Powrót

MICHAŁ FUTYRA- Podróżnik nie turysta

Kwiecień 10, 2014

Michał Futyra na co dzień jest wykładowcą akademickim, ale jak sam mówi, jeżeli dwa razy w roku nie pojedzie gdzieś na miesiąc, to zwyczajnie źle się z tym czuje. Doskonale rozumie to jego żona, która nie chce ograniczać pasji podróżnika. Mimo, że obawia się o niego, to w żaden sposób nie zabrania egzotycznych wypraw… A o tym, że podróże Michała nie są zwyczajne, przekona się każdy, kto zdecyduje poświecić chwilę na przeczytanie jego reportaży.





SONY DSC


Michał Futyra(28l) Podróżnik z pasją, przez wielkie „P”. Nie ma nic wspólnego z turystą. Nie wybiera się na wycieczki, bo absorbują go wielkie wyprawy.fot. http://wsiz.rzeszow.pl/



 

Najciekawszych ludzi spotykamy zazwyczaj przypadkiem. Tak było i tym razem. Szukałam czegoś o Azji, natrafiłam na cykl reportaży. Było ich kilka, ale zafascynowana czytałam jednym tchem. Nawet nie zwróciłam uwagi, że w końcu przeczytałam cały cykl poświęcony wyprawie do Bangkoku. Zagłębiając się w każde kolejne zdanie miałam wrażenie, że podróżuję razem z autorem.



 

 

Oderwałam się od mojego azjatyckiego projektu i zagłębiłam w literaturę. Słyszałam wcześniej o Michale, wiedziałam, że to co opisywał w swoich reportażach zdarzyło się naprawdę. Wiedziałam, że dotknął wszystkiego o czym pisał. Dlatego, wydawało mi się to jeszcze bardziej fascynujące. Po przeczytaniu doszłam do wniosku, że jest to człowiek, który idealnie wypełnia maksymę Harun’a Yahya: “ Zawsze zastanawiam się dlaczego ptaki zostają w tym samym miejscu, kiedy mogą polecieć w dowolne miejsce na świecie. Wtedy zadaję sobie to samo pytanie.  Michał jest takim właśnie ptakiem, który nie boi się polecieć… Odwiedził między innymi : Malezję, Laos, Kambodżę, Tajlandię, Sri Lankę, Nepal, Kanadę… zakochał się w Azji Południowo Wschodniej.



 

Życzę każdemu takich rodziców

 

-Miłość do podróżowania zaszczepili we mnie rodzice, którzy odkąd pamiętam podróżowali. Najpierw jako dziecko zabierali mnie wszędzie ze sobą, a gdy miałem 15 lat powiedzieli mi „leć”. Miałem szlifować swój angielski w Wielkiej Brytanii, potem pokochałem podróżowanie, bez którego dzisiaj nie wyobrażam sobie życia. Życzę, każdemu takich rodziców, jak moi. Nauczyli mnie nigdy nie odbierać porażki jako czegoś negatywnego. Każde potknięcie to wartościowa lekcja życia, z której powinniśmy wyciągnąć wnioski- mówił Michał.

 

Opowiadał nam, że sam nigdy nie wyznaczy ścieżki swoim dzieciom, a marzeniem jego jest, by być takim rodzicem, jak jego właśni, zaszczepić w swoich potomnych, co i jemu przekazali.



 

Po książce ”Powiedział mi wróżbita” odwiedził Azję

 

Zanim spotkałam się z Michałem wiele czytałam o jego podróżach. Wiedziałam , że nie spotykam się z człowiekiem, który żyje według narzuconych zasad. Podróżuje ekscentrycznie i na własną rękę- łamiąc przyjęte normy i zasady bezpieczeństwa. Zazwyczaj zainspirowany książką rusza w najdalsze zakątki świata. Pytam mojego rozmówcę, czy nie jest trochę szaleńcem, z jednej strony akademicki wykładowca zarażający studentów ciekawością świata z drugiej ekscentryk- czyta najdziwniejszą książką, potem sam pragnie śladami bohatera sprowadzić, czy miejsca jakie opisywał autor w przeszłości nadal są tak tajemnicze… Michał z niezwykłą skromnością odpowiada, że nie robi nic czego nie mógłby zrobić każdy na ziemi- Kocham podróże to moja największa pasja. – To prawda, że Tiziano Terzani , autor min. „Powiedział mi wróżbita” jest trochę moim autorytetem. Zainspirowałem się nim i jedną ze swoich podróży po Azji poświęciłem jego książce i odkrywaniu miejsc jakie opisywał.



Góry_Laos

Azja już 9 razy znalazła się na podróżniczej mapie Michała. zapewne będzie więcej, bo jak sam mówi zakochał się w tym kontynencie.



 

Zrobił mnóstwo głupich rzeczy…

 

… ale żadnej z nich nie żałuje!

 

Podróże Michał, same w sobie zakrawają o szaleństwo. Z jego reportaży dowiadujemy się, że nigdy nie chodzi po utartych ścieżkach. Idzie tam, gdzie zwyczajni turyści nawet nie próbują zajrzeć, do tej pory: jeździł motorem po górskich wioskach, zatruł się egzotycznym jedzeniem ze straganu, wyskoczył z jadącego pociągu, pił egzotyczny bimber, został aresztowany za podejrzenie szpiegostwa… dopytując dowiadujemy się wielu rzeczy. – O tym, że zostałem aresztowany i kilka godzin spędziłem w więzieniu na granicy Laosu z Tajlandią, moja żona dowiedział się po roku. Nie chciałem jej denerwować, bo wówczas naprawdę się przestraszyłem. To mogło źle się skończyć. Na szczęście wyszło tak, że jestem tutaj i mogę planować kolejną podróż. To prawda, że zrobiłem wiele idiotycznych rzeczy, ale żadnej z nich nie żałuję! Zanim oświadczyłem się mojej obecnej żonie latałem do Azji nie szczepiąc się, przez to zachorowałem. Teraz już zawsze zanim wyjadę w taką podróż idę do lekarza badam się i szczepię. Zachęcam każdego, by tak właśnie robił, przed wyprawami do egzotycznych krajów. To naprawdę może nam uratować życie.





Wioska_rybacka_Kambodża


Wioska rybacka- Kambodża. – To trochę mity o tym, że wszędzie gdzie jadę jest niebezpiecznie. Im biedniejszy kraj tym ludzie życzliwsi… To uczy pokory, przez co łatwiej pracować nad charakterem w” Cywilizowanej Europie”



 

Europa jest za bardzo poukładana

 

A takiej „ułożoności” nie lubi niekonwencjonalny podróżnik. Jak coś jest oczywiste i przewidywalne to prawdopodobnie jest to miejsce gdzie nie spotkamy Michała z aparatem i plecakiem gotowego przemierzać nieznane. – Lubię wyjechać tak na miesiąc i nie rozmawiać z nikim. To bardzo uspokaja. Pozwala się wyciszyć i wrócić do kraju gotowym, by zmierzyć się z codziennością… Każdemu podróżnikowi polecam rejs statkiem. Nic tak nie koi nerwów, jak bezkres wody dookoła, fale obijające się o burtę i lekkie kołysanie łodzi. Taki rejs zachęca do przemyśleń. Naprawdę polecam!





Angkor_Wat_Kambodża_II


Angko Wat Kambodża. – Mimo, iż Michał tęskni do dalekich podróży, nie pozostaje obojętny na to co dzieje się w Europie i najbliższej nam Ukrainie. Ostatnią jego wyprawą była podróż po miastach zachodniej Ukrainy.



 

Płótna i samurajskie miecze

 

Co przywozi Podróżnik z innego kontynentu kiedy jest tam miesiąc? Michał zastanawia się chwilę i odpowiada, że zazwyczaj kupuje płótna, które potem oprawia w ramy i wiesza w domu na ścianach. – Jak jesteś dłużej w danym miejscu, to nie chcesz zabierać stamtąd figurek czy komercyjnych pamiątek. Raz skusiłem się na porcelanowe pacynki, które mam w domu, ale tylko dlatego, że to ręcznie wykonane lalki. Wiem, że tego fachu może za jakiś czas zabraknąć, więc mam ogromny sentyment do nich- do pracy ludzkich rąk.





Mniszka_Sri_Lanka


Mniszka Sri Lanka



 

Miecz samurajski, który Michał przywiózł, jest dla niego czymś zwyczajnym, ozdobą w mieszkaniu, więc nie dopytujemy. Zaintrygowały mnie natomiast bransoletki Podróżnika na nadgarstku, ma ich kilka, więc pytam, czy czemuś służą – To amulety. Przynoszą szczęście, nigdy ich nie ściągam- Michał uśmiecha się po czym pokazuje nam największą brązową bransoletę na rzemyku, którą dostał od zaprzyjaźnionego czarownika z wyspy Kanibali…



Z Michałem Futyrą rozmawiała Beata Olejarka





Wioska_Kanibali_Indonezja


Wioska Kanibali Indonezja

 



las tropikalny_Malezja

Las tropikalny- Malezja



Dziecko_Sri_Lanka


Dziecko- Sri Lanka





Angkor_Wat_Kambodża

Angkor Wat Kambodża


Jedna myśl na temat “MICHAŁ FUTYRA- Podróżnik nie turysta”

  1. Radek S. napisał(a):

    Nie znam człowieka, ale ma super ciekawe życie:) gratuluje odwagi!

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Copyright 2011 - 2017 Portal MojPrzeworsk.pl
Kucab Heron maszyny