Powrót

MAREK WIKIERA z Przeworska w najcięższym maratonie świata

Luty 20, 2014

PRZEWORSK: 4 ultramaratony, 4 pustynie, 4 Polaków. Nietypowa pasja Przeworszczanina.

Już 16 lutego 2014, na jordańskiej pustyni Wadi Rum zostanie rozegrany jeden z najtrudniejszych pustynnych ultramaratonów wchodzących w skład cyklu zawodów 4DESERTS. Zawody są rozgrywane w najtrudniejszych miejscach globu ? pustynie: SAHARA RACE (Jordania), GOBI MARCH (Chiny), ATACAMA CROSSING (Chile) i THE LAST DESERT (Antarktyda). Podczas każdego z tych biegów zawodnicy będą mieli do pokonania 250km, podzielonych na 6 etapów. Wśród 4 Polaków, którzy chcą zmierzyć się z 4 pustyniami jest pochodzący z Przeworska Marek Wikiera.

przeworsk Marek Wikiera z Pzreworska w najciezszym maratonie świata zbiory własne 7123 znaków foto 1

 Marek Wikiera (46l). W Przeworsku bywa raz dwa razy do roku. Zapalonego biegacza można spotkać nad Mleczką zazwyczaj w okolicach wakacji.

 

Zawodnicy biegną z pełnym ekwipunkiem na plecach, gdyż zawody rozgrywane są w oparciu o formułę samowystarczalności. Organizatorzy zapewniają jedynie wodę, namiot i opiekę medyczną.

Ukończenie z sukcesem całego cyklu zawodów (4 pustynie, 1000km) w ciągu jednego roku kalendarzowego gwarantuje wejście do elitarnego klubu biegaczy pustynnych 4Deserts Grand Slam. Do tej pory udało się to osiągnąć tylko 28 osobom na całym świecie. W tym gronie nie ma jeszcze żadnego Polaka.

Zawody rozgrywane są w skrajnych warunkach pogodowych, terenowych, często w trudnodostępnych dla zwykłych ludzi miejscach. Każda z pustyń ma swoją specyfikę ? Sahara to najgorętsza pustynia, Gobi ? najwietrzniejsza, Atacama ? najsuchsza a Anatarktyda ? najzimniejsza. Teren i ukształtowanie jest zmienne: piasek, kamienie, skały, śnieg, lód, wydmy, góry. Całość uzupełnia temperatura powietrza: od 40 stopni Celsjusza na Atacamie do -30 stopni na Antarktydzie.

W tegorocznej edycji na 4 pustyniach pobiegnie 4 Polaków: Andrzej Gondek, Daniel Lewczuk, Marek Wikiera i Marcin Żuk.

 

Dlaczego bieganie? Wielu uważa, że to niewdzięczna dyscyplina sportu?

Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła się w 2008 roku. Ale zanim do tego doszło zaliczyłem bardzo długi okres sportowej przerwy.

Sport był obecny w moim życiu od szkoły podstawowej do końca studiów. Nie miałem jednej wybranej dyscypliny, próbowałem wszystkiego. Byłem w niezłej formie, ważyłem 75 kg.

Później nastał okres szalonej pracy, po kilkanaście godzin dziennie, złego odżywiania i ? przybierania na wadze. Na sport ?nie było? czasu.

Wróciłem do niego w 2005r. Pod namową przyjaciela i dzięki jego determinacji zacząłem ćwiczyć na siłowni. Wciągnęło mnie. Ta fascynacja trwała 2 lata, do momentu aż przestałem się mieścić w standardowe rozmiary XL.

Wtedy zrodził się pomysł na bieganie. Kilka wspólnych treningów i kolega zrezygnował. Ja co prawda się nie poddałem ale też nie odnajdywałem się w bieganiu po asfalcie.


przeworsk Marek Wikiera z Pzreworska w najciezszym maratonie świata zbiory własne 7123 znaków foto 2

W roku 2013 Marek ukończył trzy ultramaratony: Marathon des Sables (Maraton Piasków) – 233km na Saharze, Transjura – 164km z Częstochowy do Krakowa non stop 39 h 10 min, Beskidy Ultra Trail – 220km/11 tys. przewyższeń non stop bez snu 55 h 25 min.



Więc poszukał Pan czegoś bardziej ekstremalnego? Bieganie po pustyniach wydaje się być morderczym wysiłkiem

Tak, zacząłem szukać czegoś innego i tak natrafiłem na Bieg Katorżnika. Rozpocząłem treningi w styczniu, a w sierpniu wystartowałem w moim pierwszym biegu.

To nie jest jakaś szczególna fascynacja biegami po pustyni. Dotychczas startowałem raczej w biegach terenowych i ten rodzaj biegania najbardziej mi odpowiada. Starty na pustyniach są jego częścią. Oczywiście, jak każdy biegacz musiałem ?zaliczyć? start w normalnym, ulicznym maratonie. Był to Energa Maraton: 42,195km ? 2011 i 2012 r.

 

Pustynie są miejscem szczególnym, trudnym. Wymagają odpowiedniego przygotowania fizycznego, psychicznego i kondycyjnego. Pustynia to nie tylko piasek. Pustynią jest też Antarktyda.

 

Jak się Pan znalazł w Gdańsku, skoro pochodzi pan z Przeworska?

 

Pochodzę z Przeworska. Tutaj się wychowałem, ukończyłem Szkołę Podstawową i średnią. Tu mieszkają moi rodzice i brat. Do Gdańska trafiłem w związku z pracą i już tam zostałem.

 

Czym zajmuje się zawodowo taki nieprzeciętny biegacz?

 

Obecnie pracuję w Grupie Kapitałowej Konsalnet. Jestem Prezesem Zarządu w agencji ochrony Laam.

 

Pamiętam z geografii, że w Polsce jest jedna pustynia. Ma Pan gdzie trenować?

 

Obecnie moje przygotowania ukierunkowane są na najbliższy start, czyli 16 lutego. Nie różnią się one specjalnie od przygotowań do innych biegów. Trenuję 4 razy w tygodniu (interwały, podbiegi i długie wybiegania), ostatnio także z plecakiem. Dodatkowo 4 razy w tygodniu brzuszki i pompki.

 

Do zwykłego biegania wystarczy dres i wygodne buty, a jakiego sprzętu Pan potrzebuje?

 

Kompletuję wymagany sprzęt. Staram się maksymalnie zmniejszyć wagę plecaka. 8-9 kg to ideał. Ale nie wiem, czy uda się go osiągnąć. Pamiętam, jak na Maratonie Piasków cały pierwszy etap zastanawiałem się co wyrzucić z plecaka. Jest długa lista wyposażenia obowiązkowego. Chyba tylko na jedzeniu można oszczędzić.

 

Samo kompletowanie odbywa się nie bez problemu. Jednym z elementów obowiązkowego wyposażenia jest emergency bivvy bag. W Polsce praktycznie nie do zdobycia. Ale jedzie do mnie już z USA. Zastanawiam się także nad właściwym śpiworem. W tym czasie w Jordanii temperatury będą od 0 do 25 st. czyli nie będzie bardzo gorąco. Bardziej obawiam się nocy i zimna.

W przygotowaniu do maratonu bardzo istotne jest jednak, żebym zadbał o najbliższych. Staram się uporządkować jak najwięcej spraw. Tak, by moi bliscy nie mieli w czasie mojego wyjazdu dodatkowych zajęć poza dopingowaniem. W takich momentach ?przełomowych? okazuje się, ile spraw jest niedokończonych, zawieszonych lub nieuporządkowanych.

 

Jak żona i dzieci znoszą Pana nietypowa pasję?

 

To największa pasja, dzisiaj nie wyobrażam sobie, że nie biegam? Rodzina wolałaby, abym biegał mniejsze odległości i najlepiej w Polsce. Rozumiem ich obawy i niepokoje, ale?

 

Co, oprócz prestiżu i chwały mają zawodnicy, którzy owe 4 pustynie w jednym roku przebiegną? Tylko tytuł i satysfakcja, czy coś więcej?

 

Nagrodą jest wejście do klubu 4 Deserts Grand Slami pamiątkowy medal. Zapewne niezapominanie wspomnienia i masa zdjęć.

 

Mam nadzieję, że w naszym przypadku będzie to jeszcze nagroda dodatkowa, zebranie 20 tys. zł dla podopiecznego Fundacji Jaśka Meli na zakup nowej protezy. Biegniemy dla Kamila Dorota z Lubaczowa.


 

Kamil w 2006 r. został nieszczęśliwie poszkodowany w wypadku kolejowym, w wyniku którego amputowano mu lewą nogę. Mimo niepełnosprawności, nie zamierza się poddawać i rezygnować ze swoich zainteresowań – jest doskonałym przykładem, że granice są w nas i można je pokonać!

 

Razem z Andrzejem Gondkiem (pochodzącym ze Stalowej Woli) postanowiliśmy połączyć siły i pokazać, że bieganie to nie tylko ekstremalne wyczyny dla pasji, czy chęć sprawdzenia własnych możliwości, ale bieganie to również dawanie – pomocy innym.

 

Dlatego zapraszamy firmy i osoby prywatne do wsparcia naszego projektu. Przyłączcie się do nas i pomóżcie zebrać kwotę 20 000 złotych na nową protezę dla Kamila.

Szczegółowe informacje na temat Kamila oraz projektu Wybiegaj Marzenia znajdziecie Państwo na : https://www.facebook.com/projektwybiegajmarzenia

 

 Z Markiem Wikierą rozmawiała Beata Olejarka



Artykuł ukazał się w Życiu Podkarpackim dnia 19 lutego br.

http://www.zycie.pl/informacje/Przeworsk/1752,Biegniemy-po-przygode-i-proteze-dla-Kamila.html

 

 

 

 


Copyright 2011 - 2017 Portal MojPrzeworsk.pl
Szik Frydrych Heron maszyny Kucab