz od najmłodszych do najstarszych….

Beata- Dzięki, to dla nas wielki komplement, staramy się jak możemy by być dla młodszych i dla starszych

Łukasz- no do tych 50 plus trafiamy, bo my jesteśmy w podobnym wieku, do tych młodszych jak ty staramy się dotrzeć jak umiemy najlepiej.




Kto u Was pisze teksty? Szuka inspiracji i przenosi to na scenę?

Beata- No Łukasz, on pisze większość skeczy.

Łukasz- Jak nie ma kto, to piszę ja, inspiracją jak mówiliśmy jest wszystko czasem zdarzy się coś zabawnego i śmiejemy się z tego kilka dni, czasem coś zwyczajnie wpada do głowy zależy. Nie ma złotej reguły i scenariusza jak stworzyć skecz…


TwojaTV (65 z 70)


Andrzej, zaakceptowałam jakoś bezdyskusyjnie że w swoim znaku szczególnym podajesz whisky z colą, ale że 11 razy dziennie myjesz zęby….

Andrzej -Tak jakoś wyszło. Pracujemy z ludźmi i wiesz, to samo z siebie wynikło…

Beata- Nie oszukujmy się to nerwica natręctw jest. Ja teraz też tak robię, ale ja mam aparat na zębach, a on to robi tak po prostu, bo uważa, że tak trzeba. A ja do tego wolę tequilę.


Powiedzcie mi czy to prawda, ze kiedyś pytaliście proboszcza jakiejś parafii na scenie, o jego dziewczyny?

Łukasz- wszystko, przez to, że chodzą bez sutanny i koloratki. No tak, tak wyszło. Wyciągnąłem kiedyś podczas występu gościa z tłumu i pytam go jak tam jego dziewczyna. Wszyscy się śmieją, ja się cieszę, bo jesteśmy tacy zabawni , a oni niemalże ryczą. Ciągnę temat, potem się okazało, że to proboszcz miejscowej parafii…

Beata- A ja mu siedziałam na kolanach…


Od tego zacznijcie swoją książkę… jak Kabaret pod Wyrwigroszem księży chciał deprawować….

Łukasz- Zgłoś się do nas, dostaniesz pierwszy egzemplarz…

Andrzej- koniecznie, będziemy pamiętać i każdy ci się podpisze. A tak w ogóle to uważaj na siebie i do zobaczenia.

Maurycy- Skończcie już z tą książką, bo nas więcej nie zaproszą, powiedzą, że jesteśmy nudni.


Nie jesteście nudni! Do zobaczenia następnym razem…

Andrzej- powodzenia i wszystkiego dobrego.

Łukasz- Trzymaj się, było nam miło.

Beata- Idź na te nauki przedmałżeńskie, to o tym też napiszemy w naszej książce, nie tylko, deprawujemy księży, ale i nawracamy młodych, jak ty!



Z kabaretem rozmawiała Beata Olejarka


fot. Denis Tyczyński https://www.facebook.com/denis360pl?fref=ts


Copyright 2011 - 2017 Portal MojPrzeworsk.pl
Kucab Heron maszyny